niedziela, 24 kwietnia 2011

11. Dajcie mi spokój! Chcę przejść!

Poniedziałek, wtorek i środa były dla Hilary takie same. Rano pobudka (ale nie spotykała się z Sylwiuszem), szkoła, ćwiczenia piosenki, kolacja, sen. Dopiero po lekcjach coś się zadziało. W szatni wszyscy zapisani uczestnicy konkursu śmiali się, wygłupiali i życzyli porażki. Patrząc na to wszystko z boku.. debilizm. Patrząc na to wszystko z perspektywy ucznia tej szkoły.. standard. Do Hilary podszedł jakiś skate:

- Siemaneczko koleżanko!
- Ee.. Hey..
- Pomyłeczki życzę!
- Szukasz problemów?!
- Oo, patrzcie jaka ostra! Uoo! Boję się! Ratunku! Hahahaha! [Hilary bije go pięścią w twarz] Oj, przesadziłaś!
- Czyżby? [wali z liścia]

Seba popchnął Hilary, a następnie popchnął na ścianę budynku szkoły. Zaczął jej grozić, a za chwilę doszli jego koledzy i Hi czuła, że zaraz pożałuje, ale nie dała tego po sobie znać. Krzyczeli wszyscy, jeden już nawet chciał ją uderzyć, ale ktoś go powstrzymał.. złapał za bark i powalił na ziemię, odciągnął innych zbirów od dziewczyny i trzymając ją za rękę pociągnął szybko do samochodu. Tam dziewczyna zorientowała, że jej wybawcą jest Sywek.

- Co ty tam robiłeś?
- Przechodziłem niedaleko.
- Taa, ale daj mi wyjść. Nie mogę wracać z tobą. 
- Ale oni znowu cię zaczną zaczepiać!
- Nie twoja sprawa! [wysiada] Do zobaczenia i dziękuję!
- Cześć..

Hilary wyszła z samochodu. Podszedł do niej Tom:
- Hej..
- Daj mi spokój. 
- A co ja ci zrobiłem?
- Narazie.
- Hilary, poczekaj..
- Na co? Na słowa 'otuchy' przed występem?!
- Powodzenia.
- Taa.. Narazie.
- Poczekaj!
- Boże, muszę iść!
- Poczekaj no ! Tylko chwilka..
- Gosh... ! Czego?
- Porozmawiajmy.
- Rozmawiamy. Słuchaj, to nie ma sensu, idę.
- Kim był ten chłopak?
- Mój przyjaciel..
- Nie zadawaj się z nim!
- A to niby dlaczego?!
- Weśś, dureń! Podrywa każdą laskę w szkole.. wyzywa chłopaków, jest debilem. Wystarczy spojrzeć jak nawiązuje kontakt wzrokowy z laskami w mini na przerwach w szkole.
- Fajnie, bardzo fajnie to wymyśliłeś. On nie chodzi tutaj do szkoły, nawet nie mieszka w Białymstoku.
- Kurde.. Dobra, słuchaj. Podobasz mi się, dlaczego nie dasz mi szansy?
- Bo ją zaprzepaściłeś..
- Czym? Poleceniem ci tej durnej herbaty?!
- Nie jesteś w moim typie.. Bye..
- A przyjaźń?
- Żegnam.

Zdążyła zrobić parę kroków. gdy do Hilary podeszła Karina:
- Powodzenia jutro! [przytula]
- Dziękuję, Kari.
- Co śpiewasz?
- Rihannę..
- ?
- S&M..
- Aa, spoko.. Fajne.. tylko temat taki.. no wiesz.
- Wiem. Ja się w takich piosenkach dobrze czuję.
- Wiesz ile osób przechodzi do następnego etapu może?
- Dwie. W każdym etapie są wybierane dwie osoby chyba z konkretnego obszaru. W finale wygrywa tylko jedna osoba, a druga i trzecia dostają niepotrzebne mi nagrody. Zależy mi na pieniądzach, żeby zostać w Polsce..
- Aha.. Trzymam kciuki. Paa!
- Bye.

Podchodzi Monika, przewodnicząca rady uczniowskiej:
- Szczęścia!
- Dzięki. A ty występujesz?
- Tylko w roli prowadzącej.. a chciałam tańczyć..
- To przykre, że tracisz taką szansę..
- Nie dobijaj mnie..
- Okey..Trzymaj się! Bye!
- Cześć.

Przechodząca tuż obok Sandra:
- Idiotka..! Skończona..
- Yhy.. - poirytowana natręctwem ludzi Hilary.

Tuż za Sandrą szła Ans:
- Życzę szczęścia, na prawdę. Nie życzę tego nadętej Sanderce.
- Taa.. Bye.
- Ale..
- [Hilary już poszła przed siebie]

Podchodzi Sywek:
- Zostawiłaś w samochodzie telefon.
- Aa, wypadł mi pewnie z kieszeni. Dzięki.
- Cześć.
- Pa!

Przy głównym wejściu do szkoły dla pracowników i gości szkoły podeszła wkurzona na maksa Judyta:
- I jak tam su*o? Fajne to uczucie odbić faceta?! [popycha Hi do tyłu]
- Ja wcale..!
- Zadowolona z siebie jesteś?
- Nie. Daj mi spokój, ja nic nie zrobiłam.
- Ehe, tchórzysz.
Ale Hi już poszła.

Hilary już widziała bramkę szkoły i zmęczona zaczepialskimi przyspieszyła kroku. Mimo to podbiegli jeszcze nadąsani koledzy poszkodowanego przez Hi Sebka (skate'a). Jednak na szczęście pod szkołą czekał na dziewczynę tata w samochodzie, co uratowało ją od kolejnych poślizgów w czasie.

- Co tak długo ci zeszło? Czekam tu już 10 minut!
- Ee tam. - odrzekła nieprzejęta Hilary
- Słucham? Inaczej nie ruszymy, masz mi powiedzieć co robiłaś prze tyle czasu. Wiesz, że martwię się o ciebie i staram się dla ciebie jak najlepiej. Mam napięty plan dnia, więc takie rzeczy, kiedy po ciebie przyjeżdżam, są nie na miejscu! - Tata Hilary zawsze lubił prowadzić monologi nie mające większego sensu. Jest pedantycznym, obrzydliwie dokładnym, nieufnym realistą.
- Oj tato! Spieszy mi się do domu! Jedź!
- Jak powiesz co tam robiłaś.
- Ale co ja mam ci mówić?! Że cała społeczność szkoły zaczęła do mnie podchodzić i zadawać durne pytania dotyczące jutrzejszego konkursu?
- A tak było?
- Tak!!
- [tata rusza samochodem] Jak było w szkole?
- Nudy.
- Eh, kiedy w końcu dorośniesz i zrozumiesz, że pytając się jak w szkole, czekam na sprawozdanie?!
- Pff.. [patrząc na ojca litościwym wzrokiem] A ty kiedy zrozumiesz, że nie patrzę na zegarek co minutę i nie robię notatek z każdego wydarzenia w sali!?
- Zamilcz. Męczą mnie twoje bezsensowne słowa! Marnujesz tlen, którego jest coraz mniej! 
- Ale się przejęłam.. [tata patrzy na nią groźnie] Dobra, dobra.. spoko, już milczę.. "wtf?!"- pomyślała.

W domu, w pokoju, w szafie Hilary leżał karton ze wszystkimi rzeczami przygotowanymi na występ: sukienka, buty, rajstopy, rękawiczki emoskie itd., ale im dłużej na te akcesoria patrzyła, tym bardziej pogłębiała się w myślach, że to jest tandetne.. "To będzie bez wyrazu, bez charakteru, bez pazura.. ! Nie wystąpię tak ubrana! Aaaargh!" - krzyczała w myślach, po czym spakowała sukienkę do torebki i wybiegła z mieszkania zbulwersowana, nie zamykając drzwi oraz przewracając wazę sąsiadów stojącą przy poręczy schodów. Antyczny przedmiot, o ciekawej przeszłości, w sekundę przemienił się w miliony małych pyłków. Towarzysząca temu muzyka spadających małych wróżek w postaci kawałków porcelany wybawiła z sąsiedniego mieszkania 40-letnią kobietę z oczami wielkości monety, oraz małą 3-letnią blondyneczkę o świecących na widok błyskotek na podłodze oczkach. Hi była już poza osiedlem, kiedy w klatce rozniósł się gorzki krzyk rozpaczy i pretensji.

W sklepie, w którym Hilary kupiła sukienkę:
- Przepraszam, czy możliwy jest zwrot towaru? Mam paragon.. Kupiłam chyba ze 4 dni temu..
- Niestety, bardzo mi przykro. Możliwa jest jedynie wymiana.
- Hmm.. ale na pewno nie da się..
- Nie. Takie są zasady, ale mogę pomóc znaleźć coś w zamian.
- Hmm..
- Ten wzór jaki panienka trzyma teraz w dłoniach i chce oddać, jest jeszcze w czarnym kolorze.
- Słucham? Czarna?
- Owszem. Podać?
- Tak, poproszę.
- Proszę bardzo. Tam jest przymierzalnia.
- Dziękuję. -sukienka leżała dobrze, ale była za grzeczna. Dziewczyna postanowiła poszukać i znalazła. Idealną.. - Tą poproszę w zamian!
- Dobrze. O, mam dobre wieści!
- Tak?
- Sukienka jest po przecenie.
- Cieszę się.
- No więc to ja jestem zobowiązana oddać ci trochę pieniędzy. To będzie.. 35,99 zł.
- Dziękuję bardzo. Do widzenia!
- Do widzenia i zapraszamy ponownie.



Zadowolona Hilary postanowiła iść do fryzjera..

- Dzień dobry.
- Witam, proszę usiąść tutaj na krzesełku. Dokończę tylko fryzurę klientki i już do pani przechodzimy.
- Dobrze, a ile z tym zejdzie?
- Dobre 4 minuty.
- Ahaha! Dobrze, cieszę się.
- A można wiedzieć co pani chce zrobić z włosami? [mówił fryzjer pracując nad włosami poprzedniej klienteli]
- Chcę inną grzywkę i coś jeszcze, ale pooglądam katalogi. Może mnie coś natchnie, bo chcę zrobić trochę demoniczną stylizację.
- Oo, będzie ciekawie. Lubię takie odważne klientki.
- A ja wyrozumiałych fryzjerów.
- Hmm.. Do której klasy chodzisz?
- Kobiet nie pyta się o wiek..
- Ale ja się pytam o klasę.
- Kobiecie, która zdradzi swój wiek, nie można ufać.
- Czemu? [zdziwiony]
- Bo taka kobieta wypapla nawet największy sekret.. skoro wiek swój podała..
- Ahahahaha! Dobre! A jak masz na imię?
- Hilary.
- Hilary? Nie chodzisz przypadkiem do Gimn. nr 6?
- Chodzę. Ostatnia klasa.
- Chodzisz więc z moją siostrą do klasy. Hilary Mushbee?
- Owszem. A jak się nazywa?
- Monika, taka rudawa. Przewodnicząca rady uczniowskiej.
- Znamy się. Jesteś jej bratem?!
- No.. powiedzmy...
- Przecież mi mówiła, że jest jedynaczką!
- Bo nie jesteśmy rodzeństwem w zasadzie.. Moi i jej rodzice się rozwiedli, zostałem z ojcem, ona z matką. Ci się poznali i są parą, a teraz mieszkamy razem, ale rodzice nie są po ślubie. Traktujemy się jak brat i siostra, ale praktycznie moglibyśmy razem chodzić ze sobą, haha! Nie patrząc na wiek.
- Oo.. a jaka jest różnica?
- 5 lat.. Ona ma 15.. Na razie to duża różnica.
- "20 lat.. Nie tak źle.. a jaki przystojny.." - myślała Hilary, aż w końcu odezwała się po minucie ciszy- Czyli, nie masz partnerki..?
- Nie jeszcze. Nie spieszy mi się na razie..
- Ale w ogóle dziewczyny nie miałeś?!
- Miałem.. Całe mnóstwo.. Ale miałem ostatnio nieprzyjemną rozmowę na temat mojego ślubu z moją byłą.. Zerwała ze mną przez to i uświadomiła mi, że wszystkie kobiety chcą dążyć w tym wieku do ślubu. A taka durna kapitulacja facetów jest wkurzająca.
- Racja! To wkurza, jak chłopak z tobą jest, ale boi się być na zawsze..
- Nie jestem gotowy.. Już!
- W jakim sensie już?
- Chodziło mi, że fryzurę klientki już skończyłem. Poczekaj, Hilary. Razem będzie 25 zł. .. Dziękuję, zapraszam ponownie. Do widzenia! .. Kiedyś byłem inny, ale dobra. O czym my rozmawiamy..
- O ważnych sprawach. Ale dobra, spieszy mi się. Poproszę taką grzywkę jaka jest na zdjęciu i mam pytanie..
- Tak?
- Umiesz zro.. Przepraszam.. Czy Pan umie zrobić takie pasemka?
- Możesz mówić mi na ty, Paweł jestem. A i tak, umiem. Jaki kolor?
- Jasny szary, nieco błękitny.
- Dobrze.. Usiądź.
Paweł zrobił Hilary  fryzurę dokładnie jaką wymyśliła sobie dziewczyna, a ta szybko pobiegła do domu. Zaczęła zacięcie ćwiczyć, ćwiczyć, przez całą noc.. Nową piosenkę.. Zupełnie inną..



środa, 13 kwietnia 2011

10. Ten niedzielny spacer.

W niedzielne południe Hilary była nad rzeką, ćwiczyła piosenkę. Oczywiście.. była z Sywkiem. On udawał, że podoba mu się piosenka tylko dlatego, aby nie wszczynać kolejnej kłótni.

- Masz ten konkurs w czwartek?
- No.
- Przyjdę.
- Po co?
- Kibicować ci.
- Jasne. Nie cierpisz tej piosenki, prawda?
- Nie no, fajna.
- Hę?
- Fajna..
- Hę?
- No dobra, nie podoba mi się.. Może zagrasz coś na gitarze.. ? [skromnie]
- Wezmę gitarę, ale tylko poleży za kulisami. Przynosi mi szczęście. Ahaha!
- Buu.. Wolałbym, żebyś zagrała coś z moich klimatów.
- Ale publika nie.
- Skąd wiesz?
- Znam ich.
- Przez tydzień poznałaś wszystkich ludzi w szkole?
- Ee.. znam młodzież. Ogólnie.
- Zobaczysz jeszcze! Pożałujesz, że mnie nie posłuchałaś! Ale weś coś zagraj mi teraz..
- No dobra.. [bierze gitarę i zaczyna grać; śpiewa]

Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych , z których nie masz nic
Jedno warto znać , jedno tylko wiedz , że

Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy x2

Pewien znany ktoś , kto miał dom i sad
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
Choć majątek prysł , on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy wtedy właśnie że

Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil , tych na które czekamy

Jak rozpoznać ludzi , których już nie znamy ?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak oddzielić nagle rozum swój od serca ?
Jak usłyszysz siebie w takim szumnym skercu?

Jak rozpoznać ludzi , których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję ?

Odpowiedzi szukaj , czasu jest niewiele...

Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy .. x2

- Kocham tę muzykę. Szkoda, że ty nie.
- Też.. lubię. Odzwyczaiłam się nieco.
- Ale głos do tego typu piosenek masz idealnie piękny!
- Miło mi to słyszeć.
- Heh, ile czasu muszę czekać, abyś założyła na siebie byle szmatę i wyszła na spacer?
- Dużo. Ale jeśli mnie wesprzesz będzie szybciej.
- To w ogóle kiedyś nastąpi?!
- Nie mam pojęcia. Musisz mnie wspierać, haha!
- Ok, przyjdę na konkurs.
- Będę śpiewać.. Rihannę!
- Błagam cię, zaufaj mi. To konkurs talentów, a nie pustaków. Talentem nie jest śpiewanie o tematach tabu, lecz śpiewanie ładnie piosenek, które mają to coś, mają sens i ludzie mają do nich sentyment. Nauczyciele docenią twój wybór i zaplusujesz. Potem jury w wyższych etapach patrzy na dojrzałość, doświadczenie, umiejętności. Nie pokażesz tego śpiewając piosenkę o.. wiesz o czym, bo o tym jest piosenka, którą uparcie chcesz śpiewać.
- "On ma rację.."- myślała, Hilary, ale nie chciała się nagle ugiąć i przyznać rację. Przecież ona ma istnieć, mieć własne zdanie i być niepodległą w przyjaźni. Odpowiedziała więc- Wiem. Ale takie głupoty, starocie i inne nudne i 'zardzewiałe' piosenki nie poderwą publiki, która wybierze zwycięzcę. To ma być osoba, która zrobi największe wrażenie, poderwie ich. To jest młodzież. Oni słuchają pop'u, rock'a i innych tam czego sobie chcą, ale na pewno nie Marka Grechuty. Spytaj się kogoś z mojej szkoły, czy wie kto to w ogóle jest. Zawsze usłyszysz 'Nie.. a kto to?". Ręczę za to!
- Hy... Wydawało mi się, że bardziej ci zależało, więcej obiecywałaś mi zanim się pogodziliśmy.
- No sorry! Oszukałeś mnie! To znaczy.. wyrządziłeś mi takie świństwo za przeproszeniem, że co.. ?! Mam teraz ci prawić komplementy, wyznawać miłość przyjacielską, spełniać twoje życzenia!? Ty się dobrze czujesz? Przez twoje cholerne zachowanie czar prysł! Nie oszukujmy się! Sam się kur*a wyprowadziłeś z mojego życia, a teraz stawiasz kur*a jakieś ultimatum! Prawdziwym przyjaciołom nie stawia się ultimatum.. Zachowujesz się jak jakiś książę! Sam jesteś nie fair wobec innych, a stawiasz wymagania co do innych!
- Nie denerwuj się!
- Nie mam prawa?!
- Masz, ale nie masz powodów!
- Mam! Ty nawet nie widzisz twojego.. twoich błędów!!
- Dobra, spokój..
- Pff..
- Spójrz mi w oczy i  szczerze powiedz, że nie chcesz zaśpiewać na konkursie tego co ci proponuję.
- Po co? Nie chcę i tyle!
- Powiedz mi to w oczy.
- [patrzy w oczy] Nie chcę śpiewać na konkursie tego.. [załamuje się] Chcę to zaśpiewać! Zadowolony?!
- Tak.
- To się cieszę! Muszę już iść.. [jest na siebie zła]
- Czekaj noo.. Wiem, że kłamiesz teraz.
- Ok.. [dłuższa chwila milczenia] To co zaśpiewać?
- Lady Pank- Zawsze tam gdzie ty?
- Lubię to, ale muszę nauczyć się gry tego na gitarze.
- Pokaż gitarę. Znam to na pamięć.. Patrz.

Siedzieli pół godziny na ziemi, a Sylwiusz uczył Hilary gry tej piosenki na instrumencie. Siedzieli, śmiali się, przytulali, rozmawiali, śpiewali, wspominali. Aż nagle przyszła Judyta... :

- SYLWIUSZ?!
- Judyta...?
- CO TY TU ROBISZ Z TĄ.. TĄ.. SU*Ą ?!!!!!
- Spokojnie, to tylko..
- NO?!!!!
- Przyjaciółka..
- TA SU*A?! CHODŹ TU NA CHWILĘ!!!
- Ok.. poczekaj Hi..
- Nie! Nie musisz na niego czekać! Już nie wróci! Musimy sobie coś wyjaśnić!
- Też tak sądzę. Pozwolisz, że zacznę?
- Ohohoho! No ciekawe co ty masz mi do powiedzenia!! Dureń.. !
- Zrywam z tobą.
- CO?!
- Zrywam.
- Ciebie porąbało? Zrywasz? Ze MNĄ?! Żeby być.. z NIĄ?! TAK?!
- Nie, żeby być z nią..
- "wtf?!" - myślała Judyta
- Żeby nie być z tobą.
- A.. ee.. khe! khe! Hmm.. yy.. taa.. ale..
- Nie ma żadnego 'ale'.. idź już. Zostaw mnie w spokoju..
- Ale ja cię kocham!
- Już bez wzajemnie..
- A co mnie to? Nie pozwalam ci na zerwanie! Ja nadal jestem w tym związku! I nie zamierzam pozwolić na jego kres!
- Tobie wystarczy związek samej ze sobą, nie potrzebujesz mnie w nim. Powodzenia 'wam' życzę. [odwrócił się]
- Co.. to.. ma... znaczyć..? Co.... to.. ma.. być? [zaczyna popłakiwać] Hee.. Co to ma znaczyć?! Co to ma być?! [krzyczy] Demonstracja jakaś?! Strajk!? Ciebie powaliło?
- Ucisz się i idź stąd! Już! [podniósł rzeczy z trawy i dał Hilary znać do wstania; poszli; Judyta została na miejscu oburzona]

Po drodze zestresowana Hilary spytała się oszołomionego Sylwka:
- Co to miało być?
- Jak to co.. zerwanie..
- No tak, ale po co.. mówiłeś, że ją kochasz.
- Nie przypominaj.
- O co chodzi?
- Nieważne..
- Przyjaciółce nie powiesz.. Mi nie powiesz?
- Szczególnie tobie..
- Dlaczego?
- Nie chcę o tym rozmawiać..
- Sywek! Mów! Nie wyrobię póki się nie dowiem!
- Nie chcę..
- To nie. Narazie. [poszła szybkim krokiem do domu]

Była zawiedziona na Sylwiuszu, że nie powiedział jej, dlaczego zerwał z Judy. Stwierdziła w tej złości, że w takim razie ona nie zaśpiewa Lady Pank na konkursie, jednak nadal jej na nim zależy...