wtorek, 2 sierpnia 2011

16. Killerów dwóch



Sobotni poranek był zwiastunem pogodnego dnia. Karinę w szpitalu odwiedzili rodzice i przynieśli jej prezent- małego pieska chiuaua. Był to malutki słodki szczeniaczek owinięty pomarańczowym kocykiem. Spał. Karina postanowiła nazwać GO 'Killer', ponieważ darzyła wielkim sentymentem małe, słodkie pieski o takim zadziornym imieniu.
Po południu, w porze obiadowej zajrzał do dziewczyny i Killera, Lukas.

- A co to jest? - spytał rozbawiony "przerażającym" szczekaniem chiuaua'y
- To jest Killer! Uważaj, bo ci jeszcze coś zrobi, taki dzikus z niego!
- Już się boję! Hehe..
- I dobrze !

- Kiedy będziesz miała zabieg?
- Jutro, liczę na twoje wsparcie.
- Taak.. Będę się za ciebie modlił w kościele w Szczecinie razem z babcią, kochanie.
- Niby co!? Jedziesz?
- No.. Ślub.
- Czyj?
- Moja kuzynka się żeni.
- Ee.. Chyba wychodzi za mąż.. Haha!
- Ciiicho.. Nie przemęczaj się.
- No wiesz co.. ! Dzięki, właśnie zapominałam, że mi w ogóle coś jest i że jestem w tym zakichanym szpitalu..
- Oj.. Ale jeszcze nigdy nikt się, aż tak o ciebie nie troszczył!
- Taa.. Poprosiłam godzinę temu o szklankę wody. Wiesz co mi odpowiedziano?
- [wzruszył ramionami]
- To nie jest koncert życzeń! Nie widzisz, żem zajęta ?! Ja na to, że sama nie mogę iść, a ona- poproś kogoś innego, a nie tylko mi ciągle głowę zawracasz!
- A to łajza!
- Żebyś wiedział. I przez godzinę nikt tu nie przyszedł, dopiero co ty.
- Yeah! Jestem twoim bohaterem!
- To idź po szklankę wody dla mnie.
- No wiesz co..
- Co proszę ?! [Killer się zdenerwował]
- Nic nic! Już idę kochanie! Z lodem czy bez?
- Zaskocz mnie.. !
- Zaraz wrócę.


Środa. Dopiero wtedy uczniowie mieli przyjść po weekendzie do szkoły, ze względów im nieznanych.Chyba jakieś uroczystości miały być, ale nie wyszło, bo radny miasta nie sypnął kasą.


- Coś dzisiaj tak spokojnie.. - stwierdziła Ans.
- No.. Jeszcze się, Sandro, z nikim nie pożarłaś, a jesteśmy już od 2 godzin w budzie. Postępy?
- A z kim mam się kłócić? Wolę zostawić energię na pannę Mushbee, niż na kujonów.
- Coś jej nie widać.. Na lekcjach jej nie było, nikt nic nie wie.
- Skąd wiesz, że nie wie? - powiedziała wrednym głosem Ans, chcąc tym się podlizać "Królowej".
- Pytałem.
- Słucham ? Kotek.. Chyba czegoś tu nie zrozumiałeś. Masz się od niej trzymać z daleka ! Rozumiesz ?! Ona cię przecież nie obchodzi, po kiego się o nią pytasz ?! Jeszcze raz taki wybryk, a pożałujesz.. ! Kotek..
- Tsa.. Chipsa?
- Weź to śmierdzidło ode mnie. Serowe?
- Nie.. Cebulowe.
- Jeszcze lepiej.
- A ja wezmę! - zaprotestowała Ans.
- Masz. Przynajmniej ty nie zgrywasz chodzącej panny "idealna czystość"..
- Wypraszam sobie ! Norbert, weź się ogarnij.. ! [wstaje]
- Boże, no gdzie leziesz?
- Zapalić.
- Siadaj.
- Nie? Daj mi spokój, chodzę jak na szpilkach..
- Co się dzieje? - odezwała się z pełnymi ustami Ans.
- Ohyda, jak wy możecie to jeść! Nic się nie dzieje, o to chodzi. Nic się nie dzieje.
- Chodząca bomba! - zażartował "Król"
- Dla ciebie, może być nawet seks-bomba! - dopiero po wypowiedzeniu tych słów zorientowała się, jak bardzo to było żenujące. Aby ukryć zakłopotanie- Macie zapalniczkę?
- Nie [odpowiedzieli chórkiem] - I w tym momencie podchodzi do Sandry Judy.
- Elo! - czuć było od niej papierosami. Wyglądała jakby inaczej, niż ostatnim razem, kiedy miała styczność z Sandrą. Wtedy hipisowski styl od niej aż krzyczał. Pofarbowane z rudych na strzelisty rudy kolor włosy zawsze w wysokim kucyku, różne chustki na głowie i przepaski; spodnie a'la dzwony i żywe barwy na bluzkach. Mnóstwo bransoletek- kostki, żyłki, robione własnoręcznie bransoletki z kordonka, metalowe kółka, gumowy różaniec z pielgrzymki, na której była jej siostra Angela i inne. A teraz .. ? Elegancka, z gracją i pełna kultura. No może oprócz tego swędu peta. Dziewczyna o średniej długości ciemnorudych włosach podeszła pewnym krokiem do trójki znajomych. Jasnoszara spódniczka przed kolano podkreśliła idealnie ukształtowane nogi dziewczyny (w dzwonach nie było tego widać). Biała koszulka na ramiączka, a na nią marynarka z rękawami do łokcia w kolorze spódniczki. Granatowy pasek w talii pasował do ciemnoniebieskich cieni do powiek. Zaskoczeniem dla Ans było, że Judy nie nałożyła swojej ulubionej ostro pomarańczowej pomadki (kiedyś to była jej jedyna). Za to dzisiaj na ustach gościł pudrowy róż. Kiedyś stylizowała się na taką grzeczną i niepozorną, ale po kilku zdjęciach stwierdziła, że wygląda brzydko. - Co tak stoicie jak sępy? - spytała po chwili dziewczyna zażenowana milczeniem i minami Ans, Sandry i Norberta.
- Emm.. - próbowała coś powiedzieć Ans.
- Judyta- zmieniłaś się- spostrzegł Norbert.
- Hipisko, nie musisz się starać. Nasza przyjaźń to koniec, zapamiętaj. Strój, owszem, masz stylowy, ale strój to nie wszystko. Ale skoro już się do mnie pofatygowałaś, to powiedz [Judy przerywa:]
- Sandra, ja nie przyszłam do ciebie! Po co miałabym to robić.. ?
- Em.. Bo.. yy.. Nara. [idzie w stronę damskiej WC]
- Ee.. Okeej ? Ans, mam pytanie. Jesteś dzisiaj zajęta po szkole? Tak.. 17, 18 ?
- Nie, wolna jestem. A co ?
- Pamiętasz czasy, jak mi robiłaś sesje fotograficzne?
- Aa.. Pamiętam !
- No i.. Może powtórzymy?
- Chętnie..! To będę u ciebie o 17.00.
- Oo.. Fajnie. To cześć!
- Noo Juudyyyy.... ! - wtrącił się Norbert.
- Tak?
- A ze mną nie pogadasz ?
- A mamy o czym ?
- Weźcie mnie na tę sesję.
- Ale to już będzie elegancka sesja.. Nie hipisowska..
- I tak chcę.
- Ale.. Być ze mną na zdjęciach?
- No!
- Przecież.. Sandra ci zrobi piekło jak zobaczy na zdjęciach ciebie.
- Nieważne. To mogę?
- No pewnie. Wiesz gdzie mieszkam.
- Do zobaczenia.

Ans nie mogła wyjść z podziwu:
- Co to miało być ?!
- No co?
- To.. Podoba ci się Judy?
- Hehe.. Chcę zrobić na złość Sandrze.
- Po kiego !?
- Ja już do niej nic nie czuję, a po drugie drażni mnie ta cała akcja z Hilary. To bez sensu i.. Ja lubię Hilary, a każdy wymaga ode mnie bycia wobec niej jak ostatni dupek.
- Haha! Ale jak ci ma w tym pomóc sesja z Judytą?
- Zobaczysz..


- Siema Luk! - przywitał Lukasa Klaudiusz.
- Siemasz! [przybijają tzw. żółwika]
- Jak tam leci stary?
- Źle, Karina w szpitalu.
- Jaka znowu Karina?!
- Moja dziewczyna.
- Ale żesz ją pilnował. No stary, gratulacje!
- Zamknij się!
- Spoko, stary. Zero bulwersa.
- No zero, zero. Zero! Sorka, muszę zadzwonić.
- Ok.

Wybiła 17.00. Do domu Judyty przyszła Anka. Drzwi otworzyła Judy, za nią stał Norbert. Trzymał w ręku jakąś torbę.
- Chodźcie tam na tyły działki moich dziadków. Mam śnieżny spray. W środku jesieni zrobimy zimowe zdjęcia! Nieźle, nie?
- No nieźle, nieźle.. - pochwaliła Ans.

- Więcej zamyślenia! [pstryk]
- Więcej tajemniczości! [pstryk]
- Radośniej! [pstryk]
- No nie ruszaj się! [pstryk]
- O tak! Jak kocica! [pstryk]
- Drapieżniej! [pstryk]
- Jesteś elegancka! O tak ! [pstryk] Spokojna woda! [pstryk]
- [pstryk][pstryk][pstryk] Świetnie! Norbert dawaj do niej! [pstryk] Więcej śmiechu! [pstryk] O taak! [pstryk][pstryk] Delikatniej! W oczy! Patrzcie w oczy! [pstryk] Ale Norbert, więcej elegancji! [pstryk] Oho! [pstryk][pstryk]
- Poczekaj Anka.. Zrób jeszcze takie.. [pstryk] [pstryk] [pstryk] [pstryk] [pstryk]
- Jesteś pewny ? [pstryk]
- Wystarczy na dzisiaj.. - zadecydowała Judy.. Ostatnie kilka zdjęć było zaskakujących.. Ale fajnie się pozowało.



- CO TO MA BYĆ ?! - krzyczała Sandra sprawdzając rano pocztę na facebook'u. "Norbert ********* został oznaczony na zdjęciu Judyta *****." - Mam nadzieję, że o tylko głupia zaczepka w stylu ' Lubię cię i żeby ci to pokazać oznaczę cię na zdjęciu, na którym wyszłam cuuuudownie" Otwiera. I nagle widzi owe zdjęcia..


Jak ta zołza! Jak ta łajza mogła jej to zrobić! Jej! Sandrze! Królowej korytarzy! Ona to ona.. Ale Norbert! Niee.. Będzie piekło! Jak oni mogli?! Jak mogła nie zauważyć! To niemożliwe! Nie, nieeee !!!
Jednym płynnym ruchem zamknęła laptopa, prędko wstała i chwyciła torebkę. Wyszła z mieszkania w przeciągu 1 minuty. Wściekła zadzwoniła do Judy:

- Tak słucham ?
- Ty wredna małpo! - krzyczała idąc ulicą- Perfidna, zdradziecka szmato !
- Ale kto mówi?
- Pożałujesz tego!! Rozumiesz?! Sielankowe życie się skończyło! Nie nauczyłaś się, że ze mną się nie zadziera ?!
- Ale kto mówi? Chyba jakaś pomyłka..
- Ty jesteś jakąś pomyłką! Głupia idiotka! [rozłączyła się]


Poszła do lasku zapalić. Wkurzyła się nie na żarty. Po chwili jej telefon zadzwonił- Ans.

- Czego do cholery ode mnie teraz chcesz !? Widziałam te zdjęcie i mnie zostaw w spokoju!!
- Sandra! Uspokój się!
- Łatwo mówić. Ja ją zabiję! Jak ta.. Małpa!
- Eh, pogadamy w szkole.
- Nie idę dzisiaj. Za dużo gadania będzie, nie zniosę tego.
- Czyli lepiej pokazać słabość ?
- Masz rację. Publicznie z nim zerwę!
- Wydaje mi się, że to on już wczoraj zerwał z Tobą..
- Bredzisz.. Bredzisz prawdę, moja droga.
- Do zobaczenia.
- Nara..


Wszędzie jakieś szmery, jakieś szepty, ciche śmiechy, krótkie słowa, szturchnięcia, klepnięcia. Udawała, że nie widzi, że jest wszystko okej. Ale nie było. Na klatce schodowej napotkała Norberta. Stanęła prosto i wymierzyła w niego ostrym spojrzeniem. On tego nie zauważył. Podniósł tylko dłoń i krzyknął "Siemasz". Pobiegła do łazienki. Patrzy w lustro chcąc poprawić (jak się domyślała) lekko rozmazany tusz do rzęs. Ale nie było co poprawiać. Dosłownie. Z przejęcia całą akcją wybiegła z domu nie nakładając makijażu, bo do sprawdzenia poczty nie warto było. Ubrana też była niekompletnie. Usiadła na parapecie okna i zaczęła się głośno śmiać. Nagle do łazienki wparowała ni stąd ni zowąd Wicedyrektorka szkoły.

- Panna Klukiewicz?
- Ta.. Tak.
- Proszę do gabinetu.
- Ale co się stało?
- Proszę do gabinetu!

Szła jak na skaranie boskie. Wszyscy milkli i chamsko się gapili. Ona zaś, kompletnie nie wiedziała po co ją wezwano. Czuła, że zaraz zostanie oświecona.

"Perfidna, zdradziecka szmato ! Ale kto mówi? Pożałujesz tego!! Rozumiesz?! Sielankowe życie się skończyło! Nie nauczyłaś się, że ze mną się nie zadziera?! Ale kto mówi? Chyba jakaś pomyłka. Ty jesteś jakąś pomyłką! Głupia idiotka!" - te słowa wydobyły się z dyktafonu. - Namierzono twój numer, panno.. Klukiewicz! Wiesz, że takie groźby są karalne? - Sandra była na skraju załamania, aż nagle do gabinetu wparował jej ojciec z matką:

- Sandra, tłumacz się! Co to miało być!! Teraz weźmiesz odpowiedzialność sama za siebie! Nauczysz się czegoś! - wrzeszczał na nią tata.
- Tato.. nie przy ludziach..
- Sandro.. Grozi ci, a raczej w 100% będziemy zmuszeni wydalić cię ze szkoły. - wtrącił dyrektor- Przez te groźby powinnaś iść do sądu młodzieży. Masz skończone 16 lat... [zerka w dokumenty] Ponad miesiąc temu. Dodatkowo..
- Sandro, czy ty nie wiesz, że w łazienkach są kamery? - spytała żartobliwie policjantka, zerkając na wyższego rangą kolegę, aby zobaczyć, czy może zaimponowała mu postawą- Palenie papierosów jest zabronione. Za to też są konsekwencje.
- Matko Boska! - załamała się matka i wybiegła z gabinetu, za nią mąż.

Została ich piątka: dwójka policjantów, dyrektor razem z jego zastępczynią i Sandra, Sandra Klukiewicz.

- Przyniosłam dziennik! - Weszła ponuro wychowawczyni klasy Sandry.
- Dziękujemy. Proszę coś powiedzieć o zagrożeniach Sandry.
- Jakich zagrożeniach!? - wielce zdziwiona faktem patrzyła raz to na panią wych. Irenę raz na policjanta Sandra.
- Sandro, nie jesteś świadoma, że gdyby teraz trzeba ci byłoby wystawić oceny ze wszystkich 16 przedmiotów, to z 7 miałabyś jedynki? Po prostu to cię nie dopuszczałoby do następnej klasy. Matematyka- 1, 1, 2, 2-, 1, 1, 1 i do tego 2 uwagi naganne oraz 3 nieusprawiedliwione nieobecności, 2 ucieczki. Język polski- 2, 2-, 1+, 1, 1, 1 i jedna uwaga naganna i w dodatku 6 zaznaczonych ucieczek. Język angielski- 1, 1, 1 i 2 ucieczki, jedna nieobecność nieusprawiedliwiona. WOS. Hmm.. Na WOSie nie było cię ani razu. Zaliczyłaś 5 jedynek i 7 nieobecności, których już nie da się usprawiedliwić, czyli fachowo w dzienniku powinnam już zaznaczyć ci to jako ucieczki. Mam dalej wyliczać?
- Nie.. Dziękuję, już rozumiem do czego pani dąży..
- W sumie masz 5 uwag nagannych. Za 10 jest obniżane zachowanie o jeden stopień. Masz zaznaczonych 14 ucieczek i 22 nieobecności nieusprawiedliwione. Za każde 10 nieobecności nieusprawiedliwionych zachowanie jest obniżane o jeden stopień. Ucieczki, którymi pogrzeszyłaś, są traktowane tak samo jak owe nieobecności. Podsumowując- Twoje zachowanie powinno zostać obniżone o 3 rangi, mało co brakuje do 4. Zważając na skalę zachowania obejmującego 6 poziomów, na twoje szczęście dostałabyś ocenę dobrą. Jednak dodając owe konsekwencje, o których teraz ci mówię, miałabyś ocenę naganną!! Opamiętaj się! A teraz zostawiam państwa, ciśnienie mi skoczyło..
- Dziękujemy bardzo. - pożegnał nauczycielkę dyrektor. - I co powiecie na to, mili państwo? - spojrzał na rodziców, którzy weszli razem z wychowawczynią.
- Prosimy o umieszczenie jej w poprawczaku. Jak najszybciej, zrobimy co w naszej mocy, aby dopomóc.
- Tato! Co ty gadasz?!
- Sandro, nigdy nie byłem dobrym ojcem. - "A ja dobrą matką" wtrąciła matka- Ale starałem się.. Chciałem dla ciebie jak najlepiej, lecz ty zawsze zgrywałaś niezależną. Nie mam siły bawić się z tobą przez całe życie w kotka i myszkę. Pogrywasz wszystkimi dookoła, nawet własną rodziną. Teraz patrząc na ciebie nie widzę własnej córki. Bardzo mi z tym ciężko, bo czuję się, jakbym w napadzie złości właśnie zrobił ci krzywdę. Obiecywałaś, że będziesz szczęśliwa w normalnej, publicznej szkole. Namawiałem na prywatną, uparłaś się. Widzę, że powinienem być dla ciebie mniej dobry. Ty dla mnie nigdy nie byłaś. A teraz zrobię, pierwszy raz, zrobię to, co uważam że jest dla ciebie najlepsze.
- Mądre słowa, Tato. Szkoda, że nie na osobności. I mam pytanie do państwa. Czy wyląduję w sądzie dla młodzieży, jeśli tak to kiedy i czy mogę jakoś się bronić?
- Hehe.. Hmm.. Wylądujesz tam z pewnością. Kiedy- nie umiem na to odpowiedzieć. Bronić? Wybacz za szczerość, ale nie sądzę, aby ciebie dało się uratować. Więc kup zapas melisy i staw się tam na czas.
- A może mi ktoś w końcu krótko powiedzieć, co będzie mi zarzucone?
- Jako szkoła mamy prawo - zaczęła wicedyrektorka- do posunięcia się do drastycznych kroków w wypadku takiego ucznia, jak twój przypadek.
- Proszę KRÓTKO!!
- Zostaniesz wydalona ze szkoły, poniesiesz konsekwencje za palenie papierosów w szkole oraz będziesz miała wyrok za groźby na koleżankę. A właśnie, powiedz w jakim celu obrażałaś rówieśniczkę?
- Nieważne, miałam powód, to ją powyzywałam. Należało jej się.
- Uwierz, sądu nie interesują wasze prywatne kłótnie. O ile nikt więcej na tym nie ucierpiał fizycznie. No więc? Nas w przeciwieństwie to interesuje.
- [zmierzyła wzrokiem wszystkich w sali] Wstawiła na Facebook'a zdjęcie, na którym całuje się z moim chłopakiem.
- Hahahahahaha! - wszyscy wybuchli wielkim śmiechem.
- Wychodzę! - Lecz w drzwiach ledwo co nie weszła na matkę Judyty, za którą stała sama ona, Judyta oraz psycholożka. Judy ubrana mniej elegancko niż wczoraj, bo ubrana w granatowe jeansy, białą podkoszulkę i szaro-granatowy sweterek, wyglądała całkiem normalnie.

- Nie idziesz nigdzie, moja droga. Ja i moja córka żądamy wyjaśnień.
- Nie będę już o tym mówić. Szczególnie, gdy w tym pokoju jest ta SZMATA!! To ja idę!
- Sandro, Judyto.. Sprawa jest co prawda błaha, ale zamieszanie ogromne. Ale taką błahostkę wypadałoby wyjaśnić. - wpadła na pomysł policjantka.- Pani psycholog, proszę je zaprowadzić do bezpiecznego pokoju, gdzie będą same, proszę?
- Dobrze.
- Nie idę! Nie będę się przed tą małpą kładła!

Ale i tak po 5 minutach wylądowały w pustym pomieszczeniu. Tylko we dwie. Ona i ona. Sandra i Judyta. One i nic.

- Zdziro..
- Ale o co ci chodzi?
- O co mi chodzi? O co MI chodzi ?! Jak śmiałaś. Miałam cię kiedyś za przyjaciółkę, a ty..
- Sama mnie perfidnie spławiłaś ze swojego życia, więc nie do mnie żal, że kiedyś byłam. Twoja wina. Ale o co ci chodzi konkretnie teraz.
- O zdjęcie, s*ko.
- Jak.. Aa.. too.. To zdjęcie.
- Braaawoooo! Zdradziecka małpo!
- Przecież.. Boże, co ci to wadzi?!
- CO?! Wstawiasz zdjęcie jak całujesz się z moim chłopakiem!!
- Twoim chłopakiem? Wy nie jesteście "parą", między wami nie ma nic. Chodzicie dla sławy i szpanu.
- Co proszę?! O niee! [próbuje uderzyć Judy w twarz, ale przewraca się, gdyż próbowała biec i zamachnąć się na szpilkach]
- I na co ci to było? Krwawisz..
- Zamknij się! Ała..!
- Haloo! Niech ktoś otworzy te drzwi!! - krzyczała Judyta chcąc jakoś pomóc poszkodowanej. Aż w końcu ktoś się odezwał: "Co się dzieje?" - Sandra krwawi, znajdź panią psycholog, żeby przyszła i pomogła, do jasnej ciasnej!!

Minęło 12 minut zanim policjantka otworzyła drzwi. Sandra przez ten czas uderzyła się jeszcze raz o ścianę, i straciła przytomność. Policjantka zaraz po wejściu oblała dziewczynę wodą i ta odzyskała przytomność. Policjant wyniósł ją mokrą, ranną i nieumalowaną na rękach, a wokół drzwi stały chmary ludzi gapiących się. I znowu będą ploty. Za chwilę z pomieszczenia wyszła Judyta i nagle wszyscy zamilkli. Najwidoczniej już widzieli owe zdjęcie. To oznacza jedno- będą wnerwiające ploty, oj będą będą. Najgorsze, że głównie na niekorzyść Judyty. Bo kto uwierzy, że Sandra sama się tak urządziła?

niedziela, 5 czerwca 2011

15. Pożegnać to, czego się jeszcze nie poznało

Poniedziałek. Normalny dzień w szkole. Sandra co chwila poprawia włosy, Ans ciągle za nią chodzi, Norbert gada przez telefon, Klaudiusz zarywa do jakiejś laski, Monika rozmawia z wicedyrektorką, pani Konstancja (nauczycielka matematyki) chodzi na dyżurze, dresy podpierają parapety, kujony czytają wycinki tekstów spisanych przez Herodota, dziewczyny robią sobie słit focie w szkolnej łazience, chłopacy opowiadają o swoich weekendowych randkach albo szpanują telefonami, zegarkami.. A Hilary siedzi wpatrzona w ekran komórki. Kariny nie było w szkole. Ma złamane żebro, jest poobijana i przez półtora tygodnia na pewno będzie siedzieć w szpitalu. A wracając do Hilary to jest ona smutna. Bardzo. A wszystko zaczęło się dziś rano.
- Hilary! Dawid! Chodźcie do kuchni, mamy wam coś do powiedzenia! - zawołali rodzeństwo rodzice- Rozmawialiśmy z nauczycielami Hilary i dowiedzieliśmy się, że te uroczystości ze względu na rocznicę szkoły, lub coś, będą już w ten weekend. So.. We're flying to Dallas!
- What ?! - odpowiedziała Hi
- We come back to Dallas this Friday evening.
- Say what? This Friday ?!
- Sure..
- I do not agree! No! Never!
- Nie masz co tutaj mówić siorka.. Pojedziemy i tak, bez twoich błagań.
- Nie!
- Zrozum! Jedziemy!
- Ale ja mam konkurs! Nie mogę! Mogę wygrać 10 tys. zł!
- Nie wygrasz! Jedziemy do domu, koniec kropka, basta!
- Nie.. Nienawidzę was!
- Hilary.. - próbowała udobruchać córkę mama- I love you so much.. I know that it is hard for you..
- Yes! You don't even know how damn much it hurts me! Tu jest moje miejsce! Tam jestem jak odludek! Nie jadę! Nigdzie!
- Shut up! [matka uderza Hi w twarz] Niewdzięcznico..
- Jeśli to ma tak wyglądać.. - odezwał się ojciec- Nie chcę, żeby się nam relacje zniszczyły przez to.  Załatwmy to inaczej...
- Jakie relacje?! Wy nic o mnie nie wiecie! Nothing! Nawet nie znacie mojego marzenia, nie wiecie co mi drzemie w duszy, nic! Nie znacie mnie! Nie znacie moich problemów! Ja nie mogę stąd wyjechać! NIE MOGĘ !!! NEVER!
- Musisz!
- Nic nie muszę.. W rodzinie zobowiązująca jest tylko miłość. Ja was nią zbytnio nie darzę. Tak juz jest. Wybaczcie, spieszy mi się.
- Słu.. Słucham? - spytała wstrząśnięta matka, ale Hi już była poza mieszkaniem.


 Hi wyszła z mieszkania i dopiero na klatce schodowej zaczęła szczerze płakać. Jednak nie długo. Pomyślała sobie o tym, że nie ma powodzenia wśród chłopaków, ogólnie nie jest lubiana, zarywa do niej wyrzutek społeczeństwa i w ogóle beznadzieja. Najgorzej jest zostawić ot tak konkurs..

- Hilary, jak tam? Gotowa na jutrzejsze starcie ? - spytała na godzinie wychowawczej Hilary pani Osowska
- Jakie starcie !? Ja nic nie wiem, niedługo wyjeżdżam.
- Przecież jutro masz drugi etap konkursu, nie wiedziałaś?
- Nie. Nie jestem gotowa.Oh Gosh..
- Jesteś zwolniona z lekcji jutrzejszych i masz o 14.00 konkurs w kinie.
- Przyjadę na czas.
- Musisz zaśpiewać to co u nas, wiesz o tym?
- Proszę pani ja nic nie wiem! Nie wiem! Nie wiem! Najlepiej mnie wypiszcie z tego! Nie będę mogła już dalej uczestniczyć, bo.. Wyjeżdżam.
- A kto mówi, że w ogóle przejdziesz dalej?- spytał chamsko Norbert
- Cisza! - i nauczycielka zakończyła temat.


- Jak się czujesz? - odwiedziła Karinę Hi
- Źle. [osłabiona]
- Nie martw się, wyjdziesz z tego.
- Wiem. Oby.
- Słuchaj..
- Tak?
- Wyjeżdżam.- ledwie przeszło jej przez gardło. Wiedziała, że w pewnym sensie rani też koleżankę, ale ją to słowo niesamowicie raniło w serce.
- Co? Nie.. Tylko nie teraz.. [cicho; osłabiona]  Potrzebuję wsparcia..
- Masz je w Lukasie.. Dasz radę.. Nie znamy się tak długo, chyba jeszcze nie zdążyłaś do mnie przywyknąć.
- Ale lubię cię.. Oj.. Jaka ja jestem zmęczona..
- Nie mów nic. Przyniosłam ci ciastko, cukier ci pewnie spadł.
- Dziękuję. Kiedy wyjeżdżasz?
- Za 4 dni..
- Tak szybko? Bardzo szkoda.. A co z konkursem?
- Nic z tym konkursem. Wyślę im wypowiedzenie lub coś.
- Czyli już nie wrócisz ?! [Hilary nic nie odpowiada] Dobre to ciastko...
- Muszę już iść.. Baaj..
- Pa..

Wtorek. Drugi etap konkursu. Hilary nie zjawiła się. Sandra poszła, ale wygwizdana wyszła z kina, ale do finału się nie zakwalifikowała. I to tyle o wtorku.

Środa. Złożenie papierów do szkoły o wypisaniu Hilary przez jej brata. I to też już byłoby na tyle.

Czwartek. Hilary już nie szła do szkoły. Cały dzień siedziała naburmuszona w salonie, podczas gdy matka, ojciec i Dawid pakowali walizy. W tym jej, bo ta powiedziała, że nie ma zamiaru nigdzie jechać, więc jej torby ktoś inny musiał zapakować.

Piątek. No właśnie- PIĄTEK.

- Pół godziny?
- Tak pół godziny..
- Mamy tylko pół godziny, żeby się pożegnać?! Oszalałaś? - mówił oburzony Paweł- Nie mogłaś przyjść jakoś wcześniej? Herbaty spokojnie wypić nie zdążysz, o zgrozo..
- Przesadzasz. Jest Monika?
- A po co Monika.. ? Nie wystarczę ci ja do towarzystwa? [ogarnia grzywkę Hilary]
- Co ty robisz ?!
- Masz odżywkę. Zniszczyły ci się włosy.- wyciągnął jakąś tubkę z fryzjerskiej szuflady
- AHA. To gdzie jest Monika?
- Nie ma jej na tym piętrze, coś robi pilnego na górze.. Nie przeszkadzajmy jej! Ona nam też.. [niskim tonem]
- Słuchaj, czuję się dziwnie. W ogóle jakiś ty dziwny jesteś. Monika!! ('chodź na górę!') - I Hi pobiegła jak tylko mogła na górę. Paweł rzeczywiście był dzisiaj jakiś nieswój.

- Co cię sprowadza w nasze skromne progi? Przyszłaś się oficjalnie pożegnać?
- Nom..
- A Paweł co na to?
- Dziwnie się zachowywał. Ale nie o tym..
- Ee tam. Wczoraj był na imprezie alkoholowej, rozumiesz.. Ale Ok.. Będę tęsknić..
- A co ja mam powiedzieć?
- To chyba to samo uczucie dla obu stron.
- Nie. Ty przywykłaś do osoby, osobę łatwiej zapomnieć i znaleźć jej nasz osobisty osiągalny odpowiednik. Ja przywykłam do miejsca..
- Nadal mnie nie przekonujesz.. Znajdziesz przecież kiedyś piękniejsze miejsce niż Białystok.
- To może tak.. Ty przywykłaś do JEDNEJ osoby, ja do WIELU. Dużo osób tutaj poznałam, zaznałam przyjaźni i większej tolerancji niż tam.. Nie chcę tam wracać.
- Już lepszy argument.. No więc..
- So.. Time to say.. Goodbye!
- [Monice zaczynają pocić się oczy] Tak krótko się znamy..
- I co teraz z tego.. Wszystko jest beznadziejne..
- Jakoś musi być.. Lepiej czy gorzej.. Dasz radę.
- Nie dam.. Ja ci jeszcze obiecuję.. Wrócę tutaj czy starszy tego będą chcieli czy nie.
- Bez przesady.. Nie mieszkasz tu od lat, tylko miesiąc. Nie mogłaś się aż tak zakorzenić,
- Masz chyba rację, ale jakoś nie chcę jechać.. Dobra.. Będę szła, muszę się pożegnać z paroma osobami..
- Będziesz się żegnać z Hamem?
- Nie. Żegnam się z tymi, za którymi będę tęsknić.. Pójdę do Kariny, paru osób z klasy i jadę..
- No więc.. Szerokiej drogi..
- Dziękuję. Będę tęsknić.
- Ja również. Paa..
- Baaj..


[...]
- Tak wiem.. Ja też będę tęsknić, nawet może bardziej..
- Uwierz, robiłam wszystko.. Na prawdę!
- Tak, wiem, rozumiem.. Szkoda ..
- Kari.. Nie płacz..
- Nie płaczę.. Przykro mi po prostu..
- Będę pisać.
- Ta.. Każdy tak mówi, ale potem grzyby i muchomorki z tego wychodzą..
- Muszę już iść.. Zadzwonię jeszcze..
- Okej.. Pa.. Powodzenia i trzymaj się tam..
- Ty też.. Trzymaj się ciepło..


Hilary smutna poszła na spacer do lasu.. Spotkała tam Klaudiusza z kolegami, pożegnała się i poszła dalej. Doszła do jakiejś wioski poza Białymstokiem, aż w końcu zapukała do jakiś drzwi. Nikt nie otwierał. Zapukała znów. Cisza. Wokoło nikogo nie było. Usiadła zrozpaczona na ławce przy drzwiach. Zaczęła cichutko chlipać. Ogromnie nie chciała wyjeżdżać. Aż w końcu zasnęła głębokim i gorzkim od łez snem.
Po jakimś czasie obudziło ją czyjeś nawoływanie "Halo.. Obudź się.. Żyjesz.. ? Wstawaj.." i potrząsanie. Otworzyła oczy. Ujrzała starszą kobietę o miłym wyrazie twarzy, który wydawał się dziewczynie znajomy. Nie mogła tylko sobie przypomnieć kto to jest..

- Żyjesz, panienko? - spytała zatroskana starsza kobieta
- Um.. Tak.. Przepraszam, nie wiem co ja tutaj w sumie robię. Już się zmywam..
- Poczekaj Hilary, herbaty się napijesz, dopiero pozwolę ci pójść w daleką drogę.
- Pani mnie zna?
- A ty mnie nie ?
- Nie za bardzo. Kim pani jest?
- Ohoho.. Młoda damo, to kiepska jesteś. Wejdź do środka, zaparzę herbaty. - dziewczyna weszła za kobietą i rozejrzała się po wnętrzu starego domku. Z zewnątrz wydawało jej się, że zna ten dom. Aż w końcu zauważyła znajomą zabawkę z dzieciństwa:

- Pan Koktajl!
- Słucham? - spytała gospodyni
- No.. Pan Koktajl! Bawiłam się nim z Sywkiem jak mieliśmy po niespełna pięciu latach.. Zaraz.. Skąd pani go ma?
- No jak to skąd. Przecież jestem mamą Sylwiusza, jak mogłabym nie posiadać tych staroci w domu. To są skarby tego domu.
- Mama Sylwiusza, pani powiada? To dlatego pani mnie poznała..
- Owszem.
- Sylwiusza nie ma?
- Ee.. Sylwiusza? W domu.. Yy.. Nie.. Nie ma, go .. ? Nie ma. Yy.. Wyjechał.. Daleko! Do.. Do.. Do Warszawy!
- Do Warszawy?!
- Tak..
- Aha.. Jest pani pewna? 
- Przeprowadził się do ciotki, Zofii. Moja młodsza siostra. Tutaj nie miał nawet kąta, żeby jakoś się uczyć, a tam jest mu lepiej.
- Aha..
- Napijesz się herbaty?
- Nie dziękuję.. Co to było słychać?
- Ale.. ee.. co?
- No to.. Pani mąż jest na górze?
- Nie.. Zmarł..
- Ou.. ! Przepraszam, nie chciałam!
- Nie szkodzi. Na górze.. Koty!
- Aha.. No to proszę uważać, jeden KOT schodzi.
- Co? Nie, nie, nie! Zaraz.. ['KOT' wszedł do kuchni]
- Mamo, wiesz gdzie jest moja.. Hilary?!
- Tam siedzi przy stole.. To ja pójdę nakarmić psa.. - gospodyni wyszła
- Hilary ?! Co ty tutaj robisz ?!
- Przechodziłam.. Ale już idę.. Narazie.
- Nie, jak już jesteś.. Chodź do mnie do pokoju..
- Nie mam dużo czasu.
- A co?
- Dziś wieczorem wyjeżdżam..
- To jak ci się tak spieszy, to przyjdź nie wiem, w poniedziałek do mnie.. Głupio mi trochę.
- Wyjeżdżam do Dallas.
- Ou.
- Nom. No więc muszę iść. [Sywek podchodzi do niej bardzo blisko]
- Nawet 5 minut nie możesz? - Serce Hilary krzyczało 'TAK! Jeśli chcesz, dla ciebie zostanę nawet wieczność" ale w końcu odpowiedziało:
- Nie. - odsunęła swoją twarz od jego, obróciła się na pięcie, zacisnęła zęby i wyszła defiladowym krokiem. To za nim będzie najbardziej tęsknić.

Doszła do swojego osiedla. Rozejrzała się dookoła. Doszła do wniosku, że nawet nie była na placu przed jej klatką. Ale teraz już jej nie warto poznawać tego miejsca. Weszła do mieszkania, gdzie zastała cały hol zawalony walizkami. W salonie ojciec odłączał prąd, w łazience matka szykowała się do wyjścia, w kuchni Dawid szykował suchy prowiant.
Wybiła 19.00. Samolot odlatuje o 20.45.Rodzina Mushbee opuściła mieszkanie. Wszyscy chętnie, oprócz Hi, wsiedli do samochodu. Ruszyli. Mijali wszystkie miejsca gdzie Hi spacerowała ze znajomymi- centrum handlowe, park, lasek, off cafe, szkoła. To wszystko nagle stało się takie obce, a przecież takie nie było.

Dotarli na lotnisko po godzinie drogi. Przez cały ten czas rodzina kłóciła się z Hilary, tłumaczyli jej wszystko, jakby nie wiedziała. Usiedli na krzesełkach na lotnisku czekając, aż będzie można wejść do samolotu. Hilary wyszła na chwilę do łazienki. Przejrzała się w lusterku. Sprawdziła czy nie ma okruszków odpadającego tuszu na policzkach. Było OK. Wyjęła z torebki szminkę i pomalowała usta. Spojrzała głęboko w oczy osobie, którą widziała od kilku minut w lustrze. Nie wytrzymała. Zaczęła cichutko płakać, ale tak trochę na pół bez łez. Zaszkliły jej się oczy, ale chusteczką wytarła je, aby nie rozmazać sobie tuszu. Mimo, że z boku wyglądała na smutną, to jednak w duszy była wściekła. Ale przecież przy złości się nie płacze. Wyszła w takim stanie z pomieszczenia i niechcący drzwiami uderzyła pewnego faceta.

- Oh, I'm sorry.. I'm realy, realy sorry..
- Nothing happened. You fly somewhere or only you came?
- My plane's flying at quarter to nine.
- Oh, realy? Mine, too.
- Oh.. What time is it?
- Half past nine. I think you must go to you parents.
- Yeah, you're right..

Biegiem dotarła do rodziców wchodzących w 'rękaw' samolotu. Usiedli wszyscy w pierwszej klasie. Te 15 minut dzielące ich od startu trwało dla Hilary całą wieczność. Przez ten czas zdążyła sobie przypomnieć jak nienawidzi Dallas. Jak jej źle jest w tamtej szkole, że nie ma przyjaciół, a nawet dobrych znajomych, że wszystko tam jest sztuczne, nawet roślinność w parkach. Polska to na prawdę piękny kraj. Nagle przypomniało jej się dzieciństwo, przypomniał jej się Sylwiusz, przypomniała dzisiejsza oschła rozmowa. Ale szczerze, jej uczucia wobec Sywka są bardzo wymieszane. Z jednej strony kocha go miłością przyjacielską, z drugiej nienawidzi za jego stosunek do niej. Kocha i nienawidzi, tęskni i zapomina, chciałaby go zobaczyć, ale nie w tym życiu, zamieszkałaby z nim, ale jedynie we śnie, zabrałaby jakąś jego rzecz, ale nie dla siebie, szła by z nim za ręce, ale w rękawiczkach, przytuliłaby się, ale nie do niego, powiedziałaby mu słodkie słowo, ale jej myśli wyzywałyby go niemiłosiernie, zadzwoniłaby do niego, mówiąc, że jest kimś innym. Wszystko jest bez sensu, wszystko się krzyżuje i każdy ma w tym udział, mniejszy lub większy.
Rozległ się huk, szum i trzęsienie. Właśnie samolot ruszył. Była 20.46, podczas gwieździstej nocy. Był z zewnątrz oświetlony i podczas wznoszenia się coraz to w górę odbijał się w oczach wzruszonej Kariny siedzącej w oknie szpitala.

niedziela, 22 maja 2011

14. Cieszyć się czyimś szczęściem- desperacja ?

- Napijesz się herbaty?
- Nie, dziękuję.
- Zaraz zawołam Monikę.
- Nie, nie męcz jej Paweł.
- Oj, Hilary. To tylko przeziębienie.
- Ale jak nie będzie się męczyć szybciej wyzdrowieje.
- Taa.. [szeptem:] Zdrowieć to ona nie ma z czego..
- Co? Paweł, słyszałam. O co ci chodzi?
- Eh.. Ona wcale nie jest chora. Wczoraj na ostatniej lekcji mieliście mieć jakiś sprawdzian, na który nie umiała. Rozumiesz?
- Aa.. Na prawdę?! Przełożyliśmy..
- To się ucieszy. Monika! (Nie mam siły, daj mi spokój!) Hilary przyszła! (Mam drgawki, niech przyjdzie do mnie do pokoju!) Ale oboje tutaj wiemy, że nie jesteś chora, przyjdź żesz!
- Cześć.. Hilary.. Ja na prawdę się przejmuję ocenami.. Sorry, że cię okłamałam.
- Nie dramatyzuj! Nic się nie stało! Przyniosłabym ci zeszyt, bo przełożyliśmy sprawdzian z fizyki. Ale ja nie robię notatek.
- No tak.
- Przepraszam, koleżanka do mnie dzwoni. Halo?


- Hej.. Tu Karina.
- Hay!
- Masz wolne popołudnie?
- Umm.. Sure..
- Ok.. Może się spotkamy w parku?
- Ok, to tak o 14.00?
- Pasuje.
- Ale..
- Tak?
- Same?
- Tak. Same.
- Ok, to czekaj, która teraz jest hour?
- Ee.. 13.27.
- Ok, to do zobaczenia.
- Paa!

- Wybaczcie, muszę lecieć..
- Ou.. Tak szybko? Herbaty się nie napijesz? - mówił zmartwiony Paweł
- Wybacz.. Ważna sprawa..
- U mnie.. To znaczy- u nas, byłaś najpierw. Co to za ważna sprawa mogła się nagle narodzić?
- Ważna.
- Dobrze, skoro musisz... To idź. [całuje Hi w czoło]
- Na razie.. [wewnętrzna euforia Hilary]

Na ławce w parku siedziała zamyślona Karina, trochę jakby smutna..

- Hello kochanie.. - przywitała się Hilary
- Hej..
- Coś jakaś smutna jesteś?
- Nie..
- Jak nie?
- Spójrz.. - i pokazała jej pierścionek, który miała na palcu lewej dłoni. Był przepiękny, a co ważniejsze.. Prawdziwy szlachetny kamień, a nie rynkówka.
- Beautiful.. From Lukas?
- Tak.. Byliśmy na spacerze..
- Ale chodzicie?
- No tak..
- Szczęściara..
- Czemu? Mówiłaś, że nie obchodzi cię miłość..
- Kiedy?
- Jak się pierwszy raz spotkałyśmy..
- Aa.. Bo w Polsce.. Tu są tacy fajni.. A czasem nawet ładni.. W Dallas.. sami debile..
- Wiesz..
- Mm?
- Robiliśmy sobie zdjęcia.. I doszliśmy do wniosku.. że wyglądam, jakbym była od niego starsza..
- I co z tego? Przestał się tobą interesować?
- Co? Nic z tych rzeczy! Haha! Głupia, nie.. Chciałabym.. się odmłodnić trochę..
- No to po pierwsze fryzura! Znam świetnego fryzjera, czesał mnie na konkurs!
- Oo, to chętnie się do niego przejdę.
- Po drugie.. Make-up!
- Ok.. Ale że delikatniej?
- Przeciwnie.
- Aha.. Nie chcę wyglądać jak wymalowana pusta lala..
- Nie będziesz. Czekaj, kiedy się z Lukasem spotykasz?
- Nie wiem..
- Zaczynamy twoją przemianę dzisiaj?
- Można.
- To dzwonię do Pawła.
- Kto to?
- Ten fryzjer.
- Aha, ok.
- Halo? No hej, to ja. Mam sprawę. Przestań! Masz wolną chwilę? Ok, dobra. Nie ja, koleżanka. Tak tamta. Sam będziesz musiał.. Ok. Aha. No dobra, rozumiem. Bye. Za pół godziny ma lukę, to ci zrobi fryz.
- Ok.. Boję się.
- Nie ma czego.
- A jak Lukasowi, się nie spodoba?
- Włosy odrosną, makijaż się zmywa, a tak w ogóle to on cię poprosił bo poleciał na wygląd czy osobowość?
- Nie wiem..
- God..
- No co?
- Nic. Co tam więcej u ciebie?
- Nic więcej.. Od rana jestem na dworzu.. Lukas przyszedł po mnie z rana..
- Cieszę się twoim szczęściem..
- Wyglądasz jak desperatka..
- Bo mi się wali życie, ale nic..
- Co jest?
- Straciłam przyjaciela.. Najlepszego.
- Jak? Już sobie najlepszego przyjaciela znalazłaś? Przez miesiąc?
- Kari! Ja tu mieszkałam kiedyś, jak byłam mała! On był jedyny, z którym rozmawiałam.. Wiele nas łączy.. łączyło.
- Ale się skończyło?
- Boleśnie.
- Jakoś to będzie.. [chwila ciszy] Lukas wysłał esa!
- Pff.. ("To ja tutaj powstrzymuję się od ryku z płaczem, a dla ciebie teraz jest tylko Lukasek ?!'- pomyślała)
- Mówi, że jutro po mnie przyjdzie o 12.00.. Ale ja mam szczęście..
- Tak, masz kurde, a teraz idziemy do tego fryzjera i pokażę ci jak masz się malować.
- Co ty taka jakaś zdenerwowana?
- Nie jestem, chodź!
- Dobra..
- Chwila, ktoś do mnie dzwoni.. Halo? Kto mówi ?! Aa.. ty! Nie.. No, no! No pewnie, że.. Chcę! Ale jutro? Ok.. Nie, no nie ma problemu. Jasne. Ehe.. Nie. No coś ty! Haha! Dobra, dobra.. ! Nie wciskaj kitów. Że niby ja ?! Pff.. Nie ja.. Aha. Ok. To do jutra. Baaj.
- Kto dzwonił?
- Kolega, nie znasz.
- A może?
- Nie, nie znasz. Na pewno nie twój Lukasek. [z sykiem]
- Nawet by mi do głowy nie przyszło, żebyś chciała mi go odbić.
- Czemu? Jakbym się postarała.. Hehe..
- Przestań! Normalnie jakbym Sandrę słyszała..
- A ty z nią rozmawiasz?
- Raczej.. Rozmawiałam. Ale nie gadajmy o tym..
- Czy ja czegoś nie wiem?
- Nie wiesz, znamy się miesiąc. Mam już swój życiorys, nie urodziłam się wczoraj.
- No to mów.
- To są moje osobiste sprawy. Nie muszę ci wszystkiego opowiadać przecież.
- Przyjaźniłaś się z Sandrą?
- Nieważne!
- Na takich rozmowach daleko nie zajedziemy.
- Fajnie. Nie mam zamiaru przywoływać sobie tych czasów. Chcę cieszyć się teraźniejszością.
- Taa.. Masz chłopaka i nic innego nie jest ważne.
- A żebyś wiedziała! Gdzie ten fryzjer?
- Tam za rogiem zaraz.
- A wracając do Sandry, chodzą plotki, że się pogodziłyście.
- Że jak? Plotki to zawsze są plotki. Kłamstwa. Ona jest tak zepsuta, nigdy nie przestanie się mnie czepiać o byle co.
- Nie znasz jej.. W sumie, mogło jej się spodobać, że zamiast ty wystąpić na bis na konkursie, poszłaś pozwalając jej zaśpiewać drugi raz.
- Może. Mam to gdzieś. To tutaj, bądź miła dla Pawła.
- Ok.. Dzień dobry!
- Witam panie.. ! -przywitał je Paweł
- Tsaa.. Masz zrobić jej fajny fryz. Chce wyglądać młodziej..
- Oj... Ale z czego mam cię odmładzać?
- Ale pan.. Jest uprzejmy.
- Mam to w naturze.
- Khe! Khe! - wtrąciła Hi.

Paweł zrobił Karinie ładną fryzurę, pogadali, pośmiali się i dziewczyny poszły.

- Masz tutaj.. Kredka, cienie, pomadka, puder.. Eii! Sprawdź czy puder nie za jasny!
- Za jasny..
- To masz ten.
- Idealny. Dzięki.
- Spoko.
- I jutro zobaczysz, będzie pięknie..
- Smutna jesteś?- zaciekawiła się Karina
- Nie.. wcale.. Tak jakoś, zmęczona jestem.
- Okej.. Ja już lecę, paa!
- Bye.




Następnego dnia o 12.00 w mieszkaniu Kariny rozległ się dźwięk dzwonka. Otworzyła mama, Krystyna:

- Kto ty?
- Ja do.. Do Kariny przyszedłem..
- Karina! Kim on jest ?!
- Oum.. Mamo.. To jest Lukas.
- Aha, jestem mamą Kariny, witam.
- Miło mi- odpowiedział Lukas
- Lukas to mój chłopak.. - dopowiedziała dziewczyna
- Słucham ??!! Chłopcze, poczekaj chwilkę. Ona zaraz przyjdzie. Karina.. [ciszej] do kuchni chodź na chwilę.

- Czemu ja nic o tym nie wiem?
- Chciałam ci powiedzieć później..
- I co? Każdego chłopaka tak ukrywasz przede mną?!
- Nie.. To mój pierwszy chłopak..
- Ehe.. Na pewno. Jak długo się znacie?
- 3 miesiące..
- Aha.. To miałaś koleżanko czas, aby mi o tym powiedzieć! Czuję się urażona, wiesz?!
- Jestem z nim od wczoraj! A w ogóle.. Nigdy nie byłaś osobą, której od razu się zwierzam! Na razie, idę.

- Już.. Mama jak zwykle.. Chciała, abym jej to jeszcze raz powiedziała..
- Nie szkodzi.. [łapie za dłoń] Ale.. Jej! Jak ty pięknie wyglądasz! Miałaś czas na taką zmianę?!
- Dziękuję.. Widocznie miałam..
- Cudowna jesteś..
- Dziękuję...


- Kari.. ?
- Tak.. ?
- To nie prawda, że..
- Że?
- Że zgodziłaś się tylko z .. litości? Nie wiem, jak to trafniej nazwać..
- Nie prawda.. !
- Bo wiesz..
- Nie ma o czym mówić.. To było szczere..
- Okej.. Nie ma tematu.. 
- To o czym teraz myślisz.. ?
- Nie wiem.. Udaję, że myślę..
- Aha..
- Niezręcznie jakoś..
- No jakoś tak.. Drętwo.. Zimno jest w ogóle jakoś..
- Masz moją bluzę..
- Nie chcę.. !
- Ou..! Przepraszam..
- Nie, to ja przepraszam.. Wybacz, muszę.. Muszę iść..
- Już?
- Muszę.. Pa..
- Do zobaczenia..

Zdążyła zrobić 10 kroków i już stała przy przejściu. Nie rozejrzała się, ulica była i tak pusta, więc ruszyła przed siebie myśląc o życiu i o tym jakie jest okrutne. W tym samym momencie zza rogu wyjechał z ogromną prędkością motocykl. Karina była zbyt zamyślona, aby go zauważyć i nadal szła swawolnie przez pasy. W tym czasie motocyklista wpadł w panikę na widok jej osoby i zaczął próbować skręcić jakoś, zatrzymać się! Na marne, ciągle jechał do przodu z wielkim impetem i 2 metry przed pasami zaczął przekręcać motor na bok. Rozległ się ogłuszający pisk i dopiero Karina pomyślała, że ten motor jest dla niej zagrożeniem. Gdyby tylko te 5 sekund wcześniej to zrobiła.. Rozległ się dźwięk mrożący krew w żyłach.. Szybko przybiegł Lukas niewiedzący wcześniej o motocykliście. Gdy zobaczył co miało miejsce zaniemówił i stał nieruchomo.. Z transu wybudził go widok nasiąkającego krwią kawałkiem asfaltu, na który upadła Karina. Była ona przyciśnięta do ziemi przez motor, od którego poodłamywały się niektóre fragmenty konstrukcji pojazdu. Dziewczyna uderzyła głową o ziemię i w sekundę straciła przytomność. Motocyklista leżał metr obok. Był przytomny. Miał jedynie pęknięty kask i delikatnie krew mu leciała ze skroni. Miał też skaleczoną od butelki na chodniku nogę, strasznie krwawiła.
Lukas po chwili zawiadomił pogotowie, które było na miejscu po 2 minutach. Za pół godziny na szpitalnym korytarzu siedzieli przejęci mama i Lukas, a 20 minutach dołączyła Hilary.

- Dzień dobry, cześć, gdzie Karina?- podeszła Hi
- Na tamtej sali.. Robią prześwietlenie. - wytłumaczył Lukas, gdyż matka Kariny była zbyt zapłakana i zmartwiona, żeby nawet spojrzeć na dziewczynę.
- To wszystko twoja wina! - odrzekła pani Krystyna, mama.
- Ja wcale.. Ale.. Ja.. eh.. - poddał się chłopak
- Lukas, chodź na chwilkę.. - kiwnęła głową Hilary- Jak to się stało ?
- Zaszedłem po nią, mieliśmy iść na spacer, ale no jakoś tak.. Nie było o czym gadać, to powiedziała, że ma ważną sprawę, wstała i poszła.. Nie zauważyła na przejściu jadącego motocyklu.. No i stało się.
- Rozmawiałeś już z nią?
- Straciła przytomność, ale się potem obudziła. Chwilę pogadaliśmy i niestety.. Jak mówiła jakiegoś głupoty to wyprosili mnie i zabrali ją do tamtego pomieszczenia.
- Co mówiła?
- Nieważne. Nasze sprawy.
- Jestem jej powiedzmy przyjaciółką!
- A ja jestem jej.. powiedzmy chłopakiem.
- Powiedzmy? Ja tak powiedziałam, bo znamy się od miesiąca..
- Heh, to ciekawie.
- Taa.. Dawno ją zabrali?
- 15 minut temu.
- Na długo?
- A bo ja wiem? Nie wiem, nic nie wiem, poddaję się.. To za trudne. Idę stąd.
- Mam przekazać coś Karinie od ciebie?
- Nie. Powiedz tylko, że przyjdę jutro.
- Jasne. 

13. Jedno się kończy, drugie się zaczyna.. - Język węgierski? Nie.. to nie dla mnie.

- Tak, też tak uważam.. - wstali i poszli w przeciwne strony..

Ale po kolei. Następnego dnia o 6.12 zadzwonił do Hilary Sylwiusz. Chciał się spotkać nad rzeką. Dziewczyna nie ogarnęła trochę, ale posłusznie wstała i wyszła z bloku. W drodze nad wylewisko dostała esa od Moniki: 'Hej, nie mamy dzisiaj pierwszej lekcji ;d Zapraszam cię w takim razie na mały spacerek przed szkołą. Spotkamy się u fryzjera (wiesz jakiego). Pasuje? ;>' Nie odpisała od razu, gdyż zauważyła w oddali postać chłopaka. To był Sywek..

- Hilary, nie mam dużo czasu..
- Ok.. O co chodzi? ..
- Wydaje mi się, że..  To nie ma sensu..
- Czemu tak uważasz?! Sywek!
- Niby to tylko piosenka, ale bardzo mnie to zraniło..
- Miałam do tego prawo..!
- Nazwałbym to bardziej wyborem. Po prostu boli mnie to, że licząc się z twoim zdaniem uciszyłem serce-  zerwałem z Judytą, bo tobie się to nie podobało, że ona jest moją dziewczyną.. Zaufałem ci, liczyłem się z twoim zdaniem.. A ty praktycznie orzekłaś, że zaśpiewasz co innego na konkursie.. Cieszyłem się, że w zamian właśnie ty mi zaufasz choćby w takiej drobnostce.. Zawiodłem się i to mnie boli, że ja poświęciłem związek.. A ty nawet występu konkursowego..
- Ale ja..  [oszołomiona]
- Nic nie mów.. Nie zależy ci i tyle, przyznaj.. Mi już też nie zależy z resztą.. Uważam, że to koniec..
- Tak, też tak uważam.. - wstali i poszli w przeciwne strony..

Odwróceni oboje uronili po łzie... To była smutna rozmowa.. Ale oboje wiedzieli, że to koniec, jednak Sywek...

- Hilary!
- Tak? [przecierając łzę]
- Nie.. nie szukaj mnie potem..
- A jeśli zacznę to co!? [kolejne łzy spływają Hi po policzku]
- Nie znajdziesz już mnie.. Wyprowadzam się stąd.. Już się nigdy nie zobaczymy..
- Co? Dla-dlaczego?
- Nie mam na to wpływu.. Po prostu- Wyjeżdżam.
- Gdzie? [wyciera łzy]
- Nie ważne... Nie szukaj mnie.. - odwrócił się i poszedł szybkim, zdecydowanym krokiem... Hilary uroniła ostatnią łzę, zacisnęła zęby i wyciągnęła telefon.. NAPISZ NOWĄ: 'Pasuje c;'



- HILARY !!! Co się stało?! Ty, ty płaczesz?! - zdziwiła się Monika
- Nie nic..Wszystko w najlepszym porządku..
- Przecież widzę, że coś nie tak! Jeśli chcesz.. możemy o tym porozmawiać.. Paweł jeszcze nie wie, że przyszłaś i że w ogóle miałaś przyjść, więc możemy iść same i porozmawiać.. Co ty na to?
- Nie. Nie odwołuj Pawła.. Wszystko u mnie good jest.. [Monika patrzy na nią litościwym wzrokiem] Dobra.. wszystko mi się wali spod nóg! Nie mam siły na życie! Na te problemy!
- Co jest? - wszedł Paweł. W momencie ujrzenia Pawła Hilary poczuła jakąś cichutką radość w sercu. Na sekundę zapomniała o stracie 'przyjaciela' i swój wdech zinterpretowała jako odrobina świeżości i nowości.
- Aah.. [w myślach powiedziała sobie: One is over .. But the other begins!..] Nic ważnego.. Po prostu zgubiłam mój.. moją.. Pokłóciłam się. Z bratem. Ostro! Haha! [sztuczny śmiech]
- Okej.. Nie będę nalegał. [pomechrał Hilary po grzywce]
- Przestań! Haha! Co ty robisz?!
- Nie wiem. Monika, co tak stoisz?
- Patrzę się na was.. Hahahahaha!
- Co w tym śmiesznego? - spytała Hi
- Was. - odpowiedział Paweł. Hilary spuściła oczy i uśmiechnęła się leciutko.

Te 45 minut wolnego minęło niesłychanie szybko. I dziewczyny musiały iść już do szkoły.

- Dobra, zostawiamy cię. - powiedziała złośliwym dla żartu tonem Monika do swojego pół przyrodniego brata.
- Bye.. Thanks za miły.. yy.. puff.. [pomyślała: How to say it?!] Wiecie.. Walk!
- Masz na myśli spacer?
- O tak, tak! Yeah..
- Przepraszam.. [słodko patrzyła Hi na Pawła] Polski mi się zapomniał..
- Normalka!
- I'm glad of.. Bryluyłoy! [- takie wypowiedzenie, aby zasygnalizować nieprzemyślaną pomyłkę]  Spoko!
- Hilary.. Nigdy ci się tak polski jeszcze nie zapominał.. ! - zauważyła Monika- Hihi..
- Nie myśl tyle, moja dear! Idziemy! Szkoła wzywa! Bye, Paweł.. [szybko i z zakłopotaniem]
- Cześć! [łapie jeszcze Hilary za rękę] Podasz mi swój numer telefonu? Będzie w kontakcie..
- Okay.. 6*******7
- Dzięki, puść sygnał to i ja sobie zapiszę..
- Hilary chodź już! Mamy 8 minut do lekcji, a 15 minut drogi! - pociągnęła ją Monika nie zważając na rozmowę Hi z Pawłem. Już nie zdążyli się pożegnać żadnym słowem.


- A co to za spóźnienie? Monika?? I ta.. Jak ci?
- Hilary..
- Hilary! Pod tablicę! I to już! ... Ty 'Monia' też! - mówiła wściekła Dobkowa- No dobrze, Hilary.. Powiedz nam, kto to był Józef Wybicki?
- Nie wiem, proszę pani..
- Monika?
- Ee.. Wybicki? Był poetą.. Polskim poetą..W czasie powstania.. ? Kościuszkowskiego.. Był sędzią jakiegoś trybunału.. Potem, coś tam.. Wyjechał z kraju.. ? Ee.. Miał jakiś udział chyba w całej sprawie z Legionami Polskimi.. One miały pomagać Napoleonowi.. Napisał jakieś.. Pieśń Legionów Polskich.. Która teraz pod nazwą.. Mazurek Dąbrowskiego jest naszym hymnem narodowym.. ? Ehh..
- No dobrze.. W jakich latach żył?
- Jakoś.. XVIII w..
- Przełom XVIII i XIX wieku, dokładniej.- Uzupełniła nauczycielka- Hilary.. 1822 r.? Co z tym jest związane?
- Nie wiem.. Napisanie tych stupid Legionów?
- Jakich?!
- Nic..
- Źle. Monika?
- No.. W tym roku Wybicki zmarł.. Chyba.
- Chyba czy na pewno?
- Ta.. Tak?
- Mnie się pytasz? Dziecko! To ja tutaj zadaję pytania do jasnej Anielki!
- Na pewno..
- Jesteś pewna?
- Nie.
- No więc jak z tym 1822 rokiem?!
- Wybicki.. Zmarł...
- Dobrze.. Coś jeszcze o tym poecie chcecie powiedzieć? .. Hilary?
- Nie.
- Aha. Hilary.. Caspar David Friedrich.. ? Wiesz o kimś takim?
- Ee..
- Malarz! - wymsknęło się Monice..
- Tak.. Co namalował?
- Nie znam jego obrazów.. - ciągnęła Monia
- Ale przecież omawialiśmy jeden na ostatniej lekcji! Co ty wtedy robiłaś?! Pokaż mi swój zeszyt! Już! Ty Hilary też..
- Proszę..
- Ja zapomniałam.. - przyznała się Hilary
- Nie zgłosiłaś nieprzygotowania.
- Bo nie miałam kiedy.. Pani od razu spytała o tego Webickiego.. Wyleciało mi z głowy..
- Wybickiego, moja droga. Wybickiego. - poprawiła nauczycielka
- Tak.. tak.. Wybickiego..
- Dostajesz minusa. No proszę proszę.. Notatka jest.. A gdzie praca domowa, Moniko?!
- Bo ja.. Odrobiłam przecież, Matko Boska! Pani pokaże!
- Nie ma pani pokaże, tylko minus!
- Ale ja zrobiłam!
- Gdzie? Chyba w nieświadomej podświadomości..
- Tam, w zeszycie!
- Jakie w zeszy.. A no fakt.. Jest.. [zawstydzona; próbuje ukryć zażenowanie] No więc słucham.. Jakiś obraz Friedricha musisz znać, skoro masz notatkę!
- Kobieta w oknie.. Namalowany w 1822 r!

I tak odpytka się ciągnęła, ciągnęła, gadała tylko Monika.. Widać, że wkuwała..

- No dobrze, Monika.. Siadaj. Masz 4+.. Postawiłabym 5-, ale to za to spóźnienie.. A ty Hilary.. Żal patrzeć.. Dostajesz niedostateczny, zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
- Tak, zdaję.
- Kiedy zamierzasz to poprawić?
- Nie mam zamiaru.. Nigdy nie zrozumiem sensu pisania jakiś Legionów, albo twórczości jakiegoś Filipa..
- Friedricha! Dziecko, Friedricha!
- Mniejsza z tym..
- Siadaj. A my droga klaso [dzwonek na przerwę przerwał zdanie nauczycielki] No nie!
- Hura! - ryknęła klasa
- Nie ma się z czego cieszyć. Nie zdążyłam z wami zrobić zadania 2, 3, 4 a i b, 5, 6 omijamy.. i 7! - radość klasy- No więc wszystko zadaję wam do do domu, za pracę domową. Przypominam o kartkówce z Wybickiego na następnej lekcji i sprawdzianie z fleksji za tydzień. Do widzenia!
- Pani to potrafi zepsuć nawet najbardziej zaisty dzień.. - mówił któryś tam chłopak do innego.

Biologia z wychowawczynią:

- Witam klasę.. Dzisiaj poświęcimy 20 minut biologii na godzinę wychowawczą, bo mam do was parę spraw. Przypominam, że jeszcze nie wszyscy wpłacili 50 zł na ubezpieczenie. Ma ktoś? [podchodzi Robert, Arek i Klaudiusz] Aha, dobrze. Cała kwota? Wydać? Dobrze.. Chwilka.. O mam.. Dziękuję. A teraz, chcę pogratulować naszej zdolnej uczennicy, Hilary, zwycięstwa! [cisza] No co tak milczycie? Brawa się należą! [małe, skromne brawa] No, lepiej. O! Bym zapomniała.. Kto ma proszę o usprawiedliwienia. Nikt nie ma? Oo. proszę bardzo. Pan Namiot Klaudiusz będzie miał nieusprawiedliwione 3 godziny.. Hmm..
- Jakie?! - rzekł Klaudiusz

Klaudiusz- 16 lat; uprzejmy, kulturalny i zabawny chłopak; ma dziewczynę; jest specyficzny, ale pozytywnie- pozytywnie na swój sposób; gra na gitarze i czasem nawet da się namówić na śpiew. Jest doświadczony w sprawach 'dziewczyny i ja'. W domu ma psa, bernardyna, który wabi się 'Bros'.



- Na początku roku, mój drogi. 5 i 6 wrzesień. 5 cały dzień.. a 6 nie było cię na 3 godzinie lekcyjnej, wcześniej i później byłeś. Co mi powiesz?
- Nic. Byłem na tej lekcji. No proszę pani.. Oo.. Widzę nowa broszkę! Jaka fajna!
- Nie zaczynaj Klaudiusz.. Nie ze mną takie numery.
- No dobra, wygrała pani.. Hehe.. Ale tak serio, to powie pani przynajmniej jakie centrum handlowe? Szukam dla dziewczyny prezentu.
- Masz czelność?
- Mam problem z prezentem.
- Wiem o co ci chodzi.. Nie ujmiesz mnie ładnymi oczami. Może inni się na to nabierają, ale nie ja!
- No ja wiem! Ale ja nie robię żadnych numerów! Przecież pani jest moją wychowawczynią..
- No i?
- Wychowuje mnie pani! Hehe.. ?
- I dlatego sobie z całego serca współczuję.
- Zaiste. Nie dziwię się. Jestem trudny..
- Oj, panie Namiot.. Dobra, usprawiedliwię cie te godziny, ale masz u mnie spory dług.
- Ah, dziękuję.. Ale jejku! Jaki sklep!
- Sama robiłam.. Gdy byłam w waszym wieku należałam do harcerstwa..
- Nie wierzę! Sama pani to zrobiła! No patrzcie ludzie..
- Dobra, tracimy przez ciebie czas. Siadaj i bądź grzeczny bo wpiszę ucieczki!
- Już siadam, madam.. Hahaha! - Pani Krystyna Osowska zawsze lubiła Klaudiusza. Jako jeden z nielicznych w tej klasie brał udział w nieobowiązkowych uroczystościach, konkursach, projektach no i przede wszystkim.. lekcjach ..

- Dobrze, chciałam poświęcić te 20 minut na co innego, bo jest sprawa.. Nauczyciele się na was bardzo skarżą..
- Na NAS, czy na naszą nową koleżankę, Hilary? - spytał się chyba złośliwie Norbert- chłopak Sandry.
- Norbert! To jest bardzo niekoleżeńskie!
- Ja nie obiecywałem być miły dla tej.. Dla Mushbee.
- Mam imię ciołku! - odpowiedziała Hi.
- Hilary! Nawet, gdy cię informuję o skargach to ty nadal zachowujesz się tak samo. Nie wyciągasz wniosków?
- Nie za bardzo, bo nie widzę swoich błędów. Widzę jedynie konsekwencje i nikt nie jest w stanie mi wyjaśnić why.
- Wyjaśnić co?
- Emm.. Wyjaśnić dlaczego..
- Aha.. Rozumiem..

Sprawa została przesunięta przez 2 dziewczyny chcące przeprowadzić ankietę wśród klasy i zeszło się z tym do końca lekcji.

- Cześć Hilly.. - podszedł na następnej przerwie do Hilary Klaudiusz
- Hey.. Mam na imię Hilary..
- Ale Hilly tak słodko brzmi, bo ty jakie masz zdrobnienie od imienia?
- Hi.
- Hey, Hi, Hello!
- Tak.. Często nie wiem, czy ktoś mówi do mnie z imienia czy się wita, ale to szczegół..
- Właśnie, po co się przejmować rzeczami mało ważnymi?
- Nie ma po co.
- No! Co tam? Będziesz miała ochrzan za tę jedynkę?
- Nie wiem.. Nie obchodzi mnie to zbytnio.
- Szkoda by była jakbyś nie zdała.
- Kto tu mówi o niezdaniu klasy? Zdać- zdam, a że ze słabymi wynikami, to nieważne. I tak wyjeżdżam niedługo.. Więc nie tu będę pisać prawdopodobnie testy potem i te inne ceregiele.
- Co ?! Jak to wyjeżdżasz ?! Kiedy?
- Za jakieś.. nie wiem, 2 weeks? Do tego weekendu co będzie free, bo rocznica school chyba, to wtedy opuszczam Poland.
- Hehe, jakie to zabawne jak mieszasz 2 języki.
- Nie za bardzo. Mieszam, gdy się spinam, a rano miałam stresującą sytuację i mi dzisiaj już mózg usnął i po prostu oddaję się swojej woli.
- Rozumiem, na początku też tak miałem.
- Ale że jak? Nie polak?
- Mama pochodzi z Węgier ki tam mieszkałem do 10 roku życia, ale systematycznie uczyłem się polskiego od narodzin. Praktycznie 2 języki na raz!
- Wow.. To jest difficult, when you're young.. Powiedz coś po węgiersku.. !
- Te tökéletes. Azt hiszem, szeretlek.
- Dziwne głoski. Co to oznacza?
- E.. Mam na imię Klaudiusz.
- Nie wierzę, że to brzmi tak długo. To jest podstawowy zwrot, on zawsze jest krótki!
- Nie w Węgrzech.. Musze lecieć, nara!
- Bye..Te tukylteses act hajzem serletk.. ? Dziwny język.. Ciekawe, które to imię?.. O Kari! Hey!
- Hej, jak tam? Gratuluję wygranej, wczoraj już nie zdążyłam.
- Dzięki. A spoko. Słuchaj.. Czy umiesz coś nie coś z.. węgierskiego?
- Węgierski ?! Nie.. Ale moja ciocia uczy węgierskiego, a co?
- Potrzebne mi jest wiedzieć.. Jak jest po węgiersku 'Mam na imię Klaudiusz'.
- No to mam na imię to jest jakoś.. A nevem?
- Napisz mi to!
- [pisze]
- Dzięki. A Klaudiusz?
- Nie mam pojęcia. Ale o co w ogóle chodzi?
- Kolega mi coś powiedział, po węgiersku, ale chyba nie powiedział prawdy, w sprawie tłumaczenia zdania. Powiedział, że to oznacza 'Mam na imię Klaudiusz' ale to coś trwało ładny czas! Za długie chyba, żeby tylko takie coś to było. Nie wyobrażam sobie więc długich zdań.
- Nie wiem, ale się spytam..
- Dzięki, a co u ciebie?
- U mnie bardzo dobrze, aż nawet za! Haha! [uśmiech]
- Co jest?? [uśmiech]
- Taki jeden chłopak..
- No, no?
- Poprosił mnie..
- No, no, no?
- O chodzenie..
- I co? I co? I co?
- Nie wiem..
- No wiesz co ?! Zgodziłaś się?
- Powiedziałam, że się zastanowię.. Poprosił wczoraj wieczorem, gdy byliśmy na spacerze.. W dwoje.
- Pokaż mi go!
- To chodź, wiem gdzie ma teraz lekcję. Zapamiętaj! Ma dzisiaj białą koszulę a na to czarna kamizelka.. Ma takie dłuższe brązowe włosy..
- A ładny chociaż?
- Ładny, jak ładny.. Ale uwierz, jest bardzo fajny.. !
- Ok, ok.. Jak ma na imię?
- Lukas.
- Lukas? A to nie ksywa? Chyba, Łukasz?
- Nie, normalnie to jest imię. Lukas.
- Czysty Polak?
- No.. O! Tam stoi pod ścianą.. Tylko się tak chamsko nie gap!

 Lukas- 16 lat; ma młodszą siostrę w wieku 3 lat; interesuje się muzyką (gra na perkusji); jest uprzejmy, zabawny, kulturalny przede wszystkim. Jest czasem nieśmiały, ale spokojność to jego cecha. Z Kariną spotykał się już od początku wakacji. Względem dziewczyn jest opiekuńczy, wierny i można mu ufać. Jest też dobrym uczniem w szkole, ale zachowuje umiar. Jest dość popularny i lubiany, szczególnie przez dziewczyny, ale kolegów na równie dużo.


- Ten ?!
- No.. Nie podoba ci się?
- Po.. Podoba.. Chyba... Jeej.. Gratuluję..
- Zgodzić się?
- No pewnie.. Jeej.. Nie jest taki brzydki.. Chyba.. Musiałabym się mu przyjrzeć z bliska.
- To sobie na to poczekasz. Lecimy, nie chce aby mnie zauważył.
- Ok.. Jak mu powiesz o zgodzie, hę?
- Po szkole.. kończymy o tej samej porze, zapewne będzie chciał mnie odprowadzić do blaszaka, potem pójdziemy w inne strony.
- A wczoraj.. Jak powiedziałaś, że się zastanowisz, to już był koniec spaceru?
- Nie.. I to jest najpiękniejsze! Był nieco zawiedziony na pewno, ale nie pokazał tego po sobie i jeszcze pospacerował ze mną po parku..
- Sweet! Jejuu.. Widziałaś, jaki on siedział zamyślony?
- Nie patrzyłam..
- Żałuj..
- Ty żałuj! Widzę, że spodobał ci się!
- Co? Nie.. [dzwonek] Lecę, bye! To tam powodzenia dzisiaj!
- Dzięki, paa..


- Hilary, słuchaj. Nie obrazisz się, jak będziesz siedzieć sama na lekcji? Zaliczam sprawdzian.
- Okey.. - odpowiedziała Monice

- Sama siedzisz?
- Tak.. Monika pisze test.
- To mogę usiąść z Tobą?
- Jasne, siadaj Klaudiusz.. Jak mogę na ciebie krócej mówić?
- Misiu. Hehe, nie no żart..
- No.. mam nadzieję.. Masz jakąś ksywę?
- Namiot.. Od nazwiska, ale nie lubię tego.
- Ok.. Nie wiem.. Czekaj.. Hmm.. według aplikacji na fejsie.. Jest Dunio.
- Fejs? Masz w telefonie?
- No.
- Ale.. Dunio nieładnie. Mów mi po prostu na ty.
- Ok.. Co oznacza to co mówiłeś mi na przerwie? Wiem, że po węgiersku 'mam na imię' to jakieś 'a nevem'...
- Nieważne..
- HILARY! KLAUDIUSZ! NIE ROZMAWIAJCIE! - wtrąciła chemistka.


Po szkole w szatni:

- Co tak stoisz? - spytała Karinę Hi.
- Nie ma go.. Skończył godzinę temu, tak jest na zwolnieniach...
- Ou..
- Kurczę.. Głupio wyszło.. Teraz jak.. Mam mu wysłać esa? 'Hej, będę twoją dziewczyną' ? Masakra.. A jutro już będzie tak.. dziko.. Trochę po fakcie, teraz oboje jesteśmy podekscytowani, a jutro to już.. opadną emocje..
- Jutro sobota. Nie idziemy do szkoły..
- Jeszcze gorzej.. Głupio jest... Ale dobra.. Jak nie wyjdzie z Lukasem.. Będą inni.
- Nie będzie innych! Będzie Lukas, tylko trochę optymizmu! Chodź, pójdziesz do domu, napijesz się herbaty i będzie ci lepiej.
- Ok..

Gdy wyszły ze szkoły Karina nagle ożyła.. Po drugiej stronie ulicy, na ławce siedział Lukas.. Z różą..

- To ja cię zostawiam samą.. Hih.. - uśmiechnęła się Hilary..
- Witam.. - przywitał się ze swoją wybranką Lukas
- Cieszę się, że jesteś..
- Proszę.. To dla ciebie.. [podaje różę]
- Trochę myślałam o tym.. [Lukas ciągle milczy, nie pogania Kariny] I.. [Lukas przestaje się uśmiechać] Nie wiem jak to ładnie ująć..
- To nie ma znaczenia..
- Ma.. Ty wszystko tak pięknie to wszystko robisz, mówisz.. Bardzo mnie tym ujmujesz.. A jednym słowem.. Zgadzam się..
- Uff.. Przez chwilę myślałem.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.. [przytula dziewczynę] Mam nadzieję tylko, że cię nie zawiodę, że cię nie zranię..


Poszli przed siebie, trzymając się za ręce, przedłużając drogę do domu Kariny.. Jak tylko mogli.. 

wtorek, 10 maja 2011

12. Ya Soshla S Uma

Nastał ranek. Hilary zaliczyła jedynie 2,5 godziny snu. Piosenkę zaczęła ćwiczyć już o 18.00 do 3.00 w nocy (9h ćwiczeń), a potem spała do 5.30, bo musiała jeszcze poćwiczyć trochę, takie próby generalne i zrobić make up i się ubrać.Wszystko to robiła w pośpiechu. Nie zwróciła uwagi na pytającego się co chwila o kserówki tatę, szukającą kredki do oczu mamę, wołającego ją na śniadanie brata, pukającą do drzwi nieznajomą osobę (jak się domyślamy, wkurzona sąsiadka), nawet nie zauważyła dzwoniącego już od 10 minut telefonu. Krzątała się tak po mieszkaniu od godziny, aż nagle zmęczona bieganiną w te i z powrotem, usiadła na oskrobanym krześle w kuchni. Wypiła szklankę soku truskawkowego i otworzyła paczkę chipsów.

Wybiła godzina 7.05. Rajstopy, szpilki, sukienka, biżuteria, fryzura, makijaż - wszystko na tip-top ;) Jeszcze tylko dwa ostatnie wykonania piosenki i była gotowa wyjść do szkoły. Miała być na sali gimnastycznej w szkole równo o 8.00- zbiórka wszystkich uczestników. Reszta szkoły, czyli osoby niewystępujące w konkursie, miały dzień 'wolny', musiały jedynie przyjść na 9.30 na salę i cierpliwie obejrzeć wszystkie występy, a na koniec oddać jeden, ważny głos. Hilary śpiewała sobie jeszcze w pokoju piosenkę gotowa do wyjścia. "Nie wyjdę przecież tak jak teraz jestem.. po co od razu wszystkim pokazywać siebie taką gotową? I mam w takiej kiecce iść przez miasto?! Z takim makijażem mogę tylko pomarzyć o wtopieniu się w tłum ludzi.." W tym momencie postanowiła założyć na to co ma spodnie ogrodniczki oraz luźną jeansową kurteczkę. W ten sposób ukryła swój strój. Założyła jeszcze do tego duże okulary. Jednym słowem, wyglądała trochę jak półtora nieszczęścia, ale to nie było w tym momencie ważne. Ona szła przez miasto po swoje 10 tys. złotych, o swój byt w Białymstoku!
Przechodziła obok sklepu, pod którym stała Sandra z Norbertem:

- Żartujesz sobie?! Ahahahaha! - śmiała się do niego Sandra
- Nie! Mówię całkiem.. hahaha! Serio! Hahahaha!
- Nie wytrzymam! O Boże! Hahaha!
- No i potem..
- Ahahahahaha!
- Cicho!
- Sza!
- Sza-sza! Cicho!
- Dobra, wyglądamy jakbyśmy się.. Hahaha!
- Hahaha! Wiem, jak naćpani. Ale to jest godne tych brechtów. Ale posłuchaj co potem!
- No? No?
- Poszła .. czekaj! Ludzi za dużo.. Dawaj na ucho ci powiem! [szepcze do ucha]
- Ahahahahaha! Nie! Ahahahahahahaha! Nie mogę! O ja! Hahahaha!
- Dobra, ogarnij. A u ciebie co tam?
- Haha.. Ok. Hehe! Nie no, ale dobre to było! U mnie.. Występuję na tym całym konkursie talentów.
- Ta?
- No.
- Co śpiewasz?
- Ee.. Hehe!
- ?
- Bad girls, Dody.. Polska wersja.. [moment ciszy] "Tylko seks i ogień, w mojej głowie! Dłużej spać nie mogę.. Nananana..
- Nie śpiewaj!
- A bo co?
- Wiesz..
- No?
- Po pierwsze tu są ludzie.
- Tam też będą i co?
- Po drugie.. Twoje fałsze.
- Pff.. Wypraszam sobie!
- Po trzecie.. Żałosna piosenka..
- Y?
- Robisz się z godziny na godzinę coraz bardziej tandetna i żałosna odkąd w szkole jest Hilary!
- Że co proszę?! Ja tandetna?! Jak możesz mi mówić takie kłamstwa?! Wredny jesteś.. !
- Mówię prawdę i to co myślę. Sama mnie do tego nakłaniałaś. Wycofaj się z konkursu, bo to obciach. A jeszcze więcej siary zrobisz tą piosenką. Co się z tobą dzieje?
- W jakim sensie?
- No, że tracisz pazur, charakter, styl i stajesz się .. hmm.. Jolą Rutowicz!!
- No wiesz co.. Nie powinieneś mi mówić takich rzeczy! Zero wyczucia momentu! [mina 'foch']
- Czemu nie powinienem?
- Jesteś moim chłopakiem! Ja twoją dziewczyną! Szacunku!
- Mam ci tak po prostu pozwalać na kompromitację przed wszystkimi?
- Wiesz ile ja pracowałam nad tym wykonaniem?! Zmieniłam melodię! Znalazłam chórek, który będzie śpiewał na kulisach i nic za to nie będzie miał! Znalazłam chętne tancerki, które też nic nie dostaną, a zatańczą! Dopracowałam wokal!
- Nie ma efektów..
- Bo sobie jejuuu.. Żartowałam, a nie śpiewałam! Parodia, znasz takie słowo?
- No znam.
- Mój występ to będzie jedno wielkie show! Zrobię sobie mocny makijaż, założę tą gorrrrąca sukienkę, którą dostałam od ciebie na urodziny [całuje w policzek] Ale musimy już iść do szkoły, nie chcę się spóźnić. To by była kompromitacja!
- "Staczasz się.."- pomyślał zrezygnowany Norbert.

- Imię i nazwisko, klasa, zaznaczyć kategorię występu i napisać tytuł piosenki, jeśli jakaś będzie musiała być odtworzona podczas występu. - mówiła do każdego przychodzącego uczestnika konkursu nauczycielka siedząca przy stoliku komisji, która składała się z: nauczycielki muzyki, wf-isty, zeszłorocznej zwyciężczyni szkolnego etapu tego konkursu, oraz dwóch uczniów losowo wybranych spośród klas (jeden z gimn, drugi liceum).
- Ok.. Eii, to w takim razie będę druga występować?!
- Słucham? A, nie. [przecierając twarz] My mamy już ze 4, a nie. Mamy 3 już takie zapełnione. Łatwiej się takie czyta po prostu.. Już? Dziękuję.


Kategorie
Imię
Nazwisko
Klasa
Kategoria
Muzyka
Wokal
Taniec
Sebastian
Gedoski
2b
Triki z deską
nie ma
Gra na instrumencie
Sandra
Klukiewicz
3a
Wokal
Doda- Bad girls
Pokaz akrobatyczny
Hilary
Mushbee
3c
Wokal
Tatu- Ya Soshla S Uma
Iluzja
Sztuka plast.
  Ola
  Ziutkowska
3b
  Gra na instrumencie
Ja robie muzyke!
Recytacja
Origami
Martyna
Beskidzka
1F
taniec
c-bool ft. Isabelle body and soul
Pantomima
Inna*
Piotr
Krupkowski
2G
Pokaz akrobatyczny
A Discordant Split






*Jaka? 

 
- Która będziesz występować?
- Nie wiem.. mają już 3 karty po bodajże 6, 7 osób na każdej, a na czwartej jestem druga. A co?
- Chcę wiedzieć kiedy iść do domu. [całuje w policzek] Muszę iść na trochę do domu, a jest dopiero 8... 8.12. Zdążę. Nara!
- Narazie.. [odwraca się] Oo..! Hilary! Co ty tutaj robisz? [udaje miłą i koleżeńską]
- Czekam. - krótko i nie zwracając uwagi na to kto zadał pytanie odpowiedziała Hilary.
- Jaki cudowny kostium..! Ah! Przepiękny! [w momencie, kiedy Hi jest ubrana w ogrodniczki, kurtkę i okulary] A po co ci okulary w pomieszczeniu? Dawaj! [próbuje zdjąć]
- Zostaw moje okulary, ok? W ogóle nie mam ochoty na rozmowę z tobą.
- Tsa.. Ale musimy sobie coś wyjaśnić. Ja tutaj rządzę, ok?!
- Słyszałam, że to twój pierwszy rok w tej szkole.
- Nie. Źle słyszałaś.
- Czyli jak jest?
- Drugi. W rok obezwładniłam inne żałosne panienki. To MÓJ teren, że tak się wyrażę.
- Inne żałosne panienki? A więc jesteś jedną z nich?
- Co?
- Skoro mówisz inne.
- Jeśli to miało być śmieszne, to nie jest. A jeśli miała to być riposta.. Daruj sobie.
- To był tylko mój wniosek. Ja wcale nie próbuję ci docinać. Byłaś w poprawczaku?
- Co cię to?
- Pytam.
- No byłam. Masz coś do tego?
- Nie. Nie masz z tego powodu jakiś kompleksów?
- W co ty ze mną pogrywasz?
- Uczę się od najlepszych. Muszę już iść, bye.. 
- [Sandra nie odpowiedziała]

-UWAGA! UWAGA! Wszystkich uczestników prosimy o przyjście do sali 10 tej chwili. Odbędzie się próba. - przez mikrofon mówiła Monika, przewodnicząca rady uczniowskiej. 
- O, Monia! - przywitała się Hi- Co tam kochana?
- A nic, nudy. Dzisiaj mam zły humor.. 
- Oo.. Czemu?
- Bo kurcze chciałam wystąpić, ale nie mogę, bo muszę prowadzić to całe.. ten konkurs. Jeszcze gdybym przynajmniej mogła być w komisji! A po drugie.. wkurzył mnie rano taki Paweł..
- Twój, powiedzmy, że przyrodni brat? 
- Co?! Skąd.. Skąd ty to wiesz?! Skąd o nim wiesz? 
- Przecież jest fryzjerem! Byłam wczoraj u niego. Podziękuj mu ode mnie, bo fryzura wyszła zacna!
- Haha! Ok.. 
- Opowiedział mi praktycznie całą tą waszą historię. 
- On każdemu to rozgaduje.. 
- Eh.. Bywa. A czym cię zdenerwował?
- Nieważne.. Po prostu powtarzał wszystko co mówię. 
- Jakie dzieckoo.. 
- Hahaha! Przekażę! [klepie po plecach Hilary]
- Hahahaha! Nie! Nie! Nie rób tego! Hahaha! 
- Będziesz... Będziesz występować w tym stroju?
- Nie.. Pod spodem mam strój właściwy. 
- A pod okularami jak się domyślam ostry makijaż. Masz strasznie bladą twarz.. Jak te.. Angielki w średniowieczu! Wypudrowane od 'cycków po czoło' jak to mawia moja nauczycielka historii. 
- Heh. Pani ... ?
- Zosia Krawczyk. Też z nią masz?
- Chyba. Taka z zielonym pasemkiem ?
- O! No! Dokładnie. 
- Hah. Wiesz może co z panią Konstancją od -[głośne wołanie: Monika! Chodź tu szybko, no! Ile mamy czekać na ciebie?! Chodź!] Ups! Lecimy!
- Jesteśmy.. - przestraszona Monika powiedziała w wejściu. 
- Ok. Wszyscy uczestnicy! Mam złe wieści! - oznajmiała organizatorka konkursu, nauczycielka muzyki pani Dobkowa- Na początku robimy wejście jak na musicalach! Ah.. Będzie tak pięknie.. Dzieci [uczestnicy weszli w słowo: MŁODZIEŻ!] Niech będzie.. Wszyscy wejdą.. zatańczą.. zaśpiewają! Och! Jak pięknie mi się widzi! - rozmarzyła się pani Dobkowa.
- Proszę pani.. My nie zrobimy takiego wejścia.. - zdecydował się oznajmić niosącej terror nauczycielce jakiś chłopak.
- Co? Nie ?! Monika!
- Ja ich nie przekonam! To będzie takie trochę głupie.. wie Pani.. Zróbmy tak jak miało być. Ja będę wywoływać po kolei z listy, każdy wystąpi i pokaże się w swoim czasie. A potem głosowanie, wyniki.. 
- Och.. Zero kreatywności! Zero.. Pff.. A róbcie sobie to sami! [wychodzi]
- Ok! - odpowiedziała Hi.

 9.13:

- I co? Będziesz występować..? - pytał Sandry Norbert
- Tak. Nic ci do tego.
- Chcesz? [pokazuje paczkę papierosów]
- Yhy. Po to szłeś do domu?
- Nie tylko.. [uśmiecha się. Próbuje znaleźć jakąś torebkę w torbie]
- WSZYSCY UCZESTNICY ZA KULISY ! NIEWYSTĘPUJĄCYCH PROSIMY O OPUSZCZENIE SALI! - ogłosiła Monika

Wszyscy uczestnicy są za kulisami. Tylko Norbert oparłszy się ścianę czekał na obejrzenie występów.

- NIEWYSTĘPUJĄCYCH PROSZĘ O OPUSZCZENIE SALI! - przypomniała Monika- TERAZ! [podchodzi do niego bez mikrofonu:]- Norbert, wyjdź stąd! Będzie próba, nie rozumiesz? Masz wyjść!
- Serio ? Ojeeeej.. No tak tak.. Zajmij się swoją robotą, a nie mną, OK?!
- O miło! Chcesz zobaczyć jak pięknie śpiewam? -wspomogła Hilary
- Weśś.. Nie mam zamiaru.. - wychodzi.
- [Monika przytula Hilary]

- Słuchajcie.- objaśniała uczestnikom nauczycielka przebieg konkursu- Najpierw Moniczka wyjdzie, powita wszystkich i tak dalej.. Pamiętaj, że jak będziesz przedstawiać komisję to daj im coś powiedzieć zanim usiądą!
- Ehe..
- Komisja usiądzie i przedstawisz Justynę, która potem przeprowadzi wśród nich sondę, ankietę, głosowanie, jak tam chcecie.. Tylko teraz mam pytanie czy występ Eweliny, wiecie.. zeszłorocznej laureatki- dajemy na samym początku, czy na końcu?
- Na początku! Na końcu, podczas głosowania wszyscy uczestnicy staną kolejno, żeby każdy wiedział, który to kto.
- Noo dobrze.. A potem kolejno prosisz o występ.. Robimy opinie jury?
- Nie! To krepujące by było dla komisji.
- Dobrze. Na koniec, gdy zaczniemy głosowanie wy wyjdziecie. Zróbmy próbę końcówki, ok?
- Ok. [wszyscy stają na miejscach]

- TO BYŁY WSZYSTKIE WYSTĘPY UCZESTNIKÓW! BRAWA DLA NICH! WYKAZALI SIĘ OGROMNYM TALENTEM, DOŚWIADCZENIEM I WRODZONĄ UMIEJĘTNOŚCIĄ. Z .. przepraszam, ilu jest uczestników?
- Nie wszyscy się zapisali, mów dalej.
- Z TRZYDZIESTU UCZESTNIKÓW TRZEBA WYBRAĆ DWOJE. PODEJMUJECIE SIĘ TEGO ZADANIA? DLA MNIE TO BYŁABY NIEWIARYGODNA ROZTERKA. JEŚLI MYŚLELIŚCIE, ŻE WASZA OBECNOŚĆ JEST TUTAJ NIEPOTRZEBNA, TO BARDZO SIĘ MYLILIŚCIE, BO TO WŁAŚNIE WY! TO WY WYBIERZECIE TĄ SZCZĘŚLIWĄ DWÓJKĘ! SZCZĘŚLIWĄ DWÓJKĘ Z TRZYDZIESTU UCZESTNIKÓW. A WŚRÓD NICH: mam czytać każdego z osobna?!
- Tak! Nie marudź! Gadaj dalej!
- No to wyczytuję każdego i dalej: PRZEDSTAWIAM WAM JUSTYNĘ! ONA ROZDA WAM KARTY GŁOSOWANIA, A POTEM JE ZBIERZE. JEST DZIŚ BARDZO KOLOROWĄ OSOBĄ, DZIĘKI CZEMU WYRÓŻNI SIĘ W CAŁYM WASZYM TŁUMIE. ZAPRASZAMY CIĘ JUSTYNO! I ona coś mówi?


- Tak, mogę przećwiczyć? Bo rzadko mówię przez mikrofon, nie wiem jak dobrze go trzymać.. - odezwała się owa Justyna. Ubrana była baaardzo barwnie..! Żółta koszulka z poprzypinanymi przypinkami we wszystkich wzorach i w każdym miejscu. Na to zielona kamizelka a na głowie zielony mały kapelusz. Czerwone rurki świetnie komponowały się z balerinkami w róże. Nie zapominajmy o makijażu i tipsach! Ogólnie było jarmarkowo, ale nie dziwnie- tak jakoś.. fajnie.








9.33:

- WITAM WSZYSTKICH ZEBRANYCH NA DZISIEJSZYCH PRZESŁUCHANIACH! A MOŻE INACZEJ- NA DZISIEJSZEJ IMPREZIE? PRZECIEŻ PRZEWIDZIANE SĄ NIE TYLKO WYSTĘPY WOKALNE, RÓWNIEŻ POKAZY ILUZJONISTYCZNE, AKROBATYCZNE, PLASTYCZNE, RECYTATORSKIE, PANTOMIMICZNE, INSTRUMENTALNE, TANECZNE I WIELE INNYCH INDYWIDUALNOŚCI! MACIE NIEPOWTARZALNĄ OKAZJĘ UJRZENIA MOŻE WSCHODZĄCYCH GWIAZD? KTO WIE? JESTEŚCIE ŚWIADKAMI WIELKIEJ BITWY NA TALENT DWUDZIESTU DWÓCH UCZESTNIKÓW! WYDAJE SIĘ TO OGROMNA LICZBA, ALE UWIERZCIE, ŻE PRZY TAKIEJ DOBREJ ROZRYWCE CZAS MIJA NAWET ZA SZYBKO.. Z 22 UCZESTNIKÓW ZOSTANIE WYŁONIONA NAJLEPSZA DWÓJKA! KTO ZA CZĘŚCIĄ WYBORU STOI ? PRZEDSTAWIAM WAM SZANOWNĄ KOMISJĘ! <brawa> ZAPRASZAMY.. NAUCZYCIELKĘ MUZYKI, PANIĄ DOBKOWĄ! <brawa>

- Witam serdecznie was uczniowie! I wszystkich nauczycieli! Życzę szczęścia wszystkim uczestnikom. Gdybym mogła, na pewno każdy zostałby przeze mnie nagrodzony! Niestety, nie jestem w mocy. Dlatego wybieramy tą najlepszą dwójkę! Powodzenia!

- NASTĘPNY W KOMISJI ZASIĄDZIE NASZ WF-ISTA, PAN KOSZAS! 

- Konkurs talentów to nie mecz. Nie wygrywa ten kto zdobędzie najwięcej punktów za taktykę! Tu liczy się osobowość! Witam wszystkich i jestem wdzięczny za tak liczne przybycie! Dobrej zabawy!

- W KOMISJI NIE MOGĄ PRZECIEŻ ZASIADAĆ SAMI DOROŚLI! SZCZEGÓLNIE, ŻE JEST TO KONKURS DLA MŁODZIEŻY! PROPONUJĘ, ABY PANI DYREKTOR ZROBIŁA COŚ W TEJ SPRAWIE! 

- Owszem, masz rację Moniko! Kto lepiej się zna na współczesności, niż młodzież? Za chwilę wyczytam dwa nazwiska uczniów będących dzisiaj z nami, aby zasiedli w szanownej komisji! A są to.. ? Karina Zbąszyńska z liceum oraz Konrad Amoński z gimnazjum! [przy stoliku oboje siadają] Brawa dla nich! Miejmy nadzieję, że pozytywnie i obiektywnie przede wszystkim ocenią uczestników! Dziękuję wszystkim!

- MOIM ZDANIEM JESZCZE KOGOŚ BRAKUJE! JAKIEGOŚ EKSPERTA W DZIEDZINIE KONKURSÓW TALENTÓW! ZAPRASZAM DO MNIE EWELINĘ WIENIEC Z KLASY 2E LICEUM! PAMIĘTACIE JĄ? TO WŁAŚNIE ONA WYGRAŁA NASZ SZKOLNY KONKURS TALENTÓW ROK TEMU! WITAM CIĘ EWELINO! <brawa>
- Witam serdecznie! Bardzo mi miło, że jeszcze ktoś o mnie pamięta. 
- Jaką piosenkę śpiewałaś rok temu? Piosenkę, która doprowadziła cię na szczyt? 
- 'To nie ja byłam Ewą' Edyty Górniak.. 
- Czy to jest trudna piosenka do śpiewania?
- To jest jedynie kwestia ćwiczeń. Na początku było bardzo trudno, ale dałam radę i zwyciężyłam!
- Proponuję przypomnienie tego występu! Zostawiam ci mikrofon i całą scenę do dyspozycji! 
Ewelina swoim cudownie srebrzystym głosem zaśpiewała tę piosenkę bez pomyłek. A w ten czas za kulisami panowało zdenerwowanie i wielkie poruszenie spowodowane podniesieniem poziomu przez ten występ. Każdy już poprawiał zaczynał poprawiać swój strój, makijaż i rekwizyty, które już były idealnie gotowe.

- A TERAZ PROSZĘ O GORĄCE BRAWA... DLA PIERWSZYCH UCZESTNIKÓW! <brawa> JAKO PIERWSZY WYSTĄPI..:

Uczestnickie występy był bardzo ciekawe, ale zarazem nudne, bo długie i dużo osób powtarzało się. W skrócie przedstawię wszystkich występujących:

1

    1.         Wojtek Wodański- gra na instrumencie
2.        Lena Mikulska- recytacja
3.        Felicja Delicja- pokaz plastyczny
4.        Paweł Krzak- wokal
5.        Natalia Grzybciowa- wokal
6.        Kornelia Milska- pokaz akrobatyczny
7.        Aneta Lipińska & Anna Judzycka & Lucyna Zając & Monika Koska & Alina Tul- taniec
8.        Jakub Ertyk- gra na instrumencie
9.        Paulina Urodzka & Tomasz Morski- Kuźniarski- taniec
10.    Mateusz Zysk- pokaz iluzjonistyczny
11.    Karolina Pasłąk & Aleksandra Wolska- wokal
12.  Łukasz Helk- wokal
13.   Sebastian Gedoski- triki z deską
14.    Sandra Klukiewicz- wokal
15.    Hilary Mushbee- wokal
16.    Ola Ziutkowska- gra na instrumencie
17.    Martyna Beskidzka- taniec
18.    Piotr Krupkowski- pokaz akrobatyczny
19.    Sabina Satis- pokaz plastyczny (malowanie piaskiem)
20.    Mariusz Glenda- pantomima
21.    Ania Drzewo- recytacja
22.  Ewa Kłus- gra na instrumencie

Występ Sandry.. Co to było! Włosy przefarbowane z blondu na czerń z białymi i niebieskimi pasemkami. Makijaż jakby wykonany pędzlem i markerem.. Do tego wszystkiego dochodzi ta kiecka... :

Na tym jeszcze ciężki, ogromny naszyjnik koloru turkusowego, lakier na paznokciach w tej samej barwie oraz niebieskie kozaczki z lateksu!
Dla wszystkich to był szok, ale to nic w porównaniu z potężnym ciosem jaki niósł ze sobą wokal Sandry. I jeszcze repertuar.. Tandetna piosenka Dody- Bad girls położyła publikę na łopatki. Nikt nie wiedział co myśleć o występie.. W refrenie 'Królowa' śpiewała na prawdę rewelacyjnie, ale cała reszta, np. poruszanie się? Mało co się nie wywaliła na tych 8cm obcasach. Warto wspomnieć o tancerkach i chórku, ale one akurat nic szokującego nie zrobiły..
Ale mimo wszystko, gdy występ się skończył publika powstała z miejsc i Sandra dostała najgłośniejsze do tej pory brawa..

Po Sandrze występowała Hilary.. Makijaż dokładnie dopracowany. Twarz blada, a oczy otoczone czarną obwódką. Usta blado różane.. Włosy estetycznie ułożone i utrzymane w jednym stylu w harmonii z resztą stylizacji. Sukienka czarna, którą Hilary ma dzięki wymianie w sklepie. Jeszcze jakieś bransoletki i inna biżuteria.. I czas na występ..

- WOW! CO TO BYŁO! UCZESTNICZKA DOSŁOWNIE ROZNIOSŁA NASZĄ SKROMNĄ SCENĘ! GRATULACJE! <brawa> A NASZĄ NASTĘPNĄ UCZESTNICZKĄ JEST... HILARY MUSHBEE! <cisza>

Zdjęcie zrobione Hilary przed występem


Wyszła zza kulis.. Słysząc pierwszą ciszę Hilary zanieraźniła się. Zwalniając tempa szła z opuszczonymi oczami, gdyż bała się spojrzeć ludziom w twarz. Poczuła się jakaś taka.. inna. Rozległy się pierwsze dźwięki piosenki.. Hilary zaczyna śpiewać z opuszczonymi oczami.. Piosenkę Tatu- Ya Soshla S Uma. Na razie tylko wstęp.. potem chwila instrumentalna.. I w tym momencie rozniosły się gromkie oklaski.. Hilary podniosła wzrok.. Znowu zaczęła śpiewać.. Miała ujmujący i hipnotyzujący głos.. Prawie jak w oryginale, a może nieco lepiej solo niż w duecie jak było w oryginale? Wyszło wspaniale.. W momencie, gdy melodia nieco się zmienia Hilary znów zakłopotana opuściła oczy.. Gdy je podniosła ujrzała w drzwiach Sywka.. Na twarzy rysowało mu się rozczarowanie.. Gdy 'ten' moment w piosence się skończył, wyszedł.. A Hilary miała zaszklone oczy..



- TO BYŁY WSZYSTKIE WYSTĘPY UCZESTNIKÓW! BRAWA DLA NICH! WYKAZALI SIĘ OGROMNYM TALENTEM, DOŚWIADCZENIEM I WRODZONĄ UMIEJĘTNOŚCIĄ. Z DWUDZIESTU DWÓCH  UCZESTNIKÓW TRZEBA WYBRAĆ DWOJE. PODEJMUJECIE SIĘ TEGO ZADANIA? DLA MNIE TO BYŁABY NIEWIARYGODNA ROZTERKA. JEŚLI MYŚLELIŚCIE, ŻE WASZA OBECNOŚĆ JEST TUTAJ NIEPOTRZEBNA, TO BARDZO SIĘ MYLILIŚCIE, BO TO WŁAŚNIE WY! TO WY WYBIERZECIE TĄ SZCZĘŚLIWĄ DWÓJKĘ! SZCZĘŚLIWĄ DWÓJKĘ Z TRZYDZIESTU UCZESTNIKÓW. A WŚRÓD NICH: Wojtek Wodański, Lena Mikulska , Felicja Delicja , Paweł Krzak, Natalia Grzybciowa, Kornelia Milska, Aneta Lipińska & Anna Judzycka & Lucyna Zając & Monika Koska & Alina Tul, Jakub Ertyk, Paulina Urodzka & Tomasz Morski- Kuźniarski, Mateusz Zysk, Karolina Pasłąk & Aleksandra Wolska, Łukasz Helk, Sebastian Gedoski, Sandra Klukiewicz, Hilary Mushbee, Ola Ziutkowska, Martyna Beskidzka, Piotr Krupkowski, Sabina Satis, Mariusz Glenda, Ania Drzewo, Ewa Kłus !!! <brawa po każdym nazwisku>

PRZEDSTAWIAM WAM JUSTYNĘ! ONA ROZDA WAM KARTY GŁOSOWANIA, A POTEM JE ZBIERZE. JEST DZIŚ BARDZO KOLOROWĄ OSOBĄ, DZIĘKI CZEMU WYRÓŻNI SIĘ W CAŁYM WASZYM TŁUMIE. ZAPRASZAMY CIĘ JUSTYNO!
- SIEEEEEMA !! JAKI TU DZISIAJ POZIOM PANUJE WYSOKI! NO-NO.. ! HAHA! PRZYCHODZĘ DO WAS NIOSĄC W ZANADRZU NAJPRZYJEMNIEJSZE ZADANIE DZISIEJSZEGO DNIA! DLACZEGO ? BO JUŻ TYLKO GŁOSOWANIE, LICZENIE, OGŁOSZENIE I DO DOMU !! <hahaha; taa ... > I JAK? PODOBAŁY WAM SIĘ WYSTĘPY? MI OGROMNIE! MAM SWOICH FAWORYTÓW, A WY? NIE? TO MOŻE DLA PRZYPOMNIENIA KAŻDY POWTÓRZY SWÓJ WYSTĘP, CO? <nie!> OK, OK.. NO WIĘC WCHODZĘ W WASZ TŁUM I ROZDAM KAŻDEMU KARTĘ GŁOSOWANIA. MUSICIE TYLKO ZAZNACZYĆ JEDNĄ OSOBĘ Z LISTY! TEN, KTÓREGO KARTA BĘDZIE ZAWIERAĆ WIĘCEJ NIŻ JEDEN WYBÓR ZOSTANIE WYRZUCONA. DZIĘKUJĘ. 
W tym momencie na scenę wkroczyli dumnym krokiem wszyscy uczestnicy w odpowiedniej kolejności. A publika głosowała.. Justyna zebrała karty i poszła za kulisy aby obliczyć statystyki. Reszta świata się wtedy strasznie nudziła. No więc Monika improwizowała, gdyż zapomniano o wypełnieniu tego momentu. 
- YYY... HAHAHA! NO DOBRZE DROGA KOMISJO, KOGO TYPUJECIE?
- WYBACZ, ALE MY MAMY BYĆ OBIEKTYWNI I NIE MOŻEMY TEGO POWIEDZIEĆ, A NAWET NIE POWINNIŚMY MIEĆ FAWORYTÓW! - odpowiedziała szybko pani Dobkowa. Monika do niej podeszła i cicho rzekła: ' Proszę pani, skoro pani taka jest kurna bele, to sobie sama zajmuj teraz uczniów. Nie miałaś czasu pomyśleć nad taką sprawą, tylko co? Widzę nowy lakier na paznokciach! I jeszcze pani mi utrudniać chce?! Oddaję pani mikrofon i dziękuję bardzo za kompromitację! [poszła] 

Słowa Moniki zostały usłyszane przez uczniów pierwszego rzędu i podane dalej, a gdy cała sala dowiedziała się o co chodzi publika wstała i biła gromkie brawa krzycząc zarazem: 'MO-NI-KA! MO-NI-KA!" 

Pani Dobkowa nie cieszyła się sympatią uczniów a nawet koleżanek z pracy. No więc taki protest przeciw niej wywołał ogromny podziw i szacunek. Jednak oburzona nauczycielka nie poprowadziła spotkania, tylko wyszła z sali. Ba! Do domu pojechała, taka była zła! 

- I co zrobisz? - pytała się za kulisami Moniki Justyna. 
- Nie mam pojęcia! Nie pójdę tam już, żeby grzecznie to kurcze prowadzić, bo wyjdzie, że wymiękam przed Dobkową. Jeeju! Co ona sobie myśli?! Że ona to mi może psuć robotę, a nawet nie dała mi karteczek z tekstami, tylko wszystko sama kurde pisałam! I jeszcze się głupia obraża, matko boska! Zmusiła mnie, żebym to prowadziła, a potem taki cyrk! 
- Dokładnie! No, ale nie ma komu podać wyników.. 
- A już są ? 
- Są, są..
- Pokaż! 
- Nie mogę!
- Przecież ja muszę je podać, tak?
- Ale nie chcesz podać.. 
- Jeju, pokaż! <czyta> Pierwsze miejsce.. TAK?! 
- No <uśmiech>
- Genialnie! A drugie.. Żal.. 
- Ale patrz, mało zabrakło tutaj głosów.. Trzecie miejsce, różnica kilku głosów.. 
- To ogłoszę te wyniki, a kto z tej dwójki przejdzie zadecyduje komisja, po coś ona jest. Zapewne wybiorą to. <uśmiech>
- OK <przytula>


- WITAJCIE PUBLIKO I NIEKOMPLETNA KOMISJO! MAM WYNIKI! <brawa> USTALONO, IŻ OSOBA ZAJMUJĄCA PIERWSZE MIEJSCE W WYNIKU GŁOSOWANIA PRZECHODZI OD RAZU. OSOBY ZAJMUJĄCE TRZECIE I DRUGIE MIEJSCE W WYNIKU GŁOSOWANIA ZOSTANĄ PODDANE WYBOROWI DOKONANEMU PRZEZ KOMISJĘ, KTO Z NICH DOJDZIE JAKO TA DRUGA OSOBA. DAM TERAZ KOMISJI KARTKĘ Z TYMI DWOMA OSOBAMI I KOMBINUJCIE.A MY ZNOWU NIE MAMY JAK WAS ZAJĄĆ, DZIĘKI ŚWIETNEJ ORGANIZACJI! POPROSZĘ O BRAWA! <ogromne owacje> NO DOBRA.. JUŻ? [ w tle 'tak'] 
PROSZĘ O PRZYGOTOWANIE... GŁOSOWANIE ZAMKNIĘTE.. KLAMKA ZAPADŁA.. GŁĘBOKI WDECH.. I OGŁASZAM, ŻE DRUGIE MIEJSCE ZAJMUJE.. KTO? [hałas] DRUGIE MIEJSCE ZAJMUJE SANDRA KLUKIEWICZ !! - brawa były stosunkowo krótkie, bo wszyscy zaraz zaczęli się pytać samych siebie: 'To kto w takim razie na pierwszym?'
GRATULACJE SANDRO, NIEDŁUGO ZMIERZYSZ SIĘ Z DRUGĄ OSOBĄ W DALSZYM ETAPIE. ŻYCZĘ POWODZENIA! ALE KTO ZAJĄŁ PIERWSZE MIEJSCE? [milczenie] DZISIEJSZY KONKURS WYGRYWA.. HILARY MUSHBEE !! - milczenie. Hilary poczuła ciężar swojej 'odmienności', której nawet nie wiedziała, że posiada.. Jak ustalono, miała podziękować i iść za kulisy, aby jeszcze raz zaśpiewać. Przez ten brak braw i tą dziwną ciszę, zebrała się jedynie na spokojny krok w stronę kulis.. Nadal cisza.. Hilary była przygnębiona i chciała zapłakać. Schowana już za kurtyną usłyszała nagłe szmery, a po chwili burzliwe, gromkie oklaski na stojąco.. Jednak nie zawróciła się.. I dobrze, bo jak się okazało, to było chyba tylko pożegnanie schodzących ze sceny innych uczestników.. Występ na bis z własnej woli oddała Sandrze, mówiąc, że ludzie tego bardziej chcą.. Wtedy Sandra przestała nienawidzić Hilary..