piątek, 25 marca 2011

9. Nie zostawię tego tak.

Następnego dnia już o 5.30 Hilary była ubrana i gotowa do wyjścia z domu. Dlaczego? Sprawdziła adres zamieszkania Sylwiusza i postanowiła iść do niego. Wiedziała, że zawsze wstaje o 6.00 i idzie na poranny spacer. Wyszła więc i spojrzała nie niezmącone dniem niebo i niedawno poruszone słońce. Wiatr rozwiał jej włosy i zawiewał bluzkę. Wyciągnęła jabłko z torby i dopiero teraz poczuła jak bardzo brak jej tamtych, dawnych, starych czasów.. Ta beztroska, naturalna radość.. Tak długo tego nie zaznawała. Jest inna niż kiedyś. Dopiero zaczyna rozumieć jak wielką metamorfozę przeszła przez 5 lat. Poczuła nagle, ze chciałaby powrócić do dawnego stanu rzeczy, tak ją do tego ciągnęło. W sumie- teraz to byłby dla niej nowy świat, a ona lubi eksperymenty i nowości. W końcu doszła do domku, na wsi znajdującej się blisko osiedla Hi, z którego wyszedł Sywek:

- Hilary..? Co ty tu robisz? Zgubiłaś się?
- Nie.. Wiem gdzie jestem, po co jestem i dlaczego.
- No to udanego wyniku twojego zachodu. Muszę iść.
- Nie, czekaj!
- Ale masz przecież coś do załatwienia. Nie będę przeszkadzał.
- Sylwiusz!
- Hilary! My jesteśmy przeszłością, nie da rady cię już zmienić. Jesteś sztuczna do szpiku kości.
- [znowu zaczyna popłakiwać]
- To cześć.
- Więc nie dasz mi już szansy?
- Mógłbym dać, ale nie sądzę, żebyś ją dobrze wykorzystała.
- Wykorzystam.
- Chyba moją naiwność.
- Na prawdę.
- Nie jestem głupi. Mnie nie oszukasz.
- Ale daj mi szansę. Jesteś dla mnie bardzo ważny.
- Nie sądzę.
- Co? Czy mam rozumieć, że tobie już wcale nie zależy na naszej przyjaźni? Że masz już to wszystko gdzieś? A mówiłeś, że się nie zmieniłeś.
- Bo nie.
- Owszem, tak! Kiedyś..
- Jak ktoś mi sprawił przykrość to tracił moje zaufanie, uznanie i szacunek.
- A co ja ci kur*a zrobiłam?!
- Nie znoszę zepsutych ludzi. A ty już taka jesteś, nie zmienię tego choćbym chciał.
- Mi zależy.
- Mi zależało.
- To przynajmniej porozmawiajmy. Nie strzelaj focha za byle co! Jezuu.. Nasza przyjaźń była zbyt silna, żebyśmy teraz udawali, że się nie znamy!
- Jestem tego samego zdania, ale ty po prostu nie jesteś sobą.
- No więc pomóż mi powrócić choć w części do dawnej mnie. Jeszcze nie wszystko stracone! Mi tu łzy lecą! [uśmiecha] Może nie będę już taka jak kiedyś, ale może zarazisz mnie swoim życiem i się zmienię. Byłeś jedyną osobą, o której myślałam lecąc do Dallas, jesteś dla mnie wyjątkowy.. Niestety kontakt się urwał, a tam gdzie mieszkałam nie miałam nawet gdzie żyć, tak jak tutaj z tobą. Tam szczęściem jest najnowszy model telefonu dotykowego z internetem, własny samochód.. taa... i to nie byle jaki! Ferrari od razu! Tutaj.. z tobą.. Szczęście nabiera innego wymiaru. Brakuje mi tego i uwierz- nie miałam na początku własnego kąta w nowym miejscu. Byłam odludkiem, aż w końcu znudziło mi się słuchanie tekstów do mnie o polskiej wieśniaczce. Nie było mi łatwo tak nagle nauczyć się szpanu i lansu, przekleństw, szaleństwa. Wtedy też nikt nie podejrzewał, że tak szybko stanę się jedną z królowych w szkole. Więc może dałbyś mi kur*a szansę, skoro Bóg sprawił, że się spotkaliśmy.. ! Dlaczego nie chcesz zaryzykować?
- Bo nie poznaję cię. Gdy z tobą rozmawiam, ani trochę nie odnoszę wrażenia, że mój rozmówca to moja przyjaciółka, Hilary Mushbee..
- Uwierz, że to ja! Zmieniłam się, ale na zewnątrz. Charakter nie zmienia się aż tak bardzo, żeby się nie zmienić. Wystarczy trochę silnej woli, chęci i motywacji. Ja to wszystko kumuluję w sobie, tylko że ty to olewasz.. [znowu jej oczy szklą się; Sywek nie odpowiada] Aha.. Ok. Rozumiem. Powiedziałam to co chciałam ci powiedzieć, ale nie- to nie. [odwróciła się i powoli ruszała z miejsca]

Hilary w tym momencie myślała, że Sylwiusz zaczepi ją i da jej szansę. Obiecała sobie, że przestanie wtedy przeklinać, przypomni sobie piosenki Anny Jantar, gdyż to ulubiona wokalistka Sywka, gry na gitarze i zmieni zachowanie wobec świata. Była na to gotowa, zależało jej jak na niczym innym. Chłopak na prawdę był jedyną osobą, która spędzała z nią dzieciństwo. Ich relacje były zadziwiająco trwałe, silne.. Hilary była już, jak myślała, dość daleko od miejsca ich rozmowy, a nie słyszała żadnego słowa. Odwróciła się więc i nikogo już tam nie było. Postanowiła, że cofnie się parę kroków.. "Może go jeszcze zobaczę". To co zobaczyła za murem złamało jej serce. Zabrakło jej słów, zasłabła i zaczęła płakać, choć nawet o tym nie wiedziała. Łzy leciały jej po policzku, a ona nie mogła ich zatrzymać, nawet nie próbowała. Widok zgubił ją w szarym świecie, a raczej w ciemnościach losu, życia.. Za murem widziała idącego Sylwiusza i biegnącą do niego dziewczynę.. On ją przytulił i się pocałowali, a potem trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy szeptali do siebie. Po chwili ruszyli w stronę wsi.
Hilary nie była w stanie opanować łez. Nie miała już odwagi spojrzeć mu w oczy, nawet przejść obok niego. Złamał jej serce. Tego dnia Hi nie poszła do szkoły.. cały dzień spędziła nad rzeką i myślała o całej tej zaszłej sytuacji. Nie miała ochoty wracać do domu.. Więc została tam na noc.
Gdy była już 23.00 a Hilary nie odbierała telefonu Dawid zadzwonił na policję. Niestety, poszukiwania mogą zostać rozpoczęte dopiero po 2 dniach nieobecności. W takim razie ojciec Hi z Dawidem poprowadzili własne śledztwo. Szukali, wołali, pytali- na marne. Nikt jej nie widział, trudno się dziwić skoro przy rzece siedzi już od 6.00 rano i nie ruszała się z miejsca płacząc i myśląc jak przekonać do siebie Sylwiusza.

Tymczasem w szkole Sandra ćwiczyła na sali gimnastycznej do występu. 'Zatrudniła' tancerki, o których mówiła "Drag Queens' ale o przyczynie nie było wiadomo. Wszyscy wtedy myśleli krytykując, że Sandra uważa siebie, tancerki i cały występ za jakieś nie wiadomo co, jakieś 'erotic&music show'. Nikt nie chciał zaś przyjść zobaczyć choć fragmentu próby, gdyż zapowiadało się katastroficznie.
Karina martwiła się nieco o Hilary. Zależało jej, aby koleżanka została w Białymstoku.

Minęło 25 godzin od wyjścia Hilary. Była wtedy ok. 6.00 rano. Na poranny spacer wyszedł Sylwiusz. Hilary wtedy spała na pomoście, w mokrych i brudnych ciuchach, z rozmazanym makijażem i nieogarniętymi czarnymi włosami. Słońce się właśnie zbudziło do końca i oświeciło trawy wokół rzeczki. W ten sposób Sywek nabrał ochoty spędzenia poranku nad wodą. I nagle widzi Hilary:

- Hilary?! Eii! Obudź się! No wstawaj! [otwiera powoli oczy; przeciąga się] Hilary.. Obudź się!
- [otwiera oczy i przerażona na widok chłopaka krzyczy; wpada do rzeki; cała jest w wodzie] Khe!  Khe!  Khe!  Khe!  Khe!  Khe!  [głęboki wdech] Fuuuuuuuu! Aaaaa! No zrób coś!!
- [podaje rękę] Co ty tutaj robisz?!
- To ciebie teraz tutaj miało nie być.. nie..-nieważne.
- Zimno ci? Masz moją bluzę.
- [zakłada] Dziękuję..
- [milczy]
- Możemy porozmawiać? Tak na spokojnie..
- No możemy. Mamy czas.
- [chwila milczenia] Kim jest ta dziewczyna?
- Jaka dziewczyna?
- Tamta. Wczoraj.
- Widziałaś.. ?
- A jakby nie. Jakbym nie widziała, to bym przecież nie pytała.. No więc?
- Judyta.. Z 3 gimn. Chodzi do twojej szkoły.. Jesteśmy razem od pół roku.
- Judyta .. ?
- Tak.. Choć koleżanki mówią na nią Judy. Była jedną z najpopularniejszych, ale teraz jedna z tamtych odrzuciła ją od girlsband'u i ma kryzys.
- No więc wiem, która to.. Podwładna Sandry.

 Judyta- Judy. 15 lat; była podwładna Sandry; przyjaciółka Ans; dziewczyna Sylwiusza. Nikt nie rozumie wyboru Sywka, ponieważ ona nie cierpi starej muzyki, na pewno już nie lubi Anny Jantar, najważniejszy dla niej jest wygląd i reputacja. Lubi się kłócić, wyzywać. Nie liczy się z opinią innych szarych ludzi. Uważa, że ma swoją wartość i nie poniża się.




- Słuchaj.. tak mi przykro.. - usprawiedliwiał się Sylwiusz
- Nie.. to nie twoja wina. Tylko po prostu czuję się niesprawiedliwie oceniona. Ona jest jeszcze bardziej oddalona od twoich klimatów niż ja.
- Nie znasz jej.
- Bo nie chcę jej poznać! W szkole jest jędzą. Nie ma własnego zdania, co chwila do Sandry takie teksty jakby na serio tamta była kurde jakąś księżną.
- Nie obchodzi mnie to. Ko- [Hilary weszła w słowo]
- Nie mów tego .. ! Ty nie możesz jej..
- Kochać?
- Tak.
- Mogę.
- Nie.. nie wiesz co mówisz.
- Wiem. Jestem tego pewny. Kocham Judytę i chcę z nią być.
- Widzę, że nasza rozmowa nie ma sensu. Nie masz w sobie za nic sprawiedliwości i rozsądku.
- Sama nie próbujesz mnie zrozumieć..
- Ja tego nie ogarniam! Byliśmy dla siebie najważniejsi.. wyjechałam, zmieniłam się, spotkaliśmy się, odrzucasz mnie mimo naszych zerwanych więzi, ale się staram, chcę wykorzystać szansę. Ale ty mi jej nie dajesz, bo twierdzisz, że nie zmienię już się.. Że nie będę taka jak kiedyś. Poznajesz jakąś zwyczajną nastolatkę. Jest samolubna, nadmiar próżna, słucha rapu i innych piosenek, które nie mają sensu, nie ZNOSI piosenek Anny Jantar, ani Krzysztofa Krawczyka, ani Gąsowskiego, ani Dżemu, Lady Pank, Perfect i tak dalej, i tak dalej. Chodzi w obcisłych, wyzywających ciuchach, jest chodzącym plastikiem. Kochasz ją i nie krytykujesz. Gdzie tu logika..?
- W sercu.
- Ot wymyśliłeś..
- Ale to prawda.
- Za co ty ją kochasz?
- Pff...
- No pytam. Żądam odpowiedzi.
- Za nic.. Kocham ją całą.
- To gratuluję naiwności. Kupiłeś ją, ona ci się dobrze sprzedała, oszukuje cię! Czemu nie dasz mi szansy?
- Bo ci nie ufam. [cios w serce dla Hi]
- Myliłam się co do ciebie. Myślałam, że.. już sama nie wiem. [patrzy mu w oczy]
- Po prostu nasza przyjaźń to przeszłość. Czasy się zmieniły, a teraz nasza przyjaźń będzie teraz taka 'odgrzewana'. Chcesz NAS na mus. Nie możesz poczekać..? Powoli stwórzmy więzi. Niech one będą szczere!
- Jakbyś chciał.. to bym nie musiała czekać. Powiedz mi jak nie chcesz się ze mną zadawać. Jesteś dla mnie za ważny, abym po prostu się z tobą miała kolegować. Przyjaźń jak kiedyś.. albo nic. Sam zawsze mówiłeś, że jak już coś robić.. to na 100%. Dlaczego teraz sam sobie zaprzeczasz?
- Przez te 5 lat wiele się nauczyłem.
- Ale nie byłeś przy mnie. Praktycznie nie wiesz jaka teraz jestem. Oceniłeś mnie.. w sumie to po tym jak zaśpiewałam zepsutą piosenkę chwaląc ją. Od razu sobie nie wiadomo co strzeliłeś do głowy i nie chcesz tego zmienić.
- [zamyślony]
- [patrzy mu w oczy]
- [zamyślony; milczy]
- Pójdę już. [wstała i ruszyła]
- [gdy Hi zeszła już z pomostu] Hilary..
- Hę?
- Przepraszam. Za szybko cię skreśliłem. Tak szczerze, to ja się ciebie wstydzę.
- Że przyniosłabym ci wstyd w towarzystwie?
- Nie. Mówię o tym, że boję się jakby ciebie, wstydzę z tobą rozmawiać i czuję się nieswojo.
- Dlaczego?
- Mam jakoś dziwnie tak.. mam wyrzuty podczas rozmowy z tobą. To samo uczucie, gdy dziewczyna chce się odkochać w chłopaku. Nie chce z nim rozmawiać, aby to przerwać to co do niego czuje.. Ponieważ, gdy o nim zapomni zniknie to krępujące uczucie na widok tej osoby,ale w głębi chciałaby się z nim przyjaźnić.
- A czemu ty tak.. ? Chcesz zerwać kontakt?
- Nie wiem. Boję się twojego nowego charakteru. Obawiam się wielce twojej krytyki i tego, że mam dziewczynę. Gdy już wiesz, czuję się strasznie winny, mam wyrzuty i wolałbym jej nie mieć. Dziwnie mi tak po prostu z tobą rozmawiać. Nie wierzę, że moja najlepsza i najważniejsza przyjaciółka wróciła i ja nie widzę w tobie ciebie.
- Nic z tego nie rozumiem. Powiedz jedno krótkie zdanie a konkretne.
- Zależy mi na tobie, ale boję się ciebie.
- Nie rozumiem, dlaczego się mnie boisz.
- Takie uczucie jakby cicha dziewczyna nagle musiała rozmawiać z najpopularniejszą, najfajniejszą w szkole. Ten stres, żeby się nie wygłupić. Dlatego zdecydowałem oszczędzić sobie na stresie, ale to był głupi pomysł.
- Bardzo. Szczerze.. zachowałeś się jak małe głupie dziecko, a nie jak mężczyzna.
- Wiem i przepraszam. Spanikowałem.
- Przez ta twoją taktykę jestem teraz niewyspana, zapłakana, poszukiwana i..
- Jak to poszukiwana?
- Na pewno Dawid mnie szuka.
- Chodź, odprowadzę cię do domu. 
- Eii.. a jaki mamy dzisiaj dzień?
- Sobota..
- Już?! Ojej.. nie zdążę..
- Na co?
- Konkurs talentów..
- A co śpiewasz?
- Nie mam czasu na pisanie własnej piosenki.. Chyba Rihanna.. S&M mi się podoba.
- Nie wiem, nie słucham. A może zaśpiewasz coś do czego śpiewania w pewnym sensie się zadeklarowałaś?
- To znaczy?
- Coś ze starszych piosenek..
- Zastanowię się.
- Weźmy może autobus?
- Ok. Nie mam siły iść piechotą. [podchodzą do przystanku]  O ja.. Za pół godziny. Przez ten czas zdążyłabym dojść piechotą.. To chodźmy skrótem, tam wśród siana. Jak kiedyś.
- Jak jesteś zmęczona to może wezmę cię na ręce?
- Nie, dzięki.

Po drodze rozmawiali, śmiali się i zachowywali jak kiedyś. Jednak żadne z nich nie czuło, że są przyjaciółmi. Śmiech i miłe słowa były sztuczne i pełne sztywności.
Gdy do drzwi mieszkania zapukała Hilary, a za nią stał Sywek, drzwi otworzył Dawid:

- HILARY?! Co ty sobie wyobrażasz?! Wchodź do domu, policję wzywaliśmy a ty co?! Znowu łazisz z jakimś typkiem! Określiłem się przecież! Zakaz rozmawiania z takimi podejrzanymi kolesiami! Mógł ci coś zrobić! - [Hilary wchodzi do środka mieszkania i zamyka się u siebie w pokoju]
- Cześć, Dawid. To ja Sylwiusz.. - mówił zakłopotany chłopak
- Oo! O! Już sobie kolegę znalazłeś?! Zaraz.. zaraz.. Sylwiusz Mesner! Przyjaciel Hilary z dzieciństwa!
- Tak.. tak..
- Przepraszam.. za te krzyki. [na ucho:] Chcę, żeby Hilary nabrała dyscypliny.. Hehe!
- Hyhyhy..
- Co?
- Nie , nic.
- Wejdź do środka. Powiesz co robiła Hilary przez cały ten czas.. Hahaha!
- Ee.. ja już pójdę. Dzięki. Na razie!
- Siema..

- Hilary.. powiesz mi co się stało? - spytał zdenerwowany brat
- Nie. Wyjdź stąd. Muszę poćwiczyć piosenkę. Aa.. właśnie! Nie pisz tamtej.. Zaśpiewam coś gotowego. Na przykład Rihannę.
- Ale.
- WYJDŹ!
- [wychodzi i trzaska drzwiami]

Hilary mocno wzięła się do pracy. Piosenkę znała na pamięć, nieco zmieniła melodię, ale to tylko dlatego, aby wypełnić czas. Nie chciała bowiem wychodzić z pokoju, aby nie stanąć z własnym bratem twarzą w twarz. Wiec zaczęła wprowadzać małe zmiany. Gdy usłyszała, że matka woła go do kuchni, wykorzystała moment i wybiegła z mieszkania. Wzięła sporą sumę i poszła na zakupy. Planowała kupić jakąś fajną kieckę do występu. Planowała kupić coś praktycznego, aby mogła wykorzystać również do innych okazji. Zmierzyła dotychczas 3 sukienki. Jedna złota, krótka, uwydatniająca kształty dziewczyny. Hi była nią zachwycona, ale przypomniała sobie, że złożyła obietnicę. Więc wyszła ze sklepu. W następnym zmierzyła 2. Pierwszym strojem była raczej tunika niż sukienka. Była w biało-czarne paski z dodatkami koloru czerwonego, ale była taka nudna, więc Hilary założyła drugą tunikę. Była to szara długa koszulka. Była na ramiączka, z dużym dekoltem, ale za to była długa- ledwo co odkrywała kolana. Jednak wyglądała trochę jak bluzka osoby bezdomnej i biednej, co grzebie w śmieciach. Wchodząc do następnego sklepu już w wejściu chciała zawrócić, ale przeszkodziła jej w tym Sandra. Również szukała stroju na występ. W jaki sposób wkurzyła i sprowokowała Hilary?:
- Za drogo?- powiedziała patrząc wrednym spojrzeniem i trzymając w dłoniach 4 wieszaki z zaje*istymi kreacjami. W tym momencie Hilary przeżegnała się w myślach i weszła do sklepu. Zaczęła udawać, że ceny jej nie przerastają. Nagle zauważyła świetną czerwoną sukienkę. Wydawała się jej idealna. Na wieszaku nie było jej rozmiaru, więc podnosząc na wieszaku czerwone cudo spytała, czy jest jej rozmiar. Pracowniczka poszła na zaplecze a Sandra zaczęła monolog:
- Słuchaj, nie ma się co łudzić. Będę lepsza, nawet jeśli chodzi o dobór stroju. Spójrz prawdzie w oczy. Tutaj wygrywa ten, kogo polubi publiczność. Jesteś lubiana? No właśnie. Więc nie udawaj przede mną, że cię stać na te ciuchy... Nie poniżaj się. Miej honor i z honorem zejdź ze sceny.. [wchodzi pracowniczka]

- Proszę bardzo. Oto pański rozmiar.
- Dziękuję. - Hilary poszła do przebieralni i założyła sukienkę. Leżała jak ulał.. jedynie cena.. 389 zł. Miała 400 a chciała kupić jakieś dodatki. Ale co? Nie poniży się przed Sandrą. Więc kupiła:
Aby nie wyglądać nazbyt elegancko postanowiła założyć emoskie rękawiczki, rajstopy 'sieć rybacka', ale buty miała pożyczyć od mamy- kolor bordowy, na obcasie. Wszystko to miała w domu, więc ulżyło jej trochę na sercu.

Po tym dniu zmęczona jak nigdy Hilary zasnęła już o godzinie 20.30. Jak dobrze, że jutro jeszcze weekend..

czwartek, 17 marca 2011

8. I co teraz?

Następnego dnia Hilary zbuntowała się Dawidowi i nie poszła do szkoły. Oczywiście rodzice zaczęli na nią wrzeszczeć, więc Hi wyszła po prostu z mieszkania i usiadła na ławeczce przed klatką. Ubrana w czarne jeansy i czerwoną bluzę poprawiała rozwiane na wietrze włosy. Zerknęła na zegarek- była za 10.40. O tej porze powinna już iść do szkoły, aby zdążyć na czas. 3 klatki dalej ktoś wychodził z bloku. Obejrzała się i szok.. Zza drzwi wyszedł Tomek! No fajnie, mieszka na tym samym osiedlu.. Szybko się schowała w swojej klatce i wysłała do Kariny przez mobilne gadu wiadomość, że nie będzie jej w szkole:

H: Hej Kari ;*
K: Cześć.
H: Słuchaj..
K: Tak? o.o
H: Nie będzie mnie dzisiaj w szkole.
K: Czemu? ;(
H: Nieważne. Coś mi wypadło..
K: Ta..
H: Tzn. wiesz.. wczoraj wieczorem wyjechałam do babci i samochód nam się zepsuł i nie mogę wrócić.
K: Masz mnie za głupią?
*Hilary ustawiła status Niedostępna*

W szkole do Kariny na długiej przerwie podszedł Tom. W ogóle inaczej wyglądał niż zwykle- założył jakieś jasne jeansy i zwykłą białą koszulkę na ramiączka.

- Ty! Kara!
- Nie jestem żadna Kara!
- No weś, nie rób problemów.. Kara to skrót od Karoliny, nie czepiaj się..!
- Nie jestem Karolina..
- [nie zdążył nic powiedzieć]
- Karina!
- Jeju, masz problemy. Gdzie Helenka?
- Jaka znów Helenka? Chyba chciałeś powiedzieć Hilary?
- Ee.. noo.. chyba. Ta-ak.. Khe! Khe! Gdzie jest?
- Nie będzie jej dzisiaj w szkole.
- Dlaczego kur*a?!
- Nie wiem, ty coś brałeś?
- A co?
- Jesteś jakiś otumaniony..
- To mnie kur*a odtumań jak ci przeszkadza.
- Niby jak, co? Głupek, sam sobie szkodzisz!
- Nie, jak mi pomożesz! [dziwny wzrok]
- Daj spokój! [dzwoni Hilary]- Halo?
- KTO DZWONI?! DAWAJ TELEFON!!! PUSZCZAJ S**O!!! CZEGO KUR*A?!
*Ee.. halo? Karinę poproszę?*
- NIE MA!!!
*Rozłącza się*

- Hamie oddawaj ten telefon!!!
- Co się tutaj dzieje? - podszedł i spytał dyrektor
- Zabrał mój telefon!
- To musisz go od razu przezywać? Nie zachowujcie się jak dzieci, błagam was!
- On ma tak na nazwisko...!
- Ale w tej sytuacji to miało sens wulgarny! Która klasa?
- 1 E..
- Liceum?
- Tak..
- Kto jest wychowawcą?
- Pani Sandlerczyk..
- A ty? [wskazując na chłopaka]
- Ja to proszę pana.. ee.. khe!.. taa.. [taki na rauszu]
- Która klasa?
- Żadna.. ja.. to.. tsaa... nie z tej szkoły.. [taki jakby odleciał]
- Nie z tej szkoły? No więc wyjdź z terenu naszego zespołu szkół i nie więcej rób tu zamieszania!
- A jak se chcesz.. stary!.. [klepiąc po plecach i poszedł na dwór]
- A ty chodź ze mną..
- Ale proszę pana! Przecież pan wie, że ja jestem ułożona!
- Niby skąd? Aa.. klasa 1e!
- Właśnie! Karina Zbąszyńska!
- Wiem, ale i tak poinformuję wychowawcę. Jesteś wzorem, dlatego nie można pozwolić, aby jedna zła sytuacja poszła ci gładko, bo następne będą tuż tuż. Jak sparzysz złodzieja w swoim domu, gdy jest tam pierwszy raz- nigdy już do ciebie nie powróci.
- Ale proszę pana! Błagam!
- Chodź!
- Nie! Nie dam się ukarać za coś czego nie zrobiłam, za coś za co innych pan tak by nie karał, za coś czego by pan nie zauważył gdybym to nie była ja! Nie! Niech pan się postawi na moim miejscu! A tamten chłopak coś brał! On chodzi do tej szkoły! Do klasy 1g liceum! Tomasz Ham! Błagam pana! Niech pan spojrzy, ja nic złego nie zrobiłam!
- A..?
- Mam rację! W przeciwieństwie chyba do pana! Hę?
- To już jest pyskowanie! Idziemy!
- Aha.. pyskowanie- mówienie prawdy dorosłym, której oni nie chcą słyszeć!
- Jestem dyrektorem!
- Jest pan zwykłym, przeciętnym polskim mężczyzną!
- Jak ty się odzywasz! Zawiodłem się na tobie! Możesz już iść.
- Pff!

Karina na szczęście nie miała żadnych problemów, oprócz tego, że dyrektor jej nie lubi. Bierze ją ciągle do odpowiedzi ustnej i zaniża oceny na jej niekorzyść. Ale mimo wszystko- będzie miała 6. bo zawsze jest świetnie przygotowana, robi dodatkowe prace i jest porządną uczennicą. W pewnym momencie, na którejś tam lekcji z kolei do Kariny doszedł sms od Hi o treści: TERAZ.ZA DRZWIAMI. Hmm.. Hilary miała już ostatnie grosze na koncie, więc musiała oszczędzać na słowach. Kari natychmiast wyszła z sali, pod pretekstem łazienki, i rozmawiała przez resztę lekcji (a to było 6 minut) z załamaną koleżanką.

- Hi kochanie, co się stało?
- Ja..
- Co się stało? Naprawiliście ten samochód i tak szybko wróciłaś do miasta?
- Oj, gadasz jakbyś się nie domyślała!
- Domyślam się.
- To dobrze.
- Ale co się stało?
- Za 2 tygodnie wyjeżdżam..
- Co?
- Wracam do domu... Według rodziców.. Lepiej nam się żyło w Dallas..
- Ale jesteście tu dopiero tydzień!
- Owszem..
- Nie rozumiem. Dlaczego?
- Tata nie dostał pracy. Przyjechał podpisać umowę.. wszystko było ustalone, ale w tym czasie pracodawca znalazł równie wykształconego pracownika na miejscu.. i tata nie ma pracy. W Dallas ma.. wziął urlop, którego nigdy nie wykorzystywał, więc mu się nazbierało dużo wolnych dni. W sam raz, żeby przyjechać do Polski pracować.. niestety. A matka nie chce słyszeć o braku dochodów. Mówiłam im, że łatwo będzie znaleźć pracę.. że nawet ja mogę zająć się zarobkiem w bardzo łatwy sposób.. zostałam źle zrozumiana i wyzwana od dzi.... prostytutek.. Teraz rodzice nie chcą słyszeć o zostaniu tutaj.. boją się, że stąd biorę kasę, a tutaj chłopacy są.. hmm.. łatwo ich przekonać. Są nieodpowiedzialni! No więc za 2 tygodnie jadę..
- Dobrze, że przynajmniej mamy te 14 dni..
- Rodzice powiedzieli, że jakbym znalazła legalny i odpowiedni dla mnie środek zarobku tutaj, to że wrócilibyśmy tutaj na dłużej jeszcze w tym roku.
- Och.. masz już jakiś pomysł..?
- Nie.. nie nadaję się do życia nastoletniego robola!
- Nie musisz być robolem.. wystarczy.. czekaj! [podsłuchuje]- wybacz, nauczycielka coś o mnie mówi, za długo mnie nie ma.. Będziesz już szła?
- Idę na miasto.. Poszukam pracy.. Haha!
- To spotkamy się jutro?
- Tak, jutro już przyjdę na lekcje..
- A właśnie, Tom cię szukał.
- To nie jest ważne. Narazie.
- Paa !

Hilary szła smutna i zamyślona szkolnym korytarzem. Nagle przypadkiem wpadła na Monikę, która przestraszona upuściła wszystkie kartki jakie miała w dłoniach.

- Co to za ogłoszenia? - spytała ciekawsko Hi
- Plakaty.. o konkursie talentów, który się odbędzie w następny czwartek.
- Tak szybko? Mało czasu na przygotowania.. ze 4-5 dni! Pokaż to! Nagroda pieniężna?!
- Tak.
- A.. a jaka kwota?
- Nie mogę tego zdradzać..
- Ale wiesz?
- Wiem, przecież jestem przewodniczącą rady uczniowskiej..!
- Aa.. błagam powiedz!
- Nie!
- Ale.. to ważne! Mało .. dużo?
- W zależności ile to dla ciebie jest, czy dużo czy mało. Dla mnie.. eh.. 10 tys. to dużo..
- 10 TYSIĘCY?!
- Ale nie tutaj! Tutaj do wygrania są tylko jakieś podręczniki. 2 zwycięzców trafi do etapu wyższego. Z każdej szkoły idą po 2 osoby i rozgrywają półfinał w białostockim kinie. A potem zwycięzca trafia do etapu wojewódzkiego. I wtedy dopiero można liczyć na tę nagrodę.
- Ahaa.. a zwycięzca drugiego etapu coś dostaje?
- Satysfakcję.
- No ale jak? -zrezygnowana
- Nie no, coś tam będzie, ale nie wiem co. To kino decyduje o nagrodach rozdawanych w półfinale.
- Aha.. A gdzie mam się zgłosić?
- Musisz się podpisać na tej liście. Będzie tu wisiała do środy. Ale pamiętaj- możesz wystąpić tylko raz!
- Ok, pamiętam. Co wpisać w kolumnie KATEGORIA?
- No czy będziesz tańczyć, śpiewać, grać, malować, recytować, robić sztuczki, triki, origami, nie wiem co jeszcze.. sztuki walki! Haha!
- Ale.. wszystko razem?
- Tak. wygrywa ten, który zrobi największe wrażenie.
- No to w takim razie, etap wojewódzki wygra osoba ze znajomościami, układami.. Zawsze tak jest jak jest jakaś zbieranina..
- No cóż. Nie oczerniaj już zwycięzcy.. możesz to być ty!
- Ee tam. Gdzie ten konkurs będzie?
- Na sali gimnastycznej.
- Ok. A z lekcji jestem zwolniona?
- Tak..! Wszyscy są.
- Świetnie.. To lecę, baaj!
- Narazie!

Gdy Hilary wyszła ze szkoły pierwsze co, to pobiegła do domu. W szafce miała ukryte swoje piosenki. Długo szukała jakiejś odpowiedniej do takiego konkursu.

- Daaaaawid!
- Co siorka?
- Pomóż mi.
- Nie.
- Ale nie chodzi o kasę.
- Aa.. hmm.. też nie.
- O samochód też...!
- Nie!
- Ani o kasę, ani samochód, ani zwiady, ani poważna rozmowa, kur*a!
- Aha.. Noo to w takim razie.. ok. O co chodzi?
- Mam konkurs talentów. Będę śpiewać- nie wiem co.
- Jest tyle na świecie piosenek.. poradzisz sobie z tym sama.
- Ale ja chcę zaśpiewać swoją!
- Trzymasz pudełko z karteczkami z dzieciństwa.
- O to chodzi.. Chcę wygrać etap wojewódzki.. Nagroda to 10 tysięcy!
- No to wyrzuć te muzealne teksty! Ty już nie jesteś taka jak kiedyś! Te piosenki nie porwą publiki!
- Masz rację.. A z tych nowych?
- Na przykład która?
- A która ci się podobała?
- Trudno powiedzieć. Jestem pod  wrażeniem tej no.. pokaż twoją listę!
- Masz.
- Hmm.. o ta!
- 'Don't listen me'? To się trudno śpiewa przez mikrofon o takiej jakości, jaki mamy w szkole. Ja zaś lubię 'Keep up the appearance'..
- Ale 'Keep up the appearance' jest taka.. wulgarna!
- O to chodzi! Spodoba się!
- Nie nauczycielom..
- Masz rację., oni w sumie też mają jakąś rolę w tym wszystkim. To może.. 'As unstable as my love'?
- To jest świetne, ale weś przypomnij jak to leciało..
- Refren?
- No..
- As unstable as my love and love!
  You are hating me now- oh, oh!
  As unstable as my love and love!
  Uouoh.. E! E! E! Lo-lo..
  LONELY! Lonely girl with lonely boy!
  LO! LO! LONELY!
  Loneliness is unstable.. Unstable as my love!
- Taa.. A coś innego?
- Pff.. "Your dream"?
- Nudne.
- "I won't hit you"?
- Tekst bez sensu.
- "My accessories"?
- Nie znam tego. Dajesz..!
- Pff.. nie znam na pamięć. Pozwolisz, że z kartki?
- Jasne, zwisa mi to.
- Ta.. hmm.. mam 2 wersje. To polska:
     Ty jesteś moim akcesoriem, 
     używam ciebie kiedy chcę.
     Jesteś przedmiotem w moim życiu-
     w mojej dłoni, yeah!
     Ty jesteś moim akcesoriem,
     nigdy ja nie szanuję cię.
     Bo ty jesteś małą rzeczą, którą-
     JA! MAM! GDZIEŚ! Yeah....
- Taa.. a angielska?
- No wiesz co..
     You are my accessory,
      I use you when I want.
     You are the object of my life-
     in my hand, uouoh!
     You are my accessory,
     never I respect you.
     Because you are a small thing that
     I! HAVE! NOWHERE! Oh, uuuu....
- Straszna. Dawaj inną.
- Nie podoba ci się?
- Ani trochę. Jakiś badziew.
- Nie wiem co ci się spodoba..
- Śpiewaj to! [pokazuje palcem] Fajny tekst!
- "O.M.E."?
- No.. pasuje do teraźniejszej ciebie.
- Ta..
- No.
- Ta piosenka nie jest moja.. skąd ona się tu wzięła?!
- Ja nie wiem..
- Ty to napisałeś?
- Eh. Tak.
- Sprytny!
- No baa! Śpiewaj!
- Nie znam melodii.
- Na żywioł, dawaj własną!
- And I know, and I know..
   I am not an E.M.O.
   But I think, and I think-
   I have got one emo-thing!
   I don't care, I don't need..
   I dooooooooooon't neeeee-e-e-ed!

Ref. I don't- I'm not- I can't- I don't see!
I won't, I won't, I will not EMO be!
I thought, I thought- that I will be,
something better, than now..
current me.. current me.. O.M.E! O.M.E..!
Current me.. Current me! It's me..
[cisza; kolejna zwrotka:]
[głośno; krzyk 'ryk']

CURRENT ME! CURRENT ME!
Just see.. just see.. I am the opposite..!
Current me! Current me!
- Let's- just see! Let's just see!
I am the opposite, I'm not emo..
I am me.. I am O.M.E...

- No siorka, dałaś czadu!!!
- Świetna ta piosenka! Przedłużyłbyś ją trochę?
- Jasne, skoro ci się spodobała, ale śpiewaj ją bardziej rockowo, żywiej, żebyś publikę porwała.
- Ok, w sobotę pójdę z koleżankami, coś mi doradzą.
- Ja idę, narka!
- Baj, i dzięki.

Hilary miała więc wybraną piosenkę. Postanowiła więc polecieć jeszcze do szkoły, do Kariny, aby jej pokazać piosenkę.

- Co to ma być?
- Piosenka. Zaśpiewam ją na konkursie.
- A'capella?
- Yyy.. nie.
- Ale to jest twoja napisana, czy to jest cover?
- Dawid mi ją napisał. 
- A muzyka?
- Nie mam pojęcia jak to załatwić.
- Taa.. i co teraz?
- Wiem! Wynajmę studio i nagramy podkład!
- Wiesz ile to kosztuje?
- Masz rację.. nie stać mnie na to.
- A prywatnym osobom nie wynajmują chyba.
- Taak?!
- Chyba.
- Tak czy siak- zaśpiewam to. Leć na lekcje i się ucz moja droga, a ja lecę na miacho i kupię jakąś świecącą kieckę. Będzie szał.
- Super. Na razie!
- Papa!

Hilary przebrała się w domu i założywszy koszulkę z napisem JESTEM HILARY wyszła pewna siebie. Każdy czytał napis- niektórzy wzięli to za szczyt wiochy a inni zignorowali. Szacunku i zachwytu to to nie wzbudzało, nie oszukujmy się. Dziewczyna zaglądała przez szyby do sklepów. Zmierzyła dotychczas 15 sukienek. Jak na nią to niedużo. Wyszła ze sklepu. Już z daleka na końcu ulicy zauważyła na wystawie komplet idealny jak na występ z tą piosenką. No więc przyspieszyła kroku. 3 m przed sklepem wpadł na nią jakiś chłopak. "Nawet ładny"- pomyślała

- Bardzo przepraszam.. Czy my się znamy?
- Ee.. raczej nie..
- Hilary?
- Pff.. [pokazuje bluzkę i robi minę 'Are you fucking kidding me']
- Hilary Mushbee?
- Ee.. Taak. Skąd wiesz?
- Nie poznajesz mnie?
- Ani nic.
- To możliwe, ostatni raz widzieliśmy się przed twoim odlotem do Dallas. To było ładne 5 lat temu.
- No dobra, ale kto ty?!
- Na prawdę nie kojarzysz?
- Nie..
- Swojego przyjaciela?
- O BOŻE! [zasłoniła twarz dłońmi i zaczęła płakać ze wzruszenia] Sylwiusz! [przytula się]

Sylwiusz- pseudo "Sywek". 16 lat; od urodzenia mieszka w Białymstoku; jedynak; blondyn; szare oczy; wysoki; jest skromnym i spokojnym nastolatkiem. Słucha dawnej muzyki, jest ambitny, spostrzegawczy, uprzejmy i przyjacielski. Zna się z Hilary od piaskownicy. Byli najlepszymi przyjaciółmi (inni twierdzili, że byli parą- FAŁSZ). Bardzo przeżywał przeprowadzkę Hi. Nawzajem świetnie się rozumieli i współczuli, pomagali sobie i stawiali siebie na pierwszym miejscu. Po wyjeździe Hilary zerwali kontakt ze względów odległości (listy nie dochodziły, choć były wysyłane, a telefony nie miały dość dobrego zasięgu)



- Sywek! Nawet nie wiesz jak stęskniłam się za tobą!
- A może po prostu zapomniałaś, że jest jeszcze taki ktoś jak ja.. [opanowanie i z humorem]
- Niee.. no coś ty! pff!
- Hilary.. wiesz, że nie znoszę kłamstwa.
- No dobra..
- Nie szkodzi. Jej! Jak ty się zmieniłaś! Ostry makijaż, dziwaczne ciuchy, nastroszone włosy i utrwalone lakierem i ten akcencik 'ala królowa balu'..
- Zmieniłam się z Ameryce, to mogę przyznać. Ale nieźle wyglądam teraz!
- Czy ja wiem.. Co się stało z tamtą Hilary, która mimo że miała 7-8 lat słuchała Anny Jantar, Gąsowskiego, Krzysztofa Krawczyka i innych..
- Eh..
- Która robiła sobie zdjęcia zawsze w sepii.. Chodziła w luźnych, przewiewnych bluzkach.. Miała siano we włosach, łaziła po wsi i była beztroska?
- Ja.. [Sywek przerywa]
- Która nie gadała z innymi dziewczynami? Grała ze mną na gitarze na łące? Była naturalna?
- Wyrosła.
- Ale ja też jestem starszy, a nadal jestem taki sam. Tylko, że dojrzalszy. A ty.. jesteś teraz sztuczna, nieprawdziwa, inna. Nie taką Hilary uwielbiałem w dzieciństwie. [Hilary tutaj zaczyna wspominać całe dzieciństwo i zaczyna płakać] Chodź do tej kawiarenki. Porozmawiajmy.
- Ok..
- Ale nie płacz, Haly!
- Haly??
- Nie pamiętasz? Widocznie to było dla ciebie nieważne, że nawet nie pamiętasz jak do ciebie się zwracałem..
- Wybacz. Minęło 5 lat!
- Tak, żałuję tego wielce. Szkoda, że mimo twojego powrotu, nie wróciłaś ty.
- Oj, przesadzasz! Nie rób mi wyrzutów! [ociera łzy]
- Ale źle ci było z tamtym stylem?
- W szkole to nie przeszło.
- Czyli nawet nie próbowałaś pokazać im kim jesteś, tylko jak ślepa kaczka szłaś za tłumem?
- ...
- Rozumiem, ale ja się tobie dziwię. Co u ciebie?
- Dobrze.. Mam Konkurs Talentów i śpiewam piosenkę, a bardzo chce wygrać etap wojewódzki. Od tego zależy mój pobyt tutaj.
- Aa.. zaśpiewasz ją mi?
- [śpiewa] I jak?
- Tym chcesz wygrać 'Our Talent'??
- Tak. Świetna prawda?
- Czy nadal jesteśmy przyjaciółmi?
- Tak, traktujmy siebie jak kiedyś.
- Piosenka jest beznadziejna.
- Dzięki! [wstaje]
- Siadaj, Haly!
- Eh.. Ale teraz się nie słucha, kur*a Anny Jantar!
- Przeklinasz?!
- Taa.. masz coś do mnie?!
- Jesteś zepsuta. Widzę, że nie zależy ci już wcale na naszej więzi. Lepiej będzie jak już pójdę.

Hilary siedziała w milczeniu i szybko myślała o wszystkim.. W końcu krzyknęła:

- SYLWIUSZ!!! [pobiegła] Czekaj!
- Na co?
- Bądźmy przyjaciółmi!
- Ale ja takiej Hilary nie ścierpię.
- Daj mi chociaż swój numer telefonu!
- Nieważne. Do zobaczenia.. - i poszedł nawet się nie odwróciwszy. Hilary wróciła do kawiarenki i na dobre pogrążyła się we wspomnieniach, rozmyślaniach, wyrzutach sumienia, ale przede wszystkim w smutku. Nie widziała co miała zrobić. Rozdrażniła tę cząstkę serca należącą do Sywka. Całe dzieciństwo spędzili razem. Nie mieli innych dobrych kolegów, żeby się bawić. No właśnie- Sylwiusz z Hilary już gdy mieli 7 lat nie bawili się. Spacerowali po polach, ścieżkach leśnych, tarzali się po trawie, zrywali kwiaty, grali na gitarze piosenki, których słuchali. Nie odczuwali wstydu idąc w centrum miasta z sianem we włosach, w bluzkach zielonych od trawy, bądź butach całych w piasku. Dumnie wtedy szli, trzymając się za ręce i kradli pojedyncze jabłka, gruszki i wiśnie z prywatnych sadów. To były najpiękniejsze lata życia Hilary. Wtem poczuła, że liczy się dla niej najbardziej zdanie jej przyjaciela, którego zna od małego. Od 3 lat nie płakała tak jak teraz.. a to nie była żadna rozpacz.
Wróciła do domu i sięgnęła po książkę telefoniczną.
"Hmm.. Tutaj jest! Tak! Sylwiusz Mesner! Nr 674*****3. Dzwonię!"

- [sygnał] Tak, słucham?
- Przepraszam, gdzie się dodzwoniłam?
- [sygnał]
- CO?! ROZŁĄCZYŁ SIĘ?!

W tą noc rozmyślała o Sywku. Nie wiedziała jak ugryźć tę sprawę.. Dawid poradził jej, żeby się złagodziła i spróbowała odnowić przyjaźń z Sylwiuszem. Chciała to zrobić, ale nie zmieni się przecież w jedną noc. Szczerze by chciała, na prawdę. Ale ona przed odlotem jest inna  w 100%. Wydawać się mogło, że jest to niemożliwe, żeby powrócić do dawnego stanu rzeczy. Gdyby miała wszystko zmienić tak, jakby to robiła w latach dzieciństwa. W takim razie musiałaby założyć szmatki na konkurs i zaśpiewać piosenkę Anny Jantar, ulubionej piosenkarki Sywka. Ale wtedy mogłaby się pożegnać z wygraną! Nikt nie lubi tych starych piosenek. Najgorsze, że jej występ był zaraz po 'Królowej Sandrze', która ostro pracuje nad wokalem i choreografią- tak mówią ludzie.

czwartek, 3 marca 2011

7. W drodze do domu

Hilary miała odprowadzić dzisiaj Karinę, ponieważ ta miała jej coś pokazać- coś godnego śmiechu, czyli zdjęcie Sandry w pierwszej klasie, gdy jeszcze nie była popularna i taka zakochana w sobie. Ale zanim wyszły ze szkoły, jeszcze w szatni do Hilary podszedł jej znajomy, Tom:

- Hej Hilary..
- O Tomek! Cześć! [przytula się krótko i szybko]
- Ale się dzisiaj ubrałaś..! Hoho..
- Ta.. wyjęłam jakieś starocie z szafy, haha!
- Widać.. ee.. Hilary..?
- Tak ..? [bardziej niepewnie]
- Masz może jakieś.. wolne popołudnie?
- "OMG"- pomyślała
- ?
- Aa!.. yy.. yyy. pff.. dzisiaj.. nie, nie za wcześnie?
- Jeśli masz czas, w porządku.. przyjdę po ciebie o.. 17.30?
- Do.. dobrze, do, do zobaczenia..
- Do zobaczenia!- i zrobił krok w tył
- Zaraz! Tom? Czy .. czy to ma być... randka...?
- To znaczy.. zwykły spacer.. !
- "Uff"- pomyślała- Okej, to.. do zobaczenia! [wesoło]
- Yhy..

- Hilary?
- Ta-ak?
- Ty znasz Tomka Hama?!- mówiła zdziwiona Karina
- Jak to Hama?
- Tak ma na nazwisko...
- Aa, tak. Znam się z nim od wczoraj.. przecież widziałaś! To on wiózł mnie na swoim motorze!
- To był on?!
- Tak.. coś nie tak?
- Nie idź na ten spacer! Nie gadaj z nim! Nie! Słyszysz! Nie ufaj mu! Uwierz mi, nie jest wart twojego czasu. Nie idź na spacer! Rozumiesz? To nawiedzeniec! Wyrzutek szkoły! Nie rób tego sobie i mnie! Hilary? Czy ty mnie słuchasz?
- Co? Aa.. tak, tak.. słucham..yy..  sorki, muszę lecieć! - i pobiegła tak szybko, że już nie słyszała nawracających wołań koleżanki.

Wtedy do Kariny podeszła Sandra:

- Cześć kochana! Dawno nie.. nie rozmawiałyśmy..
- Hej..
- Co tam u ciebie?
- Co ty znów knujesz? [odsuwa się]
- Karina! Jesteśmy przyjaciółkami.. Dlaczego miałabym coś knuć..?
- Nie jesteśmy? To koniec.. a teraz... wybacz- muszę iść! Pa!- poszła szybkim krokiem

"Nie.. nie Karina! To dopiero początek. Boisz się, ale to minie.. zobaczysz.. Podziękujesz! Ja w sumie też.. Ciągniesz za sobą nasz cel.. gratisowo! Buahahaha! Jesteś naiwna, obie to dobrze wiemy.. Przegrasz.. ulegniesz.. spanikujesz.. i tak ja zawsze wygrywam!" myślała Sandra

"Nie.. drugi raz się nie dam nabrać! Nie, nie.. nauczyłam się! Jestem silniejsza! Nie.. Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! Wiem co knujesz, już cię znam, Sandra.."- myślała Karina

No tak.. [domysł]

W drodze powrotnej Hilary zaczęła mieć trudności ze swoją nogą, która się leczyła, ale ta oczywiście musiała biec! Głupia! No, ale cóż.. była trochę zła, bo jej najlepsza przyjaciółka nagle jej rozkazuje i w ogóle. A co ona powie, jak Tom przyjdzie pod same drzwi mieszkania i Dawid zobaczy go? Dawid siłą ją utrzyma w domu.. "Niech Tom nie przychodzi!- myślała- Nie! Nie! Nie! Nie chcę! Pff.. "

Wybiła 17.00. Zadeklarowała się, że pójdzie z nim na spacer jeszcze dzisiaj, więc pójdzie. Nikt się nie dowie i będzie dobrze. Zaczęła więc się szykować. Makijaż od nowa. Teraz postawiła na kolor niebieski. Turkusowe cienie do powiek, no ale już tusz do rzęs był bardzo czarny. Ubrana w czarne legginsy i jeansową miniówkę, błękitną koszulę na guziki, jeansową kamizelkę z wciągniętym w szlufki fluorescencyjnym niebieskim paskiem. Miała połyskliwe błękitno-czarne trampki, które wcześniej popisała czarnym markerem. Były tam wzory takie jak znak pokoju, gwiazdki, napis FU** YOU i wiele wiele innych. Nastawiła się nieco bojowo, ponieważ Tom był dla niej bardzo miły i wyczuwała napięcie podczas ich rozmowy, więc bała się jakiegoś szybkiego kroku chłopaka. Ona tego nie chciała.. I tak miała już kłopoty w reputacją a romans ze szkolnym osłem pogrąży ją na zawsze. Nawet nie wiadomo kiedy po mieszkaniu rozeszło się pukanie do drzwi:

- Kto tam? - powiedziała mama
- Jestem.. -przerwał ze względów hałasu po drugiej stronie
- Mamo wychodzę na trochę, daj mi przejść! [jakieś tam pytanie mamy] Nieważne!- i wyszła z mieszkania nie pokazując domownikom Toma.

- No już..
- Ok.. Ładnie wyglądasz.. przez pół dnia zmieniłaś styl o .. dużo..
- Ta.. [ze zmieszaniem, gdyż Tom nieudolnie pochwalił jej strój]
- To gdzie idziemy?
- To.. to ty mnie zapraszałeś.. ty zdecyduj.. nie wiem jakie masz plany..
- Plany? Niby jakie?! Haha! Nie.. żadnych planów.. Nie nie.. [podwyższony głos] No niby co? Phi! Dobry żart..
- Tom? Wszystko w porządku?
- Taa..Tak, wszystko jest okej, masz ochotę na coś słodkiego?
- Yhym [wesoło] Może tutaj wstąpimy, do tej lodziarni?
- Nie.. za dużo ludzi!
- A to źle? Mówiłeś, że.. że to nie miała być.. khe!
- Wiem.. nie jest! Chcę cię po prostu bliżej poznać..
- Okeeej.. To gdzie idziemy?
- Może do off cafe? Tutaj za rogiem..
- Ale nikt tam prawie nie chodzi..
- Zapewniam, świetne herbaty!
- [przełyka ślinę, aby uniknąć odpowiedzi]
- To idziemy?
- Okej..

[...]

- To co zamawiasz? - troskliwie spytał Tom
- Może.. herbatę "Strzała Amora"?
- Nie, ta jest ohydna! Fuj! Nie! Wybierz coś innego!
- Ale..!
- Na prawdę! Zamówię dla ciebie herbatę "Wiśnie w rumie".
- Pozwolisz, że ja sobie wybiorę?
- Za późno, zapłacę za ciebie.
- Och! [z pretensją]

- Proszę to twoja herbata, którą chciałaś. Ja wypiję kawę.. tak wiesz! Na rozbudzenie!
- Jesteś i tak dość energiczny! A w ogóle nie powiedziałam, że chcę tę herbatę!
- Oj, nie marudź Hilary!
- Ta.. [pije herbatę] Nie taka zła ta herbata, ale wcisnąłeś mi ją na mus!
- Bo wiem co dobre!
- Ja też! I to nie jest randka, żebyś za mnie płacił! Jestem samodzielną singielką!
- I co z tego? Pij tę cholerną herbatę!
- Już wypiłam wcześniej! Ten kubek był mały, dosłownie na dwa łyki..
- Pij no! Widzę, że jeszcze masz!
- Nie denerwuj mnie! [rzuca kubek na ziemię; kubek tłucze się; Hilary wychodzi]

- Hilary czekaj!
- Nie! Koniec spaceru! Muszę wracać!
- Czekaj! Odprowadzę cię!
- Nie, dziękuję!
- Oj nie daj się prosić!
- Daj mi spokój! Pan Ham.. już wiem dlaczego!
- Nazwisko?!
- Charakter?!!
- Hilary.. to bezsensu! Co ci tak nagle odbiło?
- Mi odbiło?!
- A mi?
- Daj mi spokój! Sądziłam, że jesteś inny.. Narazie. - i poszła szybkim krokiem w stronę swojego domu zostawiając Toma samego.