Następnego dnia Hilary zbuntowała się Dawidowi i nie poszła do szkoły. Oczywiście rodzice zaczęli na nią wrzeszczeć, więc Hi wyszła po prostu z mieszkania i usiadła na ławeczce przed klatką. Ubrana w czarne jeansy i czerwoną bluzę poprawiała rozwiane na wietrze włosy. Zerknęła na zegarek- była za 10.40. O tej porze powinna już iść do szkoły, aby zdążyć na czas. 3 klatki dalej ktoś wychodził z bloku. Obejrzała się i szok.. Zza drzwi wyszedł Tomek! No fajnie, mieszka na tym samym osiedlu.. Szybko się schowała w swojej klatce i wysłała do Kariny przez mobilne gadu wiadomość, że nie będzie jej w szkole:
H: Hej Kari ;*
K: Cześć.
H: Słuchaj..
K: Tak? o.o
H: Nie będzie mnie dzisiaj w szkole.
K: Czemu? ;(
H: Nieważne. Coś mi wypadło..
K: Ta..
H: Tzn. wiesz.. wczoraj wieczorem wyjechałam do babci i samochód nam się zepsuł i nie mogę wrócić.
K: Masz mnie za głupią?
*Hilary ustawiła status Niedostępna*
W szkole do Kariny na długiej przerwie podszedł Tom. W ogóle inaczej wyglądał niż zwykle- założył jakieś jasne jeansy i zwykłą białą koszulkę na ramiączka.
- Ty! Kara!
- Nie jestem żadna Kara!
- No weś, nie rób problemów.. Kara to skrót od Karoliny, nie czepiaj się..!
- Nie jestem Karolina..
- [nie zdążył nic powiedzieć]
- Karina!
- Jeju, masz problemy. Gdzie Helenka?
- Jaka znów Helenka? Chyba chciałeś powiedzieć Hilary?
- Ee.. noo.. chyba. Ta-ak.. Khe! Khe! Gdzie jest?
- Nie będzie jej dzisiaj w szkole.
- Dlaczego kur*a?!
- Nie wiem, ty coś brałeś?
- A co?
- Jesteś jakiś otumaniony..
- To mnie kur*a odtumań jak ci przeszkadza.
- Niby jak, co? Głupek, sam sobie szkodzisz!
- Nie, jak mi pomożesz! [dziwny wzrok]
- Daj spokój! [dzwoni Hilary]- Halo?
- KTO DZWONI?! DAWAJ TELEFON!!! PUSZCZAJ S**O!!! CZEGO KUR*A?!
*Ee.. halo? Karinę poproszę?*
- NIE MA!!!
*Rozłącza się*
- Hamie oddawaj ten telefon!!!
- Co się tutaj dzieje? - podszedł i spytał dyrektor
- Zabrał mój telefon!
- To musisz go od razu przezywać? Nie zachowujcie się jak dzieci, błagam was!
- On ma tak na nazwisko...!
- Ale w tej sytuacji to miało sens wulgarny! Która klasa?
- 1 E..
- Liceum?
- Tak..
- Kto jest wychowawcą?
- Pani Sandlerczyk..
- A ty? [wskazując na chłopaka]
- Ja to proszę pana.. ee.. khe!.. taa.. [taki na rauszu]
- Która klasa?
- Żadna.. ja.. to.. tsaa... nie z tej szkoły.. [taki jakby odleciał]
- Nie z tej szkoły? No więc wyjdź z terenu naszego zespołu szkół i nie więcej rób tu zamieszania!
- A jak se chcesz.. stary!.. [klepiąc po plecach i poszedł na dwór]
- A ty chodź ze mną..
- Ale proszę pana! Przecież pan wie, że ja jestem ułożona!
- Niby skąd? Aa.. klasa 1e!
- Właśnie! Karina Zbąszyńska!
- Wiem, ale i tak poinformuję wychowawcę. Jesteś wzorem, dlatego nie można pozwolić, aby jedna zła sytuacja poszła ci gładko, bo następne będą tuż tuż. Jak sparzysz złodzieja w swoim domu, gdy jest tam pierwszy raz- nigdy już do ciebie nie powróci.
- Ale proszę pana! Błagam!
- Chodź!
- Nie! Nie dam się ukarać za coś czego nie zrobiłam, za coś za co innych pan tak by nie karał, za coś czego by pan nie zauważył gdybym to nie była ja! Nie! Niech pan się postawi na moim miejscu! A tamten chłopak coś brał! On chodzi do tej szkoły! Do klasy 1g liceum! Tomasz Ham! Błagam pana! Niech pan spojrzy, ja nic złego nie zrobiłam!
- A..?
- Mam rację! W przeciwieństwie chyba do pana! Hę?
- To już jest pyskowanie! Idziemy!
- Aha.. pyskowanie- mówienie prawdy dorosłym, której oni nie chcą słyszeć!
- Jestem dyrektorem!
- Jest pan zwykłym, przeciętnym polskim mężczyzną!
- Jak ty się odzywasz! Zawiodłem się na tobie! Możesz już iść.
- Pff!
Karina na szczęście nie miała żadnych problemów, oprócz tego, że dyrektor jej nie lubi. Bierze ją ciągle do odpowiedzi ustnej i zaniża oceny na jej niekorzyść. Ale mimo wszystko- będzie miała 6. bo zawsze jest świetnie przygotowana, robi dodatkowe prace i jest porządną uczennicą. W pewnym momencie, na którejś tam lekcji z kolei do Kariny doszedł sms od Hi o treści: TERAZ.ZA DRZWIAMI. Hmm.. Hilary miała już ostatnie grosze na koncie, więc musiała oszczędzać na słowach. Kari natychmiast wyszła z sali, pod pretekstem łazienki, i rozmawiała przez resztę lekcji (a to było 6 minut) z załamaną koleżanką.
- Hi kochanie, co się stało?
- Ja..
- Co się stało? Naprawiliście ten samochód i tak szybko wróciłaś do miasta?
- Oj, gadasz jakbyś się nie domyślała!
- Domyślam się.
- To dobrze.
- Ale co się stało?
- Za 2 tygodnie wyjeżdżam..
- Co?
- Wracam do domu... Według rodziców.. Lepiej nam się żyło w Dallas..
- Ale jesteście tu dopiero tydzień!
- Owszem..
- Nie rozumiem. Dlaczego?
- Tata nie dostał pracy. Przyjechał podpisać umowę.. wszystko było ustalone, ale w tym czasie pracodawca znalazł równie wykształconego pracownika na miejscu.. i tata nie ma pracy. W Dallas ma.. wziął urlop, którego nigdy nie wykorzystywał, więc mu się nazbierało dużo wolnych dni. W sam raz, żeby przyjechać do Polski pracować.. niestety. A matka nie chce słyszeć o braku dochodów. Mówiłam im, że łatwo będzie znaleźć pracę.. że nawet ja mogę zająć się zarobkiem w bardzo łatwy sposób.. zostałam źle zrozumiana i wyzwana od dzi.... prostytutek.. Teraz rodzice nie chcą słyszeć o zostaniu tutaj.. boją się, że stąd biorę kasę, a tutaj chłopacy są.. hmm.. łatwo ich przekonać. Są nieodpowiedzialni! No więc za 2 tygodnie jadę..
- Dobrze, że przynajmniej mamy te 14 dni..
- Rodzice powiedzieli, że jakbym znalazła legalny i odpowiedni dla mnie środek zarobku tutaj, to że wrócilibyśmy tutaj na dłużej jeszcze w tym roku.
- Och.. masz już jakiś pomysł..?
- Nie.. nie nadaję się do życia nastoletniego robola!
- Nie musisz być robolem.. wystarczy.. czekaj! [podsłuchuje]- wybacz, nauczycielka coś o mnie mówi, za długo mnie nie ma.. Będziesz już szła?
- Idę na miasto.. Poszukam pracy.. Haha!
- To spotkamy się jutro?
- Tak, jutro już przyjdę na lekcje..
- A właśnie, Tom cię szukał.
- To nie jest ważne. Narazie.
- Paa !
Hilary szła smutna i zamyślona szkolnym korytarzem. Nagle przypadkiem wpadła na Monikę, która przestraszona upuściła wszystkie kartki jakie miała w dłoniach.
- Co to za ogłoszenia? - spytała ciekawsko Hi
- Plakaty.. o konkursie talentów, który się odbędzie w następny czwartek.
- Tak szybko? Mało czasu na przygotowania.. ze 4-5 dni! Pokaż to! Nagroda pieniężna?!
- Tak.
- A.. a jaka kwota?
- Nie mogę tego zdradzać..
- Ale wiesz?
- Wiem, przecież jestem przewodniczącą rady uczniowskiej..!
- Aa.. błagam powiedz!
- Nie!
- Ale.. to ważne! Mało .. dużo?
- W zależności ile to dla ciebie jest, czy dużo czy mało. Dla mnie.. eh.. 10 tys. to dużo..
- 10 TYSIĘCY?!
- Ale nie tutaj! Tutaj do wygrania są tylko jakieś podręczniki. 2 zwycięzców trafi do etapu wyższego. Z każdej szkoły idą po 2 osoby i rozgrywają półfinał w białostockim kinie. A potem zwycięzca trafia do etapu wojewódzkiego. I wtedy dopiero można liczyć na tę nagrodę.
- Ahaa.. a zwycięzca drugiego etapu coś dostaje?
- Satysfakcję.
- No ale jak? -zrezygnowana
- Nie no, coś tam będzie, ale nie wiem co. To kino decyduje o nagrodach rozdawanych w półfinale.
- Aha.. A gdzie mam się zgłosić?
- Musisz się podpisać na tej liście. Będzie tu wisiała do środy. Ale pamiętaj- możesz wystąpić tylko raz!
- Ok, pamiętam. Co wpisać w kolumnie KATEGORIA?
- No czy będziesz tańczyć, śpiewać, grać, malować, recytować, robić sztuczki, triki, origami, nie wiem co jeszcze.. sztuki walki! Haha!
- Ale.. wszystko razem?
- Tak. wygrywa ten, który zrobi największe wrażenie.
- No to w takim razie, etap wojewódzki wygra osoba ze znajomościami, układami.. Zawsze tak jest jak jest jakaś zbieranina..
- No cóż. Nie oczerniaj już zwycięzcy.. możesz to być ty!
- Ee tam. Gdzie ten konkurs będzie?
- Na sali gimnastycznej.
- Ok. A z lekcji jestem zwolniona?
- Tak..! Wszyscy są.
- Świetnie.. To lecę, baaj!
- Narazie!
Gdy Hilary wyszła ze szkoły pierwsze co, to pobiegła do domu. W szafce miała ukryte swoje piosenki. Długo szukała jakiejś odpowiedniej do takiego konkursu.
- Daaaaawid!
- Co siorka?
- Pomóż mi.
- Nie.
- Ale nie chodzi o kasę.
- Aa.. hmm.. też nie.
- O samochód też...!
- Nie!
- Ani o kasę, ani samochód, ani zwiady, ani poważna rozmowa, kur*a!
- Aha.. Noo to w takim razie.. ok. O co chodzi?
- Mam konkurs talentów. Będę śpiewać- nie wiem co.
- Jest tyle na świecie piosenek.. poradzisz sobie z tym sama.
- Ale ja chcę zaśpiewać swoją!
- Trzymasz pudełko z karteczkami z dzieciństwa.
- O to chodzi.. Chcę wygrać etap wojewódzki.. Nagroda to 10 tysięcy!
- No to wyrzuć te muzealne teksty! Ty już nie jesteś taka jak kiedyś! Te piosenki nie porwą publiki!
- Masz rację.. A z tych nowych?
- Na przykład która?
- A która ci się podobała?
- Trudno powiedzieć. Jestem pod wrażeniem tej no.. pokaż twoją listę!
- Masz.
- Hmm.. o ta!
- 'Don't listen me'? To się trudno śpiewa przez mikrofon o takiej jakości, jaki mamy w szkole. Ja zaś lubię 'Keep up the appearance'..
- Ale 'Keep up the appearance' jest taka.. wulgarna!
- O to chodzi! Spodoba się!
- Nie nauczycielom..
- Masz rację., oni w sumie też mają jakąś rolę w tym wszystkim. To może.. 'As unstable as my love'?
- To jest świetne, ale weś przypomnij jak to leciało..
- Refren?
- No..
- As unstable as my love and love!
You are hating me now- oh, oh!
As unstable as my love and love!
Uouoh.. E! E! E! Lo-lo..
LONELY! Lonely girl with lonely boy!
LO! LO! LONELY!
Loneliness is unstable.. Unstable as my love!
- Taa.. A coś innego?
- Pff.. "Your dream"?
- Nudne.
- "I won't hit you"?
- Tekst bez sensu.
- "My accessories"?
- Nie znam tego. Dajesz..!
- Pff.. nie znam na pamięć. Pozwolisz, że z kartki?
- Jasne, zwisa mi to.
- Ta.. hmm.. mam 2 wersje. To polska:
Ty jesteś moim akcesoriem,
używam ciebie kiedy chcę.
Jesteś przedmiotem w moim życiu-
w mojej dłoni, yeah!
Ty jesteś moim akcesoriem,
nigdy ja nie szanuję cię.
Bo ty jesteś małą rzeczą, którą-
JA! MAM! GDZIEŚ! Yeah....
- Taa.. a angielska?
- No wiesz co..
You are my accessory,
I use you when I want.
You are the object of my life-
in my hand, uouoh!
You are my accessory,
never I respect you.
Because you are a small thing that
I! HAVE! NOWHERE! Oh, uuuu....
- Straszna. Dawaj inną.
- Nie podoba ci się?
- Ani trochę. Jakiś badziew.
- Nie wiem co ci się spodoba..
- Śpiewaj to! [pokazuje palcem] Fajny tekst!
- "O.M.E."?
- No.. pasuje do teraźniejszej ciebie.
- Ta..
- No.
- Ta piosenka nie jest moja.. skąd ona się tu wzięła?!
- Ja nie wiem..
- Ty to napisałeś?
- Eh. Tak.
- Sprytny!
- No baa! Śpiewaj!
- Nie znam melodii.
- Na żywioł, dawaj własną!
- And I know, and I know..
I am not an E.M.O.
But I think, and I think-
I have got one emo-thing!
I don't care, I don't need..
I dooooooooooon't neeeee-e-e-ed!
Ref. I don't- I'm not- I can't- I don't see!
I won't, I won't, I will not EMO be!
I thought, I thought- that I will be,
something better, than now..
current me.. current me.. O.M.E! O.M.E..!
Current me.. Current me! It's me..
[cisza; kolejna zwrotka:]
[głośno; krzyk 'ryk']
CURRENT ME! CURRENT ME!
Just see.. just see.. I am the opposite..!
Current me! Current me!
- Let's- just see! Let's just see!
I am the opposite, I'm not emo..
I am me.. I am O.M.E...
- No siorka, dałaś czadu!!!
- Świetna ta piosenka! Przedłużyłbyś ją trochę?
- Jasne, skoro ci się spodobała, ale śpiewaj ją bardziej rockowo, żywiej, żebyś publikę porwała.
- Ok, w sobotę pójdę z koleżankami, coś mi doradzą.
- Ja idę, narka!
- Baj, i dzięki.
Hilary miała więc wybraną piosenkę. Postanowiła więc polecieć jeszcze do szkoły, do Kariny, aby jej pokazać piosenkę.
- Co to ma być?
- Piosenka. Zaśpiewam ją na konkursie.
- A'capella?
- Yyy.. nie.
- Ale to jest twoja napisana, czy to jest cover?
- Dawid mi ją napisał.
- A muzyka?
- Nie mam pojęcia jak to załatwić.
- Taa.. i co teraz?
- Wiem! Wynajmę studio i nagramy podkład!
- Wiesz ile to kosztuje?
- Masz rację.. nie stać mnie na to.
- A prywatnym osobom nie wynajmują chyba.
- Taak?!
- Chyba.
- Tak czy siak- zaśpiewam to. Leć na lekcje i się ucz moja droga, a ja lecę na miacho i kupię jakąś świecącą kieckę. Będzie szał.
- Super. Na razie!
- Papa!
Hilary przebrała się w domu i założywszy koszulkę z napisem JESTEM HILARY wyszła pewna siebie. Każdy czytał napis- niektórzy wzięli to za szczyt wiochy a inni zignorowali. Szacunku i zachwytu to to nie wzbudzało, nie oszukujmy się. Dziewczyna zaglądała przez szyby do sklepów. Zmierzyła dotychczas 15 sukienek. Jak na nią to niedużo. Wyszła ze sklepu. Już z daleka na końcu ulicy zauważyła na wystawie komplet idealny jak na występ z tą piosenką. No więc przyspieszyła kroku. 3 m przed sklepem wpadł na nią jakiś chłopak. "Nawet ładny"- pomyślała
- Bardzo przepraszam.. Czy my się znamy?
- Ee.. raczej nie..
- Hilary?
- Pff.. [pokazuje bluzkę i robi minę 'Are you fucking kidding me']
- Hilary Mushbee?
- Ee.. Taak. Skąd wiesz?
- Nie poznajesz mnie?
- Ani nic.
- To możliwe, ostatni raz widzieliśmy się przed twoim odlotem do Dallas. To było ładne 5 lat temu.
- No dobra, ale kto ty?!
- Na prawdę nie kojarzysz?
- Nie..
- Swojego przyjaciela?
- O BOŻE! [zasłoniła twarz dłońmi i zaczęła płakać ze wzruszenia] Sylwiusz! [przytula się]
Sylwiusz- pseudo "Sywek". 16 lat; od urodzenia mieszka w Białymstoku; jedynak; blondyn; szare oczy; wysoki; jest skromnym i spokojnym nastolatkiem. Słucha dawnej muzyki, jest ambitny, spostrzegawczy, uprzejmy i przyjacielski. Zna się z Hilary od piaskownicy. Byli najlepszymi przyjaciółmi (inni twierdzili, że byli parą- FAŁSZ). Bardzo przeżywał przeprowadzkę Hi. Nawzajem świetnie się rozumieli i współczuli, pomagali sobie i stawiali siebie na pierwszym miejscu. Po wyjeździe Hilary zerwali kontakt ze względów odległości (listy nie dochodziły, choć były wysyłane, a telefony nie miały dość dobrego zasięgu)
- Sywek! Nawet nie wiesz jak stęskniłam się za tobą!
- A może po prostu zapomniałaś, że jest jeszcze taki ktoś jak ja.. [opanowanie i z humorem]
- Niee.. no coś ty! pff!
- Hilary.. wiesz, że nie znoszę kłamstwa.
- No dobra..
- Nie szkodzi. Jej! Jak ty się zmieniłaś! Ostry makijaż, dziwaczne ciuchy, nastroszone włosy i utrwalone lakierem i ten akcencik 'ala królowa balu'..
- Zmieniłam się z Ameryce, to mogę przyznać. Ale nieźle wyglądam teraz!
- Czy ja wiem.. Co się stało z tamtą Hilary, która mimo że miała 7-8 lat słuchała Anny Jantar, Gąsowskiego, Krzysztofa Krawczyka i innych..
- Eh..
- Która robiła sobie zdjęcia zawsze w sepii.. Chodziła w luźnych, przewiewnych bluzkach.. Miała siano we włosach, łaziła po wsi i była beztroska?
- Ja.. [Sywek przerywa]
- Która nie gadała z innymi dziewczynami? Grała ze mną na gitarze na łące? Była naturalna?
- Wyrosła.
- Ale ja też jestem starszy, a nadal jestem taki sam. Tylko, że dojrzalszy. A ty.. jesteś teraz sztuczna, nieprawdziwa, inna. Nie taką Hilary uwielbiałem w dzieciństwie. [Hilary tutaj zaczyna wspominać całe dzieciństwo i zaczyna płakać] Chodź do tej kawiarenki. Porozmawiajmy.
- Ok..
- Ale nie płacz, Haly!
- Haly??
- Nie pamiętasz? Widocznie to było dla ciebie nieważne, że nawet nie pamiętasz jak do ciebie się zwracałem..
- Wybacz. Minęło 5 lat!
- Tak, żałuję tego wielce. Szkoda, że mimo twojego powrotu, nie wróciłaś ty.
- Oj, przesadzasz! Nie rób mi wyrzutów! [ociera łzy]
- Ale źle ci było z tamtym stylem?
- W szkole to nie przeszło.
- Czyli nawet nie próbowałaś pokazać im kim jesteś, tylko jak ślepa kaczka szłaś za tłumem?
- ...
- Rozumiem, ale ja się tobie dziwię. Co u ciebie?
- Dobrze.. Mam Konkurs Talentów i śpiewam piosenkę, a bardzo chce wygrać etap wojewódzki. Od tego zależy mój pobyt tutaj.
- Aa.. zaśpiewasz ją mi?
- [śpiewa] I jak?
- Tym chcesz wygrać 'Our Talent'??
- Tak. Świetna prawda?
- Czy nadal jesteśmy przyjaciółmi?
- Tak, traktujmy siebie jak kiedyś.
- Piosenka jest beznadziejna.
- Dzięki! [wstaje]
- Siadaj, Haly!
- Eh.. Ale teraz się nie słucha, kur*a Anny Jantar!
- Przeklinasz?!
- Taa.. masz coś do mnie?!
- Jesteś zepsuta. Widzę, że nie zależy ci już wcale na naszej więzi. Lepiej będzie jak już pójdę.
Hilary siedziała w milczeniu i szybko myślała o wszystkim.. W końcu krzyknęła:
- SYLWIUSZ!!! [pobiegła] Czekaj!
- Na co?
- Bądźmy przyjaciółmi!
- Ale ja takiej Hilary nie ścierpię.
- Daj mi chociaż swój numer telefonu!
- Nieważne. Do zobaczenia.. - i poszedł nawet się nie odwróciwszy. Hilary wróciła do kawiarenki i na dobre pogrążyła się we wspomnieniach, rozmyślaniach, wyrzutach sumienia, ale przede wszystkim w smutku. Nie widziała co miała zrobić. Rozdrażniła tę cząstkę serca należącą do Sywka. Całe dzieciństwo spędzili razem. Nie mieli innych dobrych kolegów, żeby się bawić. No właśnie- Sylwiusz z Hilary już gdy mieli 7 lat nie bawili się. Spacerowali po polach, ścieżkach leśnych, tarzali się po trawie, zrywali kwiaty, grali na gitarze piosenki, których słuchali. Nie odczuwali wstydu idąc w centrum miasta z sianem we włosach, w bluzkach zielonych od trawy, bądź butach całych w piasku. Dumnie wtedy szli, trzymając się za ręce i kradli pojedyncze jabłka, gruszki i wiśnie z prywatnych sadów. To były najpiękniejsze lata życia Hilary. Wtem poczuła, że liczy się dla niej najbardziej zdanie jej przyjaciela, którego zna od małego. Od 3 lat nie płakała tak jak teraz.. a to nie była żadna rozpacz.
Wróciła do domu i sięgnęła po książkę telefoniczną.
"Hmm.. Tutaj jest! Tak! Sylwiusz Mesner! Nr 674*****3. Dzwonię!"
- [sygnał] Tak, słucham?
- Przepraszam, gdzie się dodzwoniłam?
- [sygnał]
- CO?! ROZŁĄCZYŁ SIĘ?!
W tą noc rozmyślała o Sywku. Nie wiedziała jak ugryźć tę sprawę.. Dawid poradził jej, żeby się złagodziła i spróbowała odnowić przyjaźń z Sylwiuszem. Chciała to zrobić, ale nie zmieni się przecież w jedną noc. Szczerze by chciała, na prawdę. Ale ona przed odlotem jest inna w 100%. Wydawać się mogło, że jest to niemożliwe, żeby powrócić do dawnego stanu rzeczy. Gdyby miała wszystko zmienić tak, jakby to robiła w latach dzieciństwa. W takim razie musiałaby założyć szmatki na konkurs i zaśpiewać piosenkę Anny Jantar, ulubionej piosenkarki Sywka. Ale wtedy mogłaby się pożegnać z wygraną! Nikt nie lubi tych starych piosenek. Najgorsze, że jej występ był zaraz po 'Królowej Sandrze', która ostro pracuje nad wokalem i choreografią- tak mówią ludzie.
H: Hej Kari ;*
K: Cześć.
H: Słuchaj..
K: Tak? o.o
H: Nie będzie mnie dzisiaj w szkole.
K: Czemu? ;(
H: Nieważne. Coś mi wypadło..
K: Ta..
H: Tzn. wiesz.. wczoraj wieczorem wyjechałam do babci i samochód nam się zepsuł i nie mogę wrócić.
K: Masz mnie za głupią?
*Hilary ustawiła status Niedostępna*
W szkole do Kariny na długiej przerwie podszedł Tom. W ogóle inaczej wyglądał niż zwykle- założył jakieś jasne jeansy i zwykłą białą koszulkę na ramiączka.
- Ty! Kara!
- Nie jestem żadna Kara!
- No weś, nie rób problemów.. Kara to skrót od Karoliny, nie czepiaj się..!
- Nie jestem Karolina..
- [nie zdążył nic powiedzieć]
- Karina!
- Jeju, masz problemy. Gdzie Helenka?
- Jaka znów Helenka? Chyba chciałeś powiedzieć Hilary?
- Ee.. noo.. chyba. Ta-ak.. Khe! Khe! Gdzie jest?
- Nie będzie jej dzisiaj w szkole.
- Dlaczego kur*a?!
- Nie wiem, ty coś brałeś?
- A co?
- Jesteś jakiś otumaniony..
- To mnie kur*a odtumań jak ci przeszkadza.
- Niby jak, co? Głupek, sam sobie szkodzisz!
- Nie, jak mi pomożesz! [dziwny wzrok]
- Daj spokój! [dzwoni Hilary]- Halo?
- KTO DZWONI?! DAWAJ TELEFON!!! PUSZCZAJ S**O!!! CZEGO KUR*A?!
*Ee.. halo? Karinę poproszę?*
- NIE MA!!!
*Rozłącza się*
- Hamie oddawaj ten telefon!!!
- Co się tutaj dzieje? - podszedł i spytał dyrektor
- Zabrał mój telefon!
- To musisz go od razu przezywać? Nie zachowujcie się jak dzieci, błagam was!
- On ma tak na nazwisko...!
- Ale w tej sytuacji to miało sens wulgarny! Która klasa?
- 1 E..
- Liceum?
- Tak..
- Kto jest wychowawcą?
- Pani Sandlerczyk..
- A ty? [wskazując na chłopaka]
- Ja to proszę pana.. ee.. khe!.. taa.. [taki na rauszu]
- Która klasa?
- Żadna.. ja.. to.. tsaa... nie z tej szkoły.. [taki jakby odleciał]
- Nie z tej szkoły? No więc wyjdź z terenu naszego zespołu szkół i nie więcej rób tu zamieszania!
- A jak se chcesz.. stary!.. [klepiąc po plecach i poszedł na dwór]
- A ty chodź ze mną..
- Ale proszę pana! Przecież pan wie, że ja jestem ułożona!
- Niby skąd? Aa.. klasa 1e!
- Właśnie! Karina Zbąszyńska!
- Wiem, ale i tak poinformuję wychowawcę. Jesteś wzorem, dlatego nie można pozwolić, aby jedna zła sytuacja poszła ci gładko, bo następne będą tuż tuż. Jak sparzysz złodzieja w swoim domu, gdy jest tam pierwszy raz- nigdy już do ciebie nie powróci.
- Ale proszę pana! Błagam!
- Chodź!
- Nie! Nie dam się ukarać za coś czego nie zrobiłam, za coś za co innych pan tak by nie karał, za coś czego by pan nie zauważył gdybym to nie była ja! Nie! Niech pan się postawi na moim miejscu! A tamten chłopak coś brał! On chodzi do tej szkoły! Do klasy 1g liceum! Tomasz Ham! Błagam pana! Niech pan spojrzy, ja nic złego nie zrobiłam!
- A..?
- Mam rację! W przeciwieństwie chyba do pana! Hę?
- To już jest pyskowanie! Idziemy!
- Aha.. pyskowanie- mówienie prawdy dorosłym, której oni nie chcą słyszeć!
- Jestem dyrektorem!
- Jest pan zwykłym, przeciętnym polskim mężczyzną!
- Jak ty się odzywasz! Zawiodłem się na tobie! Możesz już iść.
- Pff!
Karina na szczęście nie miała żadnych problemów, oprócz tego, że dyrektor jej nie lubi. Bierze ją ciągle do odpowiedzi ustnej i zaniża oceny na jej niekorzyść. Ale mimo wszystko- będzie miała 6. bo zawsze jest świetnie przygotowana, robi dodatkowe prace i jest porządną uczennicą. W pewnym momencie, na którejś tam lekcji z kolei do Kariny doszedł sms od Hi o treści: TERAZ.ZA DRZWIAMI. Hmm.. Hilary miała już ostatnie grosze na koncie, więc musiała oszczędzać na słowach. Kari natychmiast wyszła z sali, pod pretekstem łazienki, i rozmawiała przez resztę lekcji (a to było 6 minut) z załamaną koleżanką.
- Hi kochanie, co się stało?
- Ja..
- Co się stało? Naprawiliście ten samochód i tak szybko wróciłaś do miasta?
- Oj, gadasz jakbyś się nie domyślała!
- Domyślam się.
- To dobrze.
- Ale co się stało?
- Za 2 tygodnie wyjeżdżam..
- Co?
- Wracam do domu... Według rodziców.. Lepiej nam się żyło w Dallas..
- Ale jesteście tu dopiero tydzień!
- Owszem..
- Nie rozumiem. Dlaczego?
- Tata nie dostał pracy. Przyjechał podpisać umowę.. wszystko było ustalone, ale w tym czasie pracodawca znalazł równie wykształconego pracownika na miejscu.. i tata nie ma pracy. W Dallas ma.. wziął urlop, którego nigdy nie wykorzystywał, więc mu się nazbierało dużo wolnych dni. W sam raz, żeby przyjechać do Polski pracować.. niestety. A matka nie chce słyszeć o braku dochodów. Mówiłam im, że łatwo będzie znaleźć pracę.. że nawet ja mogę zająć się zarobkiem w bardzo łatwy sposób.. zostałam źle zrozumiana i wyzwana od dzi.... prostytutek.. Teraz rodzice nie chcą słyszeć o zostaniu tutaj.. boją się, że stąd biorę kasę, a tutaj chłopacy są.. hmm.. łatwo ich przekonać. Są nieodpowiedzialni! No więc za 2 tygodnie jadę..
- Dobrze, że przynajmniej mamy te 14 dni..
- Rodzice powiedzieli, że jakbym znalazła legalny i odpowiedni dla mnie środek zarobku tutaj, to że wrócilibyśmy tutaj na dłużej jeszcze w tym roku.
- Och.. masz już jakiś pomysł..?
- Nie.. nie nadaję się do życia nastoletniego robola!
- Nie musisz być robolem.. wystarczy.. czekaj! [podsłuchuje]- wybacz, nauczycielka coś o mnie mówi, za długo mnie nie ma.. Będziesz już szła?
- Idę na miasto.. Poszukam pracy.. Haha!
- To spotkamy się jutro?
- Tak, jutro już przyjdę na lekcje..
- A właśnie, Tom cię szukał.
- To nie jest ważne. Narazie.
- Paa !
Hilary szła smutna i zamyślona szkolnym korytarzem. Nagle przypadkiem wpadła na Monikę, która przestraszona upuściła wszystkie kartki jakie miała w dłoniach.
- Co to za ogłoszenia? - spytała ciekawsko Hi
- Plakaty.. o konkursie talentów, który się odbędzie w następny czwartek.
- Tak szybko? Mało czasu na przygotowania.. ze 4-5 dni! Pokaż to! Nagroda pieniężna?!
- Tak.
- A.. a jaka kwota?
- Nie mogę tego zdradzać..
- Ale wiesz?
- Wiem, przecież jestem przewodniczącą rady uczniowskiej..!
- Aa.. błagam powiedz!
- Nie!
- Ale.. to ważne! Mało .. dużo?
- W zależności ile to dla ciebie jest, czy dużo czy mało. Dla mnie.. eh.. 10 tys. to dużo..
- 10 TYSIĘCY?!
- Ale nie tutaj! Tutaj do wygrania są tylko jakieś podręczniki. 2 zwycięzców trafi do etapu wyższego. Z każdej szkoły idą po 2 osoby i rozgrywają półfinał w białostockim kinie. A potem zwycięzca trafia do etapu wojewódzkiego. I wtedy dopiero można liczyć na tę nagrodę.
- Ahaa.. a zwycięzca drugiego etapu coś dostaje?
- Satysfakcję.
- No ale jak? -zrezygnowana
- Nie no, coś tam będzie, ale nie wiem co. To kino decyduje o nagrodach rozdawanych w półfinale.
- Aha.. A gdzie mam się zgłosić?
- Musisz się podpisać na tej liście. Będzie tu wisiała do środy. Ale pamiętaj- możesz wystąpić tylko raz!
- Ok, pamiętam. Co wpisać w kolumnie KATEGORIA?
- No czy będziesz tańczyć, śpiewać, grać, malować, recytować, robić sztuczki, triki, origami, nie wiem co jeszcze.. sztuki walki! Haha!
- Ale.. wszystko razem?
- Tak. wygrywa ten, który zrobi największe wrażenie.
- No to w takim razie, etap wojewódzki wygra osoba ze znajomościami, układami.. Zawsze tak jest jak jest jakaś zbieranina..
- No cóż. Nie oczerniaj już zwycięzcy.. możesz to być ty!
- Ee tam. Gdzie ten konkurs będzie?
- Na sali gimnastycznej.
- Ok. A z lekcji jestem zwolniona?
- Tak..! Wszyscy są.
- Świetnie.. To lecę, baaj!
- Narazie!
Gdy Hilary wyszła ze szkoły pierwsze co, to pobiegła do domu. W szafce miała ukryte swoje piosenki. Długo szukała jakiejś odpowiedniej do takiego konkursu.
- Daaaaawid!
- Co siorka?
- Pomóż mi.
- Nie.
- Ale nie chodzi o kasę.
- Aa.. hmm.. też nie.
- O samochód też...!
- Nie!
- Ani o kasę, ani samochód, ani zwiady, ani poważna rozmowa, kur*a!
- Aha.. Noo to w takim razie.. ok. O co chodzi?
- Mam konkurs talentów. Będę śpiewać- nie wiem co.
- Jest tyle na świecie piosenek.. poradzisz sobie z tym sama.
- Ale ja chcę zaśpiewać swoją!
- Trzymasz pudełko z karteczkami z dzieciństwa.
- O to chodzi.. Chcę wygrać etap wojewódzki.. Nagroda to 10 tysięcy!
- No to wyrzuć te muzealne teksty! Ty już nie jesteś taka jak kiedyś! Te piosenki nie porwą publiki!
- Masz rację.. A z tych nowych?
- Na przykład która?
- A która ci się podobała?
- Trudno powiedzieć. Jestem pod wrażeniem tej no.. pokaż twoją listę!
- Masz.
- Hmm.. o ta!
- 'Don't listen me'? To się trudno śpiewa przez mikrofon o takiej jakości, jaki mamy w szkole. Ja zaś lubię 'Keep up the appearance'..
- Ale 'Keep up the appearance' jest taka.. wulgarna!
- O to chodzi! Spodoba się!
- Nie nauczycielom..
- Masz rację., oni w sumie też mają jakąś rolę w tym wszystkim. To może.. 'As unstable as my love'?
- To jest świetne, ale weś przypomnij jak to leciało..
- Refren?
- No..
- As unstable as my love and love!
You are hating me now- oh, oh!
As unstable as my love and love!
Uouoh.. E! E! E! Lo-lo..
LONELY! Lonely girl with lonely boy!
LO! LO! LONELY!
Loneliness is unstable.. Unstable as my love!
- Taa.. A coś innego?
- Pff.. "Your dream"?
- Nudne.
- "I won't hit you"?
- Tekst bez sensu.
- "My accessories"?
- Nie znam tego. Dajesz..!
- Pff.. nie znam na pamięć. Pozwolisz, że z kartki?
- Jasne, zwisa mi to.
- Ta.. hmm.. mam 2 wersje. To polska:
Ty jesteś moim akcesoriem,
używam ciebie kiedy chcę.
Jesteś przedmiotem w moim życiu-
w mojej dłoni, yeah!
Ty jesteś moim akcesoriem,
nigdy ja nie szanuję cię.
Bo ty jesteś małą rzeczą, którą-
JA! MAM! GDZIEŚ! Yeah....
- Taa.. a angielska?
- No wiesz co..
You are my accessory,
I use you when I want.
You are the object of my life-
in my hand, uouoh!
You are my accessory,
never I respect you.
Because you are a small thing that
I! HAVE! NOWHERE! Oh, uuuu....
- Straszna. Dawaj inną.
- Nie podoba ci się?
- Ani trochę. Jakiś badziew.
- Nie wiem co ci się spodoba..
- Śpiewaj to! [pokazuje palcem] Fajny tekst!
- "O.M.E."?
- No.. pasuje do teraźniejszej ciebie.
- Ta..
- No.
- Ta piosenka nie jest moja.. skąd ona się tu wzięła?!
- Ja nie wiem..
- Ty to napisałeś?
- Eh. Tak.
- Sprytny!
- No baa! Śpiewaj!
- Nie znam melodii.
- Na żywioł, dawaj własną!
- And I know, and I know..
I am not an E.M.O.
But I think, and I think-
I have got one emo-thing!
I don't care, I don't need..
I dooooooooooon't neeeee-e-e-ed!
Ref. I don't- I'm not- I can't- I don't see!
I won't, I won't, I will not EMO be!
I thought, I thought- that I will be,
something better, than now..
current me.. current me.. O.M.E! O.M.E..!
Current me.. Current me! It's me..
[cisza; kolejna zwrotka:]
[głośno; krzyk 'ryk']
CURRENT ME! CURRENT ME!
Just see.. just see.. I am the opposite..!
Current me! Current me!
- Let's- just see! Let's just see!
I am the opposite, I'm not emo..
I am me.. I am O.M.E...
- No siorka, dałaś czadu!!!
- Świetna ta piosenka! Przedłużyłbyś ją trochę?
- Jasne, skoro ci się spodobała, ale śpiewaj ją bardziej rockowo, żywiej, żebyś publikę porwała.
- Ok, w sobotę pójdę z koleżankami, coś mi doradzą.
- Ja idę, narka!
- Baj, i dzięki.
Hilary miała więc wybraną piosenkę. Postanowiła więc polecieć jeszcze do szkoły, do Kariny, aby jej pokazać piosenkę.
- Co to ma być?
- Piosenka. Zaśpiewam ją na konkursie.
- A'capella?
- Yyy.. nie.
- Ale to jest twoja napisana, czy to jest cover?
- Dawid mi ją napisał.
- A muzyka?
- Nie mam pojęcia jak to załatwić.
- Taa.. i co teraz?
- Wiem! Wynajmę studio i nagramy podkład!
- Wiesz ile to kosztuje?
- Masz rację.. nie stać mnie na to.
- A prywatnym osobom nie wynajmują chyba.
- Taak?!
- Chyba.
- Tak czy siak- zaśpiewam to. Leć na lekcje i się ucz moja droga, a ja lecę na miacho i kupię jakąś świecącą kieckę. Będzie szał.
- Super. Na razie!
- Papa!
Hilary przebrała się w domu i założywszy koszulkę z napisem JESTEM HILARY wyszła pewna siebie. Każdy czytał napis- niektórzy wzięli to za szczyt wiochy a inni zignorowali. Szacunku i zachwytu to to nie wzbudzało, nie oszukujmy się. Dziewczyna zaglądała przez szyby do sklepów. Zmierzyła dotychczas 15 sukienek. Jak na nią to niedużo. Wyszła ze sklepu. Już z daleka na końcu ulicy zauważyła na wystawie komplet idealny jak na występ z tą piosenką. No więc przyspieszyła kroku. 3 m przed sklepem wpadł na nią jakiś chłopak. "Nawet ładny"- pomyślała
- Bardzo przepraszam.. Czy my się znamy?
- Ee.. raczej nie..
- Hilary?
- Pff.. [pokazuje bluzkę i robi minę 'Are you fucking kidding me']
- Hilary Mushbee?
- Ee.. Taak. Skąd wiesz?
- Nie poznajesz mnie?
- Ani nic.
- To możliwe, ostatni raz widzieliśmy się przed twoim odlotem do Dallas. To było ładne 5 lat temu.
- No dobra, ale kto ty?!
- Na prawdę nie kojarzysz?
- Nie..
- Swojego przyjaciela?
- O BOŻE! [zasłoniła twarz dłońmi i zaczęła płakać ze wzruszenia] Sylwiusz! [przytula się]
Sylwiusz- pseudo "Sywek". 16 lat; od urodzenia mieszka w Białymstoku; jedynak; blondyn; szare oczy; wysoki; jest skromnym i spokojnym nastolatkiem. Słucha dawnej muzyki, jest ambitny, spostrzegawczy, uprzejmy i przyjacielski. Zna się z Hilary od piaskownicy. Byli najlepszymi przyjaciółmi (inni twierdzili, że byli parą- FAŁSZ). Bardzo przeżywał przeprowadzkę Hi. Nawzajem świetnie się rozumieli i współczuli, pomagali sobie i stawiali siebie na pierwszym miejscu. Po wyjeździe Hilary zerwali kontakt ze względów odległości (listy nie dochodziły, choć były wysyłane, a telefony nie miały dość dobrego zasięgu)
- Sywek! Nawet nie wiesz jak stęskniłam się za tobą!
- A może po prostu zapomniałaś, że jest jeszcze taki ktoś jak ja.. [opanowanie i z humorem]
- Niee.. no coś ty! pff!
- Hilary.. wiesz, że nie znoszę kłamstwa.
- No dobra..
- Nie szkodzi. Jej! Jak ty się zmieniłaś! Ostry makijaż, dziwaczne ciuchy, nastroszone włosy i utrwalone lakierem i ten akcencik 'ala królowa balu'..
- Zmieniłam się z Ameryce, to mogę przyznać. Ale nieźle wyglądam teraz!
- Czy ja wiem.. Co się stało z tamtą Hilary, która mimo że miała 7-8 lat słuchała Anny Jantar, Gąsowskiego, Krzysztofa Krawczyka i innych..
- Eh..
- Która robiła sobie zdjęcia zawsze w sepii.. Chodziła w luźnych, przewiewnych bluzkach.. Miała siano we włosach, łaziła po wsi i była beztroska?
- Ja.. [Sywek przerywa]
- Która nie gadała z innymi dziewczynami? Grała ze mną na gitarze na łące? Była naturalna?
- Wyrosła.
- Ale ja też jestem starszy, a nadal jestem taki sam. Tylko, że dojrzalszy. A ty.. jesteś teraz sztuczna, nieprawdziwa, inna. Nie taką Hilary uwielbiałem w dzieciństwie. [Hilary tutaj zaczyna wspominać całe dzieciństwo i zaczyna płakać] Chodź do tej kawiarenki. Porozmawiajmy.
- Ok..
- Ale nie płacz, Haly!
- Haly??
- Nie pamiętasz? Widocznie to było dla ciebie nieważne, że nawet nie pamiętasz jak do ciebie się zwracałem..
- Wybacz. Minęło 5 lat!
- Tak, żałuję tego wielce. Szkoda, że mimo twojego powrotu, nie wróciłaś ty.
- Oj, przesadzasz! Nie rób mi wyrzutów! [ociera łzy]
- Ale źle ci było z tamtym stylem?
- W szkole to nie przeszło.
- Czyli nawet nie próbowałaś pokazać im kim jesteś, tylko jak ślepa kaczka szłaś za tłumem?
- ...
- Rozumiem, ale ja się tobie dziwię. Co u ciebie?
- Dobrze.. Mam Konkurs Talentów i śpiewam piosenkę, a bardzo chce wygrać etap wojewódzki. Od tego zależy mój pobyt tutaj.
- Aa.. zaśpiewasz ją mi?
- [śpiewa] I jak?
- Tym chcesz wygrać 'Our Talent'??
- Tak. Świetna prawda?
- Czy nadal jesteśmy przyjaciółmi?
- Tak, traktujmy siebie jak kiedyś.
- Piosenka jest beznadziejna.
- Dzięki! [wstaje]
- Siadaj, Haly!
- Eh.. Ale teraz się nie słucha, kur*a Anny Jantar!
- Przeklinasz?!
- Taa.. masz coś do mnie?!
- Jesteś zepsuta. Widzę, że nie zależy ci już wcale na naszej więzi. Lepiej będzie jak już pójdę.
Hilary siedziała w milczeniu i szybko myślała o wszystkim.. W końcu krzyknęła:
- SYLWIUSZ!!! [pobiegła] Czekaj!
- Na co?
- Bądźmy przyjaciółmi!
- Ale ja takiej Hilary nie ścierpię.
- Daj mi chociaż swój numer telefonu!
- Nieważne. Do zobaczenia.. - i poszedł nawet się nie odwróciwszy. Hilary wróciła do kawiarenki i na dobre pogrążyła się we wspomnieniach, rozmyślaniach, wyrzutach sumienia, ale przede wszystkim w smutku. Nie widziała co miała zrobić. Rozdrażniła tę cząstkę serca należącą do Sywka. Całe dzieciństwo spędzili razem. Nie mieli innych dobrych kolegów, żeby się bawić. No właśnie- Sylwiusz z Hilary już gdy mieli 7 lat nie bawili się. Spacerowali po polach, ścieżkach leśnych, tarzali się po trawie, zrywali kwiaty, grali na gitarze piosenki, których słuchali. Nie odczuwali wstydu idąc w centrum miasta z sianem we włosach, w bluzkach zielonych od trawy, bądź butach całych w piasku. Dumnie wtedy szli, trzymając się za ręce i kradli pojedyncze jabłka, gruszki i wiśnie z prywatnych sadów. To były najpiękniejsze lata życia Hilary. Wtem poczuła, że liczy się dla niej najbardziej zdanie jej przyjaciela, którego zna od małego. Od 3 lat nie płakała tak jak teraz.. a to nie była żadna rozpacz.
Wróciła do domu i sięgnęła po książkę telefoniczną.
"Hmm.. Tutaj jest! Tak! Sylwiusz Mesner! Nr 674*****3. Dzwonię!"
- [sygnał] Tak, słucham?
- Przepraszam, gdzie się dodzwoniłam?
- [sygnał]
- CO?! ROZŁĄCZYŁ SIĘ?!
W tą noc rozmyślała o Sywku. Nie wiedziała jak ugryźć tę sprawę.. Dawid poradził jej, żeby się złagodziła i spróbowała odnowić przyjaźń z Sylwiuszem. Chciała to zrobić, ale nie zmieni się przecież w jedną noc. Szczerze by chciała, na prawdę. Ale ona przed odlotem jest inna w 100%. Wydawać się mogło, że jest to niemożliwe, żeby powrócić do dawnego stanu rzeczy. Gdyby miała wszystko zmienić tak, jakby to robiła w latach dzieciństwa. W takim razie musiałaby założyć szmatki na konkurs i zaśpiewać piosenkę Anny Jantar, ulubionej piosenkarki Sywka. Ale wtedy mogłaby się pożegnać z wygraną! Nikt nie lubi tych starych piosenek. Najgorsze, że jej występ był zaraz po 'Królowej Sandrze', która ostro pracuje nad wokalem i choreografią- tak mówią ludzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz