- Tak, też tak uważam.. - wstali i poszli w przeciwne strony..
Ale po kolei. Następnego dnia o 6.12 zadzwonił do Hilary Sylwiusz. Chciał się spotkać nad rzeką. Dziewczyna nie ogarnęła trochę, ale posłusznie wstała i wyszła z bloku. W drodze nad wylewisko dostała esa od Moniki: 'Hej, nie mamy dzisiaj pierwszej lekcji ;d Zapraszam cię w takim razie na mały spacerek przed szkołą. Spotkamy się u fryzjera (wiesz jakiego). Pasuje? ;>' Nie odpisała od razu, gdyż zauważyła w oddali postać chłopaka. To był Sywek..
- Hilary, nie mam dużo czasu..
- Ok.. O co chodzi? ..
- Wydaje mi się, że.. To nie ma sensu..
- Czemu tak uważasz?! Sywek!
- Niby to tylko piosenka, ale bardzo mnie to zraniło..
- Miałam do tego prawo..!
- Nazwałbym to bardziej wyborem. Po prostu boli mnie to, że licząc się z twoim zdaniem uciszyłem serce- zerwałem z Judytą, bo tobie się to nie podobało, że ona jest moją dziewczyną.. Zaufałem ci, liczyłem się z twoim zdaniem.. A ty praktycznie orzekłaś, że zaśpiewasz co innego na konkursie.. Cieszyłem się, że w zamian właśnie ty mi zaufasz choćby w takiej drobnostce.. Zawiodłem się i to mnie boli, że ja poświęciłem związek.. A ty nawet występu konkursowego..
- Ale ja.. [oszołomiona]
- Nic nie mów.. Nie zależy ci i tyle, przyznaj.. Mi już też nie zależy z resztą.. Uważam, że to koniec..
- Tak, też tak uważam.. - wstali i poszli w przeciwne strony..
Odwróceni oboje uronili po łzie... To była smutna rozmowa.. Ale oboje wiedzieli, że to koniec, jednak Sywek...
- Hilary!
- Tak? [przecierając łzę]
- Nie.. nie szukaj mnie potem..
- A jeśli zacznę to co!? [kolejne łzy spływają Hi po policzku]
- Nie znajdziesz już mnie.. Wyprowadzam się stąd.. Już się nigdy nie zobaczymy..
- Co? Dla-dlaczego?
- Nie mam na to wpływu.. Po prostu- Wyjeżdżam.
- Gdzie? [wyciera łzy]
- Nie ważne... Nie szukaj mnie.. - odwrócił się i poszedł szybkim, zdecydowanym krokiem... Hilary uroniła ostatnią łzę, zacisnęła zęby i wyciągnęła telefon.. NAPISZ NOWĄ: 'Pasuje c;'
- HILARY !!! Co się stało?! Ty, ty płaczesz?! - zdziwiła się Monika
- Nie nic..Wszystko w najlepszym porządku..
- Przecież widzę, że coś nie tak! Jeśli chcesz.. możemy o tym porozmawiać.. Paweł jeszcze nie wie, że przyszłaś i że w ogóle miałaś przyjść, więc możemy iść same i porozmawiać.. Co ty na to?
- Nie. Nie odwołuj Pawła.. Wszystko u mnie good jest.. [Monika patrzy na nią litościwym wzrokiem] Dobra.. wszystko mi się wali spod nóg! Nie mam siły na życie! Na te problemy!
- Co jest? - wszedł Paweł. W momencie ujrzenia Pawła Hilary poczuła jakąś cichutką radość w sercu. Na sekundę zapomniała o stracie 'przyjaciela' i swój wdech zinterpretowała jako odrobina świeżości i nowości.
- Aah.. [w myślach powiedziała sobie: One is over .. But the other begins!..] Nic ważnego.. Po prostu zgubiłam mój.. moją.. Pokłóciłam się. Z bratem. Ostro! Haha! [sztuczny śmiech]
- Okej.. Nie będę nalegał. [pomechrał Hilary po grzywce]
- Przestań! Haha! Co ty robisz?!
- Nie wiem. Monika, co tak stoisz?
- Patrzę się na was.. Hahahahaha!
- Co w tym śmiesznego? - spytała Hi
- Was. - odpowiedział Paweł. Hilary spuściła oczy i uśmiechnęła się leciutko.
Te 45 minut wolnego minęło niesłychanie szybko. I dziewczyny musiały iść już do szkoły.
- Dobra, zostawiamy cię. - powiedziała złośliwym dla żartu tonem Monika do swojego pół przyrodniego brata.
- Bye.. Thanks za miły.. yy.. puff.. [pomyślała: How to say it?!] Wiecie.. Walk!
- Masz na myśli spacer?
- O tak, tak! Yeah..
- Przepraszam.. [słodko patrzyła Hi na Pawła] Polski mi się zapomniał..
- Normalka!
- I'm glad of.. Bryluyłoy! [- takie wypowiedzenie, aby zasygnalizować nieprzemyślaną pomyłkę] Spoko!
- Hilary.. Nigdy ci się tak polski jeszcze nie zapominał.. ! - zauważyła Monika- Hihi..
- Nie myśl tyle, moja dear! Idziemy! Szkoła wzywa! Bye, Paweł.. [szybko i z zakłopotaniem]
- Cześć! [łapie jeszcze Hilary za rękę] Podasz mi swój numer telefonu? Będzie w kontakcie..
- Okay.. 6*******7
- Dzięki, puść sygnał to i ja sobie zapiszę..
- Hilary chodź już! Mamy 8 minut do lekcji, a 15 minut drogi! - pociągnęła ją Monika nie zważając na rozmowę Hi z Pawłem. Już nie zdążyli się pożegnać żadnym słowem.
- A co to za spóźnienie? Monika?? I ta.. Jak ci?
- Hilary..
- Hilary! Pod tablicę! I to już! ... Ty 'Monia' też! - mówiła wściekła Dobkowa- No dobrze, Hilary.. Powiedz nam, kto to był Józef Wybicki?
- Nie wiem, proszę pani..
- Monika?
- Ee.. Wybicki? Był poetą.. Polskim poetą..W czasie powstania.. ? Kościuszkowskiego.. Był sędzią jakiegoś trybunału.. Potem, coś tam.. Wyjechał z kraju.. ? Ee.. Miał jakiś udział chyba w całej sprawie z Legionami Polskimi.. One miały pomagać Napoleonowi.. Napisał jakieś.. Pieśń Legionów Polskich.. Która teraz pod nazwą.. Mazurek Dąbrowskiego jest naszym hymnem narodowym.. ? Ehh..
- No dobrze.. W jakich latach żył?
- Jakoś.. XVIII w..
- Przełom XVIII i XIX wieku, dokładniej.- Uzupełniła nauczycielka- Hilary.. 1822 r.? Co z tym jest związane?
- Nie wiem.. Napisanie tych stupid Legionów?
- Jakich?!
- Nic..
- Źle. Monika?
- No.. W tym roku Wybicki zmarł.. Chyba.
- Chyba czy na pewno?
- Ta.. Tak?
- Mnie się pytasz? Dziecko! To ja tutaj zadaję pytania do jasnej Anielki!
- Na pewno..
- Jesteś pewna?
- Nie.
- No więc jak z tym 1822 rokiem?!
- Wybicki.. Zmarł...
- Dobrze.. Coś jeszcze o tym poecie chcecie powiedzieć? .. Hilary?
- Nie.
- Aha. Hilary.. Caspar David Friedrich.. ? Wiesz o kimś takim?
- Ee..
- Malarz! - wymsknęło się Monice..
- Tak.. Co namalował?
- Nie znam jego obrazów.. - ciągnęła Monia
- Ale przecież omawialiśmy jeden na ostatniej lekcji! Co ty wtedy robiłaś?! Pokaż mi swój zeszyt! Już! Ty Hilary też..
- Proszę..
- Ja zapomniałam.. - przyznała się Hilary
- Nie zgłosiłaś nieprzygotowania.
- Bo nie miałam kiedy.. Pani od razu spytała o tego Webickiego.. Wyleciało mi z głowy..
- Wybickiego, moja droga. Wybickiego. - poprawiła nauczycielka
- Tak.. tak.. Wybickiego..
- Dostajesz minusa. No proszę proszę.. Notatka jest.. A gdzie praca domowa, Moniko?!
- Bo ja.. Odrobiłam przecież, Matko Boska! Pani pokaże!
- Nie ma pani pokaże, tylko minus!
- Ale ja zrobiłam!
- Gdzie? Chyba w nieświadomej podświadomości..
- Tam, w zeszycie!
- Jakie w zeszy.. A no fakt.. Jest.. [zawstydzona; próbuje ukryć zażenowanie] No więc słucham.. Jakiś obraz Friedricha musisz znać, skoro masz notatkę!
- Kobieta w oknie.. Namalowany w 1822 r!
I tak odpytka się ciągnęła, ciągnęła, gadała tylko Monika.. Widać, że wkuwała..
- No dobrze, Monika.. Siadaj. Masz 4+.. Postawiłabym 5-, ale to za to spóźnienie.. A ty Hilary.. Żal patrzeć.. Dostajesz niedostateczny, zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
- Tak, zdaję.
- Kiedy zamierzasz to poprawić?
- Nie mam zamiaru.. Nigdy nie zrozumiem sensu pisania jakiś Legionów, albo twórczości jakiegoś Filipa..
- Friedricha! Dziecko, Friedricha!
- Mniejsza z tym..
- Siadaj. A my droga klaso [dzwonek na przerwę przerwał zdanie nauczycielki] No nie!
- Hura! - ryknęła klasa
- Nie ma się z czego cieszyć. Nie zdążyłam z wami zrobić zadania 2, 3, 4 a i b, 5, 6 omijamy.. i 7! - radość klasy- No więc wszystko zadaję wam do do domu, za pracę domową. Przypominam o kartkówce z Wybickiego na następnej lekcji i sprawdzianie z fleksji za tydzień. Do widzenia!
- Pani to potrafi zepsuć nawet najbardziej zaisty dzień.. - mówił któryś tam chłopak do innego.
Biologia z wychowawczynią:
- Witam klasę.. Dzisiaj poświęcimy 20 minut biologii na godzinę wychowawczą, bo mam do was parę spraw. Przypominam, że jeszcze nie wszyscy wpłacili 50 zł na ubezpieczenie. Ma ktoś? [podchodzi Robert, Arek i Klaudiusz] Aha, dobrze. Cała kwota? Wydać? Dobrze.. Chwilka.. O mam.. Dziękuję. A teraz, chcę pogratulować naszej zdolnej uczennicy, Hilary, zwycięstwa! [cisza] No co tak milczycie? Brawa się należą! [małe, skromne brawa] No, lepiej. O! Bym zapomniała.. Kto ma proszę o usprawiedliwienia. Nikt nie ma? Oo. proszę bardzo. Pan Namiot Klaudiusz będzie miał nieusprawiedliwione 3 godziny.. Hmm..
- Jakie?! - rzekł Klaudiusz
Klaudiusz- 16 lat; uprzejmy, kulturalny i zabawny chłopak; ma dziewczynę; jest specyficzny, ale pozytywnie- pozytywnie na swój sposób; gra na gitarze i czasem nawet da się namówić na śpiew. Jest doświadczony w sprawach 'dziewczyny i ja'. W domu ma psa, bernardyna, który wabi się 'Bros'.
- Na początku roku, mój drogi. 5 i 6 wrzesień. 5 cały dzień.. a 6 nie było cię na 3 godzinie lekcyjnej, wcześniej i później byłeś. Co mi powiesz?
- Nic. Byłem na tej lekcji. No proszę pani.. Oo.. Widzę nowa broszkę! Jaka fajna!
- Nie zaczynaj Klaudiusz.. Nie ze mną takie numery.
- No dobra, wygrała pani.. Hehe.. Ale tak serio, to powie pani przynajmniej jakie centrum handlowe? Szukam dla dziewczyny prezentu.
- Masz czelność?
- Mam problem z prezentem.
- Wiem o co ci chodzi.. Nie ujmiesz mnie ładnymi oczami. Może inni się na to nabierają, ale nie ja!
- No ja wiem! Ale ja nie robię żadnych numerów! Przecież pani jest moją wychowawczynią..
- No i?
- Wychowuje mnie pani! Hehe.. ?
- I dlatego sobie z całego serca współczuję.
- Zaiste. Nie dziwię się. Jestem trudny..
- Oj, panie Namiot.. Dobra, usprawiedliwię cie te godziny, ale masz u mnie spory dług.
- Ah, dziękuję.. Ale jejku! Jaki sklep!
- Sama robiłam.. Gdy byłam w waszym wieku należałam do harcerstwa..
- Nie wierzę! Sama pani to zrobiła! No patrzcie ludzie..
- Dobra, tracimy przez ciebie czas. Siadaj i bądź grzeczny bo wpiszę ucieczki!
- Już siadam, madam.. Hahaha! - Pani Krystyna Osowska zawsze lubiła Klaudiusza. Jako jeden z nielicznych w tej klasie brał udział w nieobowiązkowych uroczystościach, konkursach, projektach no i przede wszystkim.. lekcjach ..
- Dobrze, chciałam poświęcić te 20 minut na co innego, bo jest sprawa.. Nauczyciele się na was bardzo skarżą..
- Na NAS, czy na naszą nową koleżankę, Hilary? - spytał się chyba złośliwie Norbert- chłopak Sandry.
- Norbert! To jest bardzo niekoleżeńskie!
- Ja nie obiecywałem być miły dla tej.. Dla Mushbee.
- Mam imię ciołku! - odpowiedziała Hi.
- Hilary! Nawet, gdy cię informuję o skargach to ty nadal zachowujesz się tak samo. Nie wyciągasz wniosków?
- Nie za bardzo, bo nie widzę swoich błędów. Widzę jedynie konsekwencje i nikt nie jest w stanie mi wyjaśnić why.
- Wyjaśnić co?
- Emm.. Wyjaśnić dlaczego..
- Aha.. Rozumiem..
Sprawa została przesunięta przez 2 dziewczyny chcące przeprowadzić ankietę wśród klasy i zeszło się z tym do końca lekcji.
- Cześć Hilly.. - podszedł na następnej przerwie do Hilary Klaudiusz
- Hey.. Mam na imię Hilary..
- Ale Hilly tak słodko brzmi, bo ty jakie masz zdrobnienie od imienia?
- Hi.
- Hey, Hi, Hello!
- Tak.. Często nie wiem, czy ktoś mówi do mnie z imienia czy się wita, ale to szczegół..
- Właśnie, po co się przejmować rzeczami mało ważnymi?
- Nie ma po co.
- No! Co tam? Będziesz miała ochrzan za tę jedynkę?
- Nie wiem.. Nie obchodzi mnie to zbytnio.
- Szkoda by była jakbyś nie zdała.
- Kto tu mówi o niezdaniu klasy? Zdać- zdam, a że ze słabymi wynikami, to nieważne. I tak wyjeżdżam niedługo.. Więc nie tu będę pisać prawdopodobnie testy potem i te inne ceregiele.
- Co ?! Jak to wyjeżdżasz ?! Kiedy?
- Za jakieś.. nie wiem, 2 weeks? Do tego weekendu co będzie free, bo rocznica school chyba, to wtedy opuszczam Poland.
- Hehe, jakie to zabawne jak mieszasz 2 języki.
- Nie za bardzo. Mieszam, gdy się spinam, a rano miałam stresującą sytuację i mi dzisiaj już mózg usnął i po prostu oddaję się swojej woli.
- Rozumiem, na początku też tak miałem.
- Ale że jak? Nie polak?
- Mama pochodzi z Węgier ki tam mieszkałem do 10 roku życia, ale systematycznie uczyłem się polskiego od narodzin. Praktycznie 2 języki na raz!
- Wow.. To jest difficult, when you're young.. Powiedz coś po węgiersku.. !
- Te tökéletes. Azt hiszem, szeretlek.
- Dziwne głoski. Co to oznacza?
- E.. Mam na imię Klaudiusz.
- Nie wierzę, że to brzmi tak długo. To jest podstawowy zwrot, on zawsze jest krótki!
- Nie w Węgrzech.. Musze lecieć, nara!
- Bye..Te tukylteses act hajzem serletk.. ? Dziwny język.. Ciekawe, które to imię?.. O Kari! Hey!
- Hej, jak tam? Gratuluję wygranej, wczoraj już nie zdążyłam.
- Dzięki. A spoko. Słuchaj.. Czy umiesz coś nie coś z.. węgierskiego?
- Węgierski ?! Nie.. Ale moja ciocia uczy węgierskiego, a co?
- Potrzebne mi jest wiedzieć.. Jak jest po węgiersku 'Mam na imię Klaudiusz'.
- No to mam na imię to jest jakoś.. A nevem?
- Napisz mi to!
- [pisze]
- Dzięki. A Klaudiusz?
- Nie mam pojęcia. Ale o co w ogóle chodzi?
- Kolega mi coś powiedział, po węgiersku, ale chyba nie powiedział prawdy, w sprawie tłumaczenia zdania. Powiedział, że to oznacza 'Mam na imię Klaudiusz' ale to coś trwało ładny czas! Za długie chyba, żeby tylko takie coś to było. Nie wyobrażam sobie więc długich zdań.
- Nie wiem, ale się spytam..
- Dzięki, a co u ciebie?
- U mnie bardzo dobrze, aż nawet za! Haha! [uśmiech]
- Co jest?? [uśmiech]
- Taki jeden chłopak..
- No, no?
- Poprosił mnie..
- No, no, no?
- O chodzenie..
- I co? I co? I co?
- Nie wiem..
- No wiesz co ?! Zgodziłaś się?
- Powiedziałam, że się zastanowię.. Poprosił wczoraj wieczorem, gdy byliśmy na spacerze.. W dwoje.
- Pokaż mi go!
- To chodź, wiem gdzie ma teraz lekcję. Zapamiętaj! Ma dzisiaj białą koszulę a na to czarna kamizelka.. Ma takie dłuższe brązowe włosy..
- A ładny chociaż?
- Ładny, jak ładny.. Ale uwierz, jest bardzo fajny.. !
- Ok, ok.. Jak ma na imię?
- Lukas.
- Lukas? A to nie ksywa? Chyba, Łukasz?
- Nie, normalnie to jest imię. Lukas.
- Czysty Polak?
- No.. O! Tam stoi pod ścianą.. Tylko się tak chamsko nie gap!
Lukas- 16 lat; ma młodszą siostrę w wieku 3 lat; interesuje się muzyką (gra na perkusji); jest uprzejmy, zabawny, kulturalny przede wszystkim. Jest czasem nieśmiały, ale spokojność to jego cecha. Z Kariną spotykał się już od początku wakacji. Względem dziewczyn jest opiekuńczy, wierny i można mu ufać. Jest też dobrym uczniem w szkole, ale zachowuje umiar. Jest dość popularny i lubiany, szczególnie przez dziewczyny, ale kolegów na równie dużo.
- Ten ?!
- No.. Nie podoba ci się?
- Po.. Podoba.. Chyba... Jeej.. Gratuluję..
- Zgodzić się?
- No pewnie.. Jeej.. Nie jest taki brzydki.. Chyba.. Musiałabym się mu przyjrzeć z bliska.
- To sobie na to poczekasz. Lecimy, nie chce aby mnie zauważył.
- Ok.. Jak mu powiesz o zgodzie, hę?
- Po szkole.. kończymy o tej samej porze, zapewne będzie chciał mnie odprowadzić do blaszaka, potem pójdziemy w inne strony.
- A wczoraj.. Jak powiedziałaś, że się zastanowisz, to już był koniec spaceru?
- Nie.. I to jest najpiękniejsze! Był nieco zawiedziony na pewno, ale nie pokazał tego po sobie i jeszcze pospacerował ze mną po parku..
- Sweet! Jejuu.. Widziałaś, jaki on siedział zamyślony?
- Nie patrzyłam..
- Żałuj..
- Ty żałuj! Widzę, że spodobał ci się!
- Co? Nie.. [dzwonek] Lecę, bye! To tam powodzenia dzisiaj!
- Dzięki, paa..
- Hilary, słuchaj. Nie obrazisz się, jak będziesz siedzieć sama na lekcji? Zaliczam sprawdzian.
- Okey.. - odpowiedziała Monice
- Sama siedzisz?
- Tak.. Monika pisze test.
- To mogę usiąść z Tobą?
- Jasne, siadaj Klaudiusz.. Jak mogę na ciebie krócej mówić?
- Misiu. Hehe, nie no żart..
- No.. mam nadzieję.. Masz jakąś ksywę?
- Namiot.. Od nazwiska, ale nie lubię tego.
- Ok.. Nie wiem.. Czekaj.. Hmm.. według aplikacji na fejsie.. Jest Dunio.
- Fejs? Masz w telefonie?
- No.
- Ale.. Dunio nieładnie. Mów mi po prostu na ty.
- Ok.. Co oznacza to co mówiłeś mi na przerwie? Wiem, że po węgiersku 'mam na imię' to jakieś 'a nevem'...
- Nieważne..
- HILARY! KLAUDIUSZ! NIE ROZMAWIAJCIE! - wtrąciła chemistka.
Po szkole w szatni:
- Co tak stoisz? - spytała Karinę Hi.
- Nie ma go.. Skończył godzinę temu, tak jest na zwolnieniach...
- Ou..
- Kurczę.. Głupio wyszło.. Teraz jak.. Mam mu wysłać esa? 'Hej, będę twoją dziewczyną' ? Masakra.. A jutro już będzie tak.. dziko.. Trochę po fakcie, teraz oboje jesteśmy podekscytowani, a jutro to już.. opadną emocje..
- Jutro sobota. Nie idziemy do szkoły..
- Jeszcze gorzej.. Głupio jest... Ale dobra.. Jak nie wyjdzie z Lukasem.. Będą inni.
- Nie będzie innych! Będzie Lukas, tylko trochę optymizmu! Chodź, pójdziesz do domu, napijesz się herbaty i będzie ci lepiej.
- Ok..
Gdy wyszły ze szkoły Karina nagle ożyła.. Po drugiej stronie ulicy, na ławce siedział Lukas.. Z różą..
- To ja cię zostawiam samą.. Hih.. - uśmiechnęła się Hilary..
- Witam.. - przywitał się ze swoją wybranką Lukas
- Cieszę się, że jesteś..
- Proszę.. To dla ciebie.. [podaje różę]
- Trochę myślałam o tym.. [Lukas ciągle milczy, nie pogania Kariny] I.. [Lukas przestaje się uśmiechać] Nie wiem jak to ładnie ująć..
- To nie ma znaczenia..
- Ma.. Ty wszystko tak pięknie to wszystko robisz, mówisz.. Bardzo mnie tym ujmujesz.. A jednym słowem.. Zgadzam się..
- Uff.. Przez chwilę myślałem.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.. [przytula dziewczynę] Mam nadzieję tylko, że cię nie zawiodę, że cię nie zranię..
Poszli przed siebie, trzymając się za ręce, przedłużając drogę do domu Kariny.. Jak tylko mogli..
Ale po kolei. Następnego dnia o 6.12 zadzwonił do Hilary Sylwiusz. Chciał się spotkać nad rzeką. Dziewczyna nie ogarnęła trochę, ale posłusznie wstała i wyszła z bloku. W drodze nad wylewisko dostała esa od Moniki: 'Hej, nie mamy dzisiaj pierwszej lekcji ;d Zapraszam cię w takim razie na mały spacerek przed szkołą. Spotkamy się u fryzjera (wiesz jakiego). Pasuje? ;>' Nie odpisała od razu, gdyż zauważyła w oddali postać chłopaka. To był Sywek..
- Hilary, nie mam dużo czasu..
- Ok.. O co chodzi? ..
- Wydaje mi się, że.. To nie ma sensu..
- Czemu tak uważasz?! Sywek!
- Niby to tylko piosenka, ale bardzo mnie to zraniło..
- Miałam do tego prawo..!
- Nazwałbym to bardziej wyborem. Po prostu boli mnie to, że licząc się z twoim zdaniem uciszyłem serce- zerwałem z Judytą, bo tobie się to nie podobało, że ona jest moją dziewczyną.. Zaufałem ci, liczyłem się z twoim zdaniem.. A ty praktycznie orzekłaś, że zaśpiewasz co innego na konkursie.. Cieszyłem się, że w zamian właśnie ty mi zaufasz choćby w takiej drobnostce.. Zawiodłem się i to mnie boli, że ja poświęciłem związek.. A ty nawet występu konkursowego..
- Ale ja.. [oszołomiona]
- Nic nie mów.. Nie zależy ci i tyle, przyznaj.. Mi już też nie zależy z resztą.. Uważam, że to koniec..
- Tak, też tak uważam.. - wstali i poszli w przeciwne strony..
Odwróceni oboje uronili po łzie... To była smutna rozmowa.. Ale oboje wiedzieli, że to koniec, jednak Sywek...
- Hilary!
- Tak? [przecierając łzę]
- Nie.. nie szukaj mnie potem..
- A jeśli zacznę to co!? [kolejne łzy spływają Hi po policzku]
- Nie znajdziesz już mnie.. Wyprowadzam się stąd.. Już się nigdy nie zobaczymy..
- Co? Dla-dlaczego?
- Nie mam na to wpływu.. Po prostu- Wyjeżdżam.
- Gdzie? [wyciera łzy]
- Nie ważne... Nie szukaj mnie.. - odwrócił się i poszedł szybkim, zdecydowanym krokiem... Hilary uroniła ostatnią łzę, zacisnęła zęby i wyciągnęła telefon.. NAPISZ NOWĄ: 'Pasuje c;'
- HILARY !!! Co się stało?! Ty, ty płaczesz?! - zdziwiła się Monika
- Nie nic..Wszystko w najlepszym porządku..
- Przecież widzę, że coś nie tak! Jeśli chcesz.. możemy o tym porozmawiać.. Paweł jeszcze nie wie, że przyszłaś i że w ogóle miałaś przyjść, więc możemy iść same i porozmawiać.. Co ty na to?
- Nie. Nie odwołuj Pawła.. Wszystko u mnie good jest.. [Monika patrzy na nią litościwym wzrokiem] Dobra.. wszystko mi się wali spod nóg! Nie mam siły na życie! Na te problemy!
- Co jest? - wszedł Paweł. W momencie ujrzenia Pawła Hilary poczuła jakąś cichutką radość w sercu. Na sekundę zapomniała o stracie 'przyjaciela' i swój wdech zinterpretowała jako odrobina świeżości i nowości.
- Aah.. [w myślach powiedziała sobie: One is over .. But the other begins!..] Nic ważnego.. Po prostu zgubiłam mój.. moją.. Pokłóciłam się. Z bratem. Ostro! Haha! [sztuczny śmiech]
- Okej.. Nie będę nalegał. [pomechrał Hilary po grzywce]
- Przestań! Haha! Co ty robisz?!
- Nie wiem. Monika, co tak stoisz?
- Patrzę się na was.. Hahahahaha!
- Co w tym śmiesznego? - spytała Hi
- Was. - odpowiedział Paweł. Hilary spuściła oczy i uśmiechnęła się leciutko.
Te 45 minut wolnego minęło niesłychanie szybko. I dziewczyny musiały iść już do szkoły.
- Dobra, zostawiamy cię. - powiedziała złośliwym dla żartu tonem Monika do swojego pół przyrodniego brata.
- Bye.. Thanks za miły.. yy.. puff.. [pomyślała: How to say it?!] Wiecie.. Walk!
- Masz na myśli spacer?
- O tak, tak! Yeah..
- Przepraszam.. [słodko patrzyła Hi na Pawła] Polski mi się zapomniał..
- Normalka!
- I'm glad of.. Bryluyłoy! [- takie wypowiedzenie, aby zasygnalizować nieprzemyślaną pomyłkę] Spoko!
- Hilary.. Nigdy ci się tak polski jeszcze nie zapominał.. ! - zauważyła Monika- Hihi..
- Nie myśl tyle, moja dear! Idziemy! Szkoła wzywa! Bye, Paweł.. [szybko i z zakłopotaniem]
- Cześć! [łapie jeszcze Hilary za rękę] Podasz mi swój numer telefonu? Będzie w kontakcie..
- Okay.. 6*******7
- Dzięki, puść sygnał to i ja sobie zapiszę..
- Hilary chodź już! Mamy 8 minut do lekcji, a 15 minut drogi! - pociągnęła ją Monika nie zważając na rozmowę Hi z Pawłem. Już nie zdążyli się pożegnać żadnym słowem.
- A co to za spóźnienie? Monika?? I ta.. Jak ci?
- Hilary..
- Hilary! Pod tablicę! I to już! ... Ty 'Monia' też! - mówiła wściekła Dobkowa- No dobrze, Hilary.. Powiedz nam, kto to był Józef Wybicki?
- Nie wiem, proszę pani..
- Monika?
- Ee.. Wybicki? Był poetą.. Polskim poetą..W czasie powstania.. ? Kościuszkowskiego.. Był sędzią jakiegoś trybunału.. Potem, coś tam.. Wyjechał z kraju.. ? Ee.. Miał jakiś udział chyba w całej sprawie z Legionami Polskimi.. One miały pomagać Napoleonowi.. Napisał jakieś.. Pieśń Legionów Polskich.. Która teraz pod nazwą.. Mazurek Dąbrowskiego jest naszym hymnem narodowym.. ? Ehh..
- No dobrze.. W jakich latach żył?
- Jakoś.. XVIII w..
- Przełom XVIII i XIX wieku, dokładniej.- Uzupełniła nauczycielka- Hilary.. 1822 r.? Co z tym jest związane?
- Nie wiem.. Napisanie tych stupid Legionów?
- Jakich?!
- Nic..
- Źle. Monika?
- No.. W tym roku Wybicki zmarł.. Chyba.
- Chyba czy na pewno?
- Ta.. Tak?
- Mnie się pytasz? Dziecko! To ja tutaj zadaję pytania do jasnej Anielki!
- Na pewno..
- Jesteś pewna?
- Nie.
- No więc jak z tym 1822 rokiem?!
- Wybicki.. Zmarł...
- Dobrze.. Coś jeszcze o tym poecie chcecie powiedzieć? .. Hilary?
- Nie.
- Aha. Hilary.. Caspar David Friedrich.. ? Wiesz o kimś takim?
- Ee..
- Malarz! - wymsknęło się Monice..
- Tak.. Co namalował?
- Nie znam jego obrazów.. - ciągnęła Monia
- Ale przecież omawialiśmy jeden na ostatniej lekcji! Co ty wtedy robiłaś?! Pokaż mi swój zeszyt! Już! Ty Hilary też..
- Proszę..
- Ja zapomniałam.. - przyznała się Hilary
- Nie zgłosiłaś nieprzygotowania.
- Bo nie miałam kiedy.. Pani od razu spytała o tego Webickiego.. Wyleciało mi z głowy..
- Wybickiego, moja droga. Wybickiego. - poprawiła nauczycielka
- Tak.. tak.. Wybickiego..
- Dostajesz minusa. No proszę proszę.. Notatka jest.. A gdzie praca domowa, Moniko?!
- Bo ja.. Odrobiłam przecież, Matko Boska! Pani pokaże!
- Nie ma pani pokaże, tylko minus!
- Ale ja zrobiłam!
- Gdzie? Chyba w nieświadomej podświadomości..
- Tam, w zeszycie!
- Jakie w zeszy.. A no fakt.. Jest.. [zawstydzona; próbuje ukryć zażenowanie] No więc słucham.. Jakiś obraz Friedricha musisz znać, skoro masz notatkę!
- Kobieta w oknie.. Namalowany w 1822 r!
I tak odpytka się ciągnęła, ciągnęła, gadała tylko Monika.. Widać, że wkuwała..
- No dobrze, Monika.. Siadaj. Masz 4+.. Postawiłabym 5-, ale to za to spóźnienie.. A ty Hilary.. Żal patrzeć.. Dostajesz niedostateczny, zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
- Tak, zdaję.
- Kiedy zamierzasz to poprawić?
- Nie mam zamiaru.. Nigdy nie zrozumiem sensu pisania jakiś Legionów, albo twórczości jakiegoś Filipa..
- Friedricha! Dziecko, Friedricha!
- Mniejsza z tym..
- Siadaj. A my droga klaso [dzwonek na przerwę przerwał zdanie nauczycielki] No nie!
- Hura! - ryknęła klasa
- Nie ma się z czego cieszyć. Nie zdążyłam z wami zrobić zadania 2, 3, 4 a i b, 5, 6 omijamy.. i 7! - radość klasy- No więc wszystko zadaję wam do do domu, za pracę domową. Przypominam o kartkówce z Wybickiego na następnej lekcji i sprawdzianie z fleksji za tydzień. Do widzenia!
- Pani to potrafi zepsuć nawet najbardziej zaisty dzień.. - mówił któryś tam chłopak do innego.
Biologia z wychowawczynią:
- Witam klasę.. Dzisiaj poświęcimy 20 minut biologii na godzinę wychowawczą, bo mam do was parę spraw. Przypominam, że jeszcze nie wszyscy wpłacili 50 zł na ubezpieczenie. Ma ktoś? [podchodzi Robert, Arek i Klaudiusz] Aha, dobrze. Cała kwota? Wydać? Dobrze.. Chwilka.. O mam.. Dziękuję. A teraz, chcę pogratulować naszej zdolnej uczennicy, Hilary, zwycięstwa! [cisza] No co tak milczycie? Brawa się należą! [małe, skromne brawa] No, lepiej. O! Bym zapomniała.. Kto ma proszę o usprawiedliwienia. Nikt nie ma? Oo. proszę bardzo. Pan Namiot Klaudiusz będzie miał nieusprawiedliwione 3 godziny.. Hmm..
- Jakie?! - rzekł Klaudiusz
Klaudiusz- 16 lat; uprzejmy, kulturalny i zabawny chłopak; ma dziewczynę; jest specyficzny, ale pozytywnie- pozytywnie na swój sposób; gra na gitarze i czasem nawet da się namówić na śpiew. Jest doświadczony w sprawach 'dziewczyny i ja'. W domu ma psa, bernardyna, który wabi się 'Bros'.
- Na początku roku, mój drogi. 5 i 6 wrzesień. 5 cały dzień.. a 6 nie było cię na 3 godzinie lekcyjnej, wcześniej i później byłeś. Co mi powiesz?
- Nic. Byłem na tej lekcji. No proszę pani.. Oo.. Widzę nowa broszkę! Jaka fajna!
- Nie zaczynaj Klaudiusz.. Nie ze mną takie numery.
- No dobra, wygrała pani.. Hehe.. Ale tak serio, to powie pani przynajmniej jakie centrum handlowe? Szukam dla dziewczyny prezentu.
- Masz czelność?
- Mam problem z prezentem.
- Wiem o co ci chodzi.. Nie ujmiesz mnie ładnymi oczami. Może inni się na to nabierają, ale nie ja!
- No ja wiem! Ale ja nie robię żadnych numerów! Przecież pani jest moją wychowawczynią..
- No i?
- Wychowuje mnie pani! Hehe.. ?
- I dlatego sobie z całego serca współczuję.
- Zaiste. Nie dziwię się. Jestem trudny..
- Oj, panie Namiot.. Dobra, usprawiedliwię cie te godziny, ale masz u mnie spory dług.
- Ah, dziękuję.. Ale jejku! Jaki sklep!
- Sama robiłam.. Gdy byłam w waszym wieku należałam do harcerstwa..
- Nie wierzę! Sama pani to zrobiła! No patrzcie ludzie..
- Dobra, tracimy przez ciebie czas. Siadaj i bądź grzeczny bo wpiszę ucieczki!
- Już siadam, madam.. Hahaha! - Pani Krystyna Osowska zawsze lubiła Klaudiusza. Jako jeden z nielicznych w tej klasie brał udział w nieobowiązkowych uroczystościach, konkursach, projektach no i przede wszystkim.. lekcjach ..
- Dobrze, chciałam poświęcić te 20 minut na co innego, bo jest sprawa.. Nauczyciele się na was bardzo skarżą..
- Na NAS, czy na naszą nową koleżankę, Hilary? - spytał się chyba złośliwie Norbert- chłopak Sandry.
- Norbert! To jest bardzo niekoleżeńskie!
- Ja nie obiecywałem być miły dla tej.. Dla Mushbee.
- Mam imię ciołku! - odpowiedziała Hi.
- Hilary! Nawet, gdy cię informuję o skargach to ty nadal zachowujesz się tak samo. Nie wyciągasz wniosków?
- Nie za bardzo, bo nie widzę swoich błędów. Widzę jedynie konsekwencje i nikt nie jest w stanie mi wyjaśnić why.
- Wyjaśnić co?
- Emm.. Wyjaśnić dlaczego..
- Aha.. Rozumiem..
Sprawa została przesunięta przez 2 dziewczyny chcące przeprowadzić ankietę wśród klasy i zeszło się z tym do końca lekcji.
- Cześć Hilly.. - podszedł na następnej przerwie do Hilary Klaudiusz
- Hey.. Mam na imię Hilary..
- Ale Hilly tak słodko brzmi, bo ty jakie masz zdrobnienie od imienia?
- Hi.
- Hey, Hi, Hello!
- Tak.. Często nie wiem, czy ktoś mówi do mnie z imienia czy się wita, ale to szczegół..
- Właśnie, po co się przejmować rzeczami mało ważnymi?
- Nie ma po co.
- No! Co tam? Będziesz miała ochrzan za tę jedynkę?
- Nie wiem.. Nie obchodzi mnie to zbytnio.
- Szkoda by była jakbyś nie zdała.
- Kto tu mówi o niezdaniu klasy? Zdać- zdam, a że ze słabymi wynikami, to nieważne. I tak wyjeżdżam niedługo.. Więc nie tu będę pisać prawdopodobnie testy potem i te inne ceregiele.
- Co ?! Jak to wyjeżdżasz ?! Kiedy?
- Za jakieś.. nie wiem, 2 weeks? Do tego weekendu co będzie free, bo rocznica school chyba, to wtedy opuszczam Poland.
- Hehe, jakie to zabawne jak mieszasz 2 języki.
- Nie za bardzo. Mieszam, gdy się spinam, a rano miałam stresującą sytuację i mi dzisiaj już mózg usnął i po prostu oddaję się swojej woli.
- Rozumiem, na początku też tak miałem.
- Ale że jak? Nie polak?
- Mama pochodzi z Węgier ki tam mieszkałem do 10 roku życia, ale systematycznie uczyłem się polskiego od narodzin. Praktycznie 2 języki na raz!
- Wow.. To jest difficult, when you're young.. Powiedz coś po węgiersku.. !
- Te tökéletes. Azt hiszem, szeretlek.
- Dziwne głoski. Co to oznacza?
- E.. Mam na imię Klaudiusz.
- Nie wierzę, że to brzmi tak długo. To jest podstawowy zwrot, on zawsze jest krótki!
- Nie w Węgrzech.. Musze lecieć, nara!
- Bye..Te tukylteses act hajzem serletk.. ? Dziwny język.. Ciekawe, które to imię?.. O Kari! Hey!
- Hej, jak tam? Gratuluję wygranej, wczoraj już nie zdążyłam.
- Dzięki. A spoko. Słuchaj.. Czy umiesz coś nie coś z.. węgierskiego?
- Węgierski ?! Nie.. Ale moja ciocia uczy węgierskiego, a co?
- Potrzebne mi jest wiedzieć.. Jak jest po węgiersku 'Mam na imię Klaudiusz'.
- No to mam na imię to jest jakoś.. A nevem?
- Napisz mi to!
- [pisze]
- Dzięki. A Klaudiusz?
- Nie mam pojęcia. Ale o co w ogóle chodzi?
- Kolega mi coś powiedział, po węgiersku, ale chyba nie powiedział prawdy, w sprawie tłumaczenia zdania. Powiedział, że to oznacza 'Mam na imię Klaudiusz' ale to coś trwało ładny czas! Za długie chyba, żeby tylko takie coś to było. Nie wyobrażam sobie więc długich zdań.
- Nie wiem, ale się spytam..
- Dzięki, a co u ciebie?
- U mnie bardzo dobrze, aż nawet za! Haha! [uśmiech]
- Co jest?? [uśmiech]
- Taki jeden chłopak..
- No, no?
- Poprosił mnie..
- No, no, no?
- O chodzenie..
- I co? I co? I co?
- Nie wiem..
- No wiesz co ?! Zgodziłaś się?
- Powiedziałam, że się zastanowię.. Poprosił wczoraj wieczorem, gdy byliśmy na spacerze.. W dwoje.
- Pokaż mi go!
- To chodź, wiem gdzie ma teraz lekcję. Zapamiętaj! Ma dzisiaj białą koszulę a na to czarna kamizelka.. Ma takie dłuższe brązowe włosy..
- A ładny chociaż?
- Ładny, jak ładny.. Ale uwierz, jest bardzo fajny.. !
- Ok, ok.. Jak ma na imię?
- Lukas.
- Lukas? A to nie ksywa? Chyba, Łukasz?
- Nie, normalnie to jest imię. Lukas.
- Czysty Polak?
- No.. O! Tam stoi pod ścianą.. Tylko się tak chamsko nie gap!
Lukas- 16 lat; ma młodszą siostrę w wieku 3 lat; interesuje się muzyką (gra na perkusji); jest uprzejmy, zabawny, kulturalny przede wszystkim. Jest czasem nieśmiały, ale spokojność to jego cecha. Z Kariną spotykał się już od początku wakacji. Względem dziewczyn jest opiekuńczy, wierny i można mu ufać. Jest też dobrym uczniem w szkole, ale zachowuje umiar. Jest dość popularny i lubiany, szczególnie przez dziewczyny, ale kolegów na równie dużo.
- Ten ?!
- No.. Nie podoba ci się?
- Po.. Podoba.. Chyba... Jeej.. Gratuluję..
- Zgodzić się?
- No pewnie.. Jeej.. Nie jest taki brzydki.. Chyba.. Musiałabym się mu przyjrzeć z bliska.
- To sobie na to poczekasz. Lecimy, nie chce aby mnie zauważył.
- Ok.. Jak mu powiesz o zgodzie, hę?
- Po szkole.. kończymy o tej samej porze, zapewne będzie chciał mnie odprowadzić do blaszaka, potem pójdziemy w inne strony.
- A wczoraj.. Jak powiedziałaś, że się zastanowisz, to już był koniec spaceru?
- Nie.. I to jest najpiękniejsze! Był nieco zawiedziony na pewno, ale nie pokazał tego po sobie i jeszcze pospacerował ze mną po parku..
- Sweet! Jejuu.. Widziałaś, jaki on siedział zamyślony?
- Nie patrzyłam..
- Żałuj..
- Ty żałuj! Widzę, że spodobał ci się!
- Co? Nie.. [dzwonek] Lecę, bye! To tam powodzenia dzisiaj!
- Dzięki, paa..
- Hilary, słuchaj. Nie obrazisz się, jak będziesz siedzieć sama na lekcji? Zaliczam sprawdzian.
- Okey.. - odpowiedziała Monice
- Sama siedzisz?
- Tak.. Monika pisze test.
- To mogę usiąść z Tobą?
- Jasne, siadaj Klaudiusz.. Jak mogę na ciebie krócej mówić?
- Misiu. Hehe, nie no żart..
- No.. mam nadzieję.. Masz jakąś ksywę?
- Namiot.. Od nazwiska, ale nie lubię tego.
- Ok.. Nie wiem.. Czekaj.. Hmm.. według aplikacji na fejsie.. Jest Dunio.
- Fejs? Masz w telefonie?
- No.
- Ale.. Dunio nieładnie. Mów mi po prostu na ty.
- Ok.. Co oznacza to co mówiłeś mi na przerwie? Wiem, że po węgiersku 'mam na imię' to jakieś 'a nevem'...
- Nieważne..
- HILARY! KLAUDIUSZ! NIE ROZMAWIAJCIE! - wtrąciła chemistka.
Po szkole w szatni:
- Co tak stoisz? - spytała Karinę Hi.
- Nie ma go.. Skończył godzinę temu, tak jest na zwolnieniach...
- Ou..
- Kurczę.. Głupio wyszło.. Teraz jak.. Mam mu wysłać esa? 'Hej, będę twoją dziewczyną' ? Masakra.. A jutro już będzie tak.. dziko.. Trochę po fakcie, teraz oboje jesteśmy podekscytowani, a jutro to już.. opadną emocje..
- Jutro sobota. Nie idziemy do szkoły..
- Jeszcze gorzej.. Głupio jest... Ale dobra.. Jak nie wyjdzie z Lukasem.. Będą inni.
- Nie będzie innych! Będzie Lukas, tylko trochę optymizmu! Chodź, pójdziesz do domu, napijesz się herbaty i będzie ci lepiej.
- Ok..
Gdy wyszły ze szkoły Karina nagle ożyła.. Po drugiej stronie ulicy, na ławce siedział Lukas.. Z różą..
- To ja cię zostawiam samą.. Hih.. - uśmiechnęła się Hilary..
- Witam.. - przywitał się ze swoją wybranką Lukas
- Cieszę się, że jesteś..
- Proszę.. To dla ciebie.. [podaje różę]
- Trochę myślałam o tym.. [Lukas ciągle milczy, nie pogania Kariny] I.. [Lukas przestaje się uśmiechać] Nie wiem jak to ładnie ująć..
- To nie ma znaczenia..
- Ma.. Ty wszystko tak pięknie to wszystko robisz, mówisz.. Bardzo mnie tym ujmujesz.. A jednym słowem.. Zgadzam się..
- Uff.. Przez chwilę myślałem.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.. [przytula dziewczynę] Mam nadzieję tylko, że cię nie zawiodę, że cię nie zranię..
Poszli przed siebie, trzymając się za ręce, przedłużając drogę do domu Kariny.. Jak tylko mogli..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz