Następnego dnia już o 5.30 Hilary była ubrana i gotowa do wyjścia z domu. Dlaczego? Sprawdziła adres zamieszkania Sylwiusza i postanowiła iść do niego. Wiedziała, że zawsze wstaje o 6.00 i idzie na poranny spacer. Wyszła więc i spojrzała nie niezmącone dniem niebo i niedawno poruszone słońce. Wiatr rozwiał jej włosy i zawiewał bluzkę. Wyciągnęła jabłko z torby i dopiero teraz poczuła jak bardzo brak jej tamtych, dawnych, starych czasów.. Ta beztroska, naturalna radość.. Tak długo tego nie zaznawała. Jest inna niż kiedyś. Dopiero zaczyna rozumieć jak wielką metamorfozę przeszła przez 5 lat. Poczuła nagle, ze chciałaby powrócić do dawnego stanu rzeczy, tak ją do tego ciągnęło. W sumie- teraz to byłby dla niej nowy świat, a ona lubi eksperymenty i nowości. W końcu doszła do domku, na wsi znajdującej się blisko osiedla Hi, z którego wyszedł Sywek:
- Hilary..? Co ty tu robisz? Zgubiłaś się?
- Nie.. Wiem gdzie jestem, po co jestem i dlaczego.
- No to udanego wyniku twojego zachodu. Muszę iść.
- Nie, czekaj!
- Ale masz przecież coś do załatwienia. Nie będę przeszkadzał.
- Sylwiusz!
- Hilary! My jesteśmy przeszłością, nie da rady cię już zmienić. Jesteś sztuczna do szpiku kości.
- [znowu zaczyna popłakiwać]
- To cześć.
- Więc nie dasz mi już szansy?
- Mógłbym dać, ale nie sądzę, żebyś ją dobrze wykorzystała.
- Wykorzystam.
- Chyba moją naiwność.
- Na prawdę.
- Nie jestem głupi. Mnie nie oszukasz.
- Ale daj mi szansę. Jesteś dla mnie bardzo ważny.
- Nie sądzę.
- Co? Czy mam rozumieć, że tobie już wcale nie zależy na naszej przyjaźni? Że masz już to wszystko gdzieś? A mówiłeś, że się nie zmieniłeś.
- Bo nie.
- Owszem, tak! Kiedyś..
- Jak ktoś mi sprawił przykrość to tracił moje zaufanie, uznanie i szacunek.
- A co ja ci kur*a zrobiłam?!
- Nie znoszę zepsutych ludzi. A ty już taka jesteś, nie zmienię tego choćbym chciał.
- Mi zależy.
- Mi zależało.
- To przynajmniej porozmawiajmy. Nie strzelaj focha za byle co! Jezuu.. Nasza przyjaźń była zbyt silna, żebyśmy teraz udawali, że się nie znamy!
- Jestem tego samego zdania, ale ty po prostu nie jesteś sobą.
- No więc pomóż mi powrócić choć w części do dawnej mnie. Jeszcze nie wszystko stracone! Mi tu łzy lecą! [uśmiecha] Może nie będę już taka jak kiedyś, ale może zarazisz mnie swoim życiem i się zmienię. Byłeś jedyną osobą, o której myślałam lecąc do Dallas, jesteś dla mnie wyjątkowy.. Niestety kontakt się urwał, a tam gdzie mieszkałam nie miałam nawet gdzie żyć, tak jak tutaj z tobą. Tam szczęściem jest najnowszy model telefonu dotykowego z internetem, własny samochód.. taa... i to nie byle jaki! Ferrari od razu! Tutaj.. z tobą.. Szczęście nabiera innego wymiaru. Brakuje mi tego i uwierz- nie miałam na początku własnego kąta w nowym miejscu. Byłam odludkiem, aż w końcu znudziło mi się słuchanie tekstów do mnie o polskiej wieśniaczce. Nie było mi łatwo tak nagle nauczyć się szpanu i lansu, przekleństw, szaleństwa. Wtedy też nikt nie podejrzewał, że tak szybko stanę się jedną z królowych w szkole. Więc może dałbyś mi kur*a szansę, skoro Bóg sprawił, że się spotkaliśmy.. ! Dlaczego nie chcesz zaryzykować?
- Bo nie poznaję cię. Gdy z tobą rozmawiam, ani trochę nie odnoszę wrażenia, że mój rozmówca to moja przyjaciółka, Hilary Mushbee..
- Uwierz, że to ja! Zmieniłam się, ale na zewnątrz. Charakter nie zmienia się aż tak bardzo, żeby się nie zmienić. Wystarczy trochę silnej woli, chęci i motywacji. Ja to wszystko kumuluję w sobie, tylko że ty to olewasz.. [znowu jej oczy szklą się; Sywek nie odpowiada] Aha.. Ok. Rozumiem. Powiedziałam to co chciałam ci powiedzieć, ale nie- to nie. [odwróciła się i powoli ruszała z miejsca]
Hilary w tym momencie myślała, że Sylwiusz zaczepi ją i da jej szansę. Obiecała sobie, że przestanie wtedy przeklinać, przypomni sobie piosenki Anny Jantar, gdyż to ulubiona wokalistka Sywka, gry na gitarze i zmieni zachowanie wobec świata. Była na to gotowa, zależało jej jak na niczym innym. Chłopak na prawdę był jedyną osobą, która spędzała z nią dzieciństwo. Ich relacje były zadziwiająco trwałe, silne.. Hilary była już, jak myślała, dość daleko od miejsca ich rozmowy, a nie słyszała żadnego słowa. Odwróciła się więc i nikogo już tam nie było. Postanowiła, że cofnie się parę kroków.. "Może go jeszcze zobaczę". To co zobaczyła za murem złamało jej serce. Zabrakło jej słów, zasłabła i zaczęła płakać, choć nawet o tym nie wiedziała. Łzy leciały jej po policzku, a ona nie mogła ich zatrzymać, nawet nie próbowała. Widok zgubił ją w szarym świecie, a raczej w ciemnościach losu, życia.. Za murem widziała idącego Sylwiusza i biegnącą do niego dziewczynę.. On ją przytulił i się pocałowali, a potem trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy szeptali do siebie. Po chwili ruszyli w stronę wsi.
Hilary nie była w stanie opanować łez. Nie miała już odwagi spojrzeć mu w oczy, nawet przejść obok niego. Złamał jej serce. Tego dnia Hi nie poszła do szkoły.. cały dzień spędziła nad rzeką i myślała o całej tej zaszłej sytuacji. Nie miała ochoty wracać do domu.. Więc została tam na noc.
Gdy była już 23.00 a Hilary nie odbierała telefonu Dawid zadzwonił na policję. Niestety, poszukiwania mogą zostać rozpoczęte dopiero po 2 dniach nieobecności. W takim razie ojciec Hi z Dawidem poprowadzili własne śledztwo. Szukali, wołali, pytali- na marne. Nikt jej nie widział, trudno się dziwić skoro przy rzece siedzi już od 6.00 rano i nie ruszała się z miejsca płacząc i myśląc jak przekonać do siebie Sylwiusza.
Tymczasem w szkole Sandra ćwiczyła na sali gimnastycznej do występu. 'Zatrudniła' tancerki, o których mówiła "Drag Queens' ale o przyczynie nie było wiadomo. Wszyscy wtedy myśleli krytykując, że Sandra uważa siebie, tancerki i cały występ za jakieś nie wiadomo co, jakieś 'erotic&music show'. Nikt nie chciał zaś przyjść zobaczyć choć fragmentu próby, gdyż zapowiadało się katastroficznie.
Karina martwiła się nieco o Hilary. Zależało jej, aby koleżanka została w Białymstoku.
Minęło 25 godzin od wyjścia Hilary. Była wtedy ok. 6.00 rano. Na poranny spacer wyszedł Sylwiusz. Hilary wtedy spała na pomoście, w mokrych i brudnych ciuchach, z rozmazanym makijażem i nieogarniętymi czarnymi włosami. Słońce się właśnie zbudziło do końca i oświeciło trawy wokół rzeczki. W ten sposób Sywek nabrał ochoty spędzenia poranku nad wodą. I nagle widzi Hilary:
- Hilary?! Eii! Obudź się! No wstawaj! [otwiera powoli oczy; przeciąga się] Hilary.. Obudź się!
- [otwiera oczy i przerażona na widok chłopaka krzyczy; wpada do rzeki; cała jest w wodzie] Khe! Khe! Khe! Khe! Khe! Khe! [głęboki wdech] Fuuuuuuuu! Aaaaa! No zrób coś!!
- [podaje rękę] Co ty tutaj robisz?!
- To ciebie teraz tutaj miało nie być.. nie..-nieważne.
- Zimno ci? Masz moją bluzę.
- [zakłada] Dziękuję..
- [milczy]
- Możemy porozmawiać? Tak na spokojnie..
- No możemy. Mamy czas.
- [chwila milczenia] Kim jest ta dziewczyna?
- Jaka dziewczyna?
- Tamta. Wczoraj.
- Widziałaś.. ?
- A jakby nie. Jakbym nie widziała, to bym przecież nie pytała.. No więc?
- Judyta.. Z 3 gimn. Chodzi do twojej szkoły.. Jesteśmy razem od pół roku.
- Judyta .. ?
- Tak.. Choć koleżanki mówią na nią Judy. Była jedną z najpopularniejszych, ale teraz jedna z tamtych odrzuciła ją od girlsband'u i ma kryzys.
- No więc wiem, która to.. Podwładna Sandry.
Judyta- Judy. 15 lat; była podwładna Sandry; przyjaciółka Ans; dziewczyna Sylwiusza. Nikt nie rozumie wyboru Sywka, ponieważ ona nie cierpi starej muzyki, na pewno już nie lubi Anny Jantar, najważniejszy dla niej jest wygląd i reputacja. Lubi się kłócić, wyzywać. Nie liczy się z opinią innych szarych ludzi. Uważa, że ma swoją wartość i nie poniża się.
- Słuchaj.. tak mi przykro.. - usprawiedliwiał się Sylwiusz
- Nie.. to nie twoja wina. Tylko po prostu czuję się niesprawiedliwie oceniona. Ona jest jeszcze bardziej oddalona od twoich klimatów niż ja.
- Nie znasz jej.
- Bo nie chcę jej poznać! W szkole jest jędzą. Nie ma własnego zdania, co chwila do Sandry takie teksty jakby na serio tamta była kurde jakąś księżną.
- Nie obchodzi mnie to. Ko- [Hilary weszła w słowo]
- Nie mów tego .. ! Ty nie możesz jej..
- Kochać?
- Tak.
- Mogę.
- Nie.. nie wiesz co mówisz.
- Wiem. Jestem tego pewny. Kocham Judytę i chcę z nią być.
- Widzę, że nasza rozmowa nie ma sensu. Nie masz w sobie za nic sprawiedliwości i rozsądku.
- Sama nie próbujesz mnie zrozumieć..
- Ja tego nie ogarniam! Byliśmy dla siebie najważniejsi.. wyjechałam, zmieniłam się, spotkaliśmy się, odrzucasz mnie mimo naszych zerwanych więzi, ale się staram, chcę wykorzystać szansę. Ale ty mi jej nie dajesz, bo twierdzisz, że nie zmienię już się.. Że nie będę taka jak kiedyś. Poznajesz jakąś zwyczajną nastolatkę. Jest samolubna, nadmiar próżna, słucha rapu i innych piosenek, które nie mają sensu, nie ZNOSI piosenek Anny Jantar, ani Krzysztofa Krawczyka, ani Gąsowskiego, ani Dżemu, Lady Pank, Perfect i tak dalej, i tak dalej. Chodzi w obcisłych, wyzywających ciuchach, jest chodzącym plastikiem. Kochasz ją i nie krytykujesz. Gdzie tu logika..?
- W sercu.
- Ot wymyśliłeś..
- Ale to prawda.
- Za co ty ją kochasz?
- Pff...
- No pytam. Żądam odpowiedzi.
- Za nic.. Kocham ją całą.
- To gratuluję naiwności. Kupiłeś ją, ona ci się dobrze sprzedała, oszukuje cię! Czemu nie dasz mi szansy?
- Bo ci nie ufam. [cios w serce dla Hi]
- Myliłam się co do ciebie. Myślałam, że.. już sama nie wiem. [patrzy mu w oczy]
- Po prostu nasza przyjaźń to przeszłość. Czasy się zmieniły, a teraz nasza przyjaźń będzie teraz taka 'odgrzewana'. Chcesz NAS na mus. Nie możesz poczekać..? Powoli stwórzmy więzi. Niech one będą szczere!
- Jakbyś chciał.. to bym nie musiała czekać. Powiedz mi jak nie chcesz się ze mną zadawać. Jesteś dla mnie za ważny, abym po prostu się z tobą miała kolegować. Przyjaźń jak kiedyś.. albo nic. Sam zawsze mówiłeś, że jak już coś robić.. to na 100%. Dlaczego teraz sam sobie zaprzeczasz?
- Przez te 5 lat wiele się nauczyłem.
- Ale nie byłeś przy mnie. Praktycznie nie wiesz jaka teraz jestem. Oceniłeś mnie.. w sumie to po tym jak zaśpiewałam zepsutą piosenkę chwaląc ją. Od razu sobie nie wiadomo co strzeliłeś do głowy i nie chcesz tego zmienić.
- [zamyślony]
- [patrzy mu w oczy]
- [zamyślony; milczy]
- Pójdę już. [wstała i ruszyła]
- [gdy Hi zeszła już z pomostu] Hilary..
- Hę?
- Przepraszam. Za szybko cię skreśliłem. Tak szczerze, to ja się ciebie wstydzę.
- Że przyniosłabym ci wstyd w towarzystwie?
- Nie. Mówię o tym, że boję się jakby ciebie, wstydzę z tobą rozmawiać i czuję się nieswojo.
- Dlaczego?
- Mam jakoś dziwnie tak.. mam wyrzuty podczas rozmowy z tobą. To samo uczucie, gdy dziewczyna chce się odkochać w chłopaku. Nie chce z nim rozmawiać, aby to przerwać to co do niego czuje.. Ponieważ, gdy o nim zapomni zniknie to krępujące uczucie na widok tej osoby,ale w głębi chciałaby się z nim przyjaźnić.
- A czemu ty tak.. ? Chcesz zerwać kontakt?
- Nie wiem. Boję się twojego nowego charakteru. Obawiam się wielce twojej krytyki i tego, że mam dziewczynę. Gdy już wiesz, czuję się strasznie winny, mam wyrzuty i wolałbym jej nie mieć. Dziwnie mi tak po prostu z tobą rozmawiać. Nie wierzę, że moja najlepsza i najważniejsza przyjaciółka wróciła i ja nie widzę w tobie ciebie.
- Nic z tego nie rozumiem. Powiedz jedno krótkie zdanie a konkretne.
- Zależy mi na tobie, ale boję się ciebie.
- Nie rozumiem, dlaczego się mnie boisz.
- Takie uczucie jakby cicha dziewczyna nagle musiała rozmawiać z najpopularniejszą, najfajniejszą w szkole. Ten stres, żeby się nie wygłupić. Dlatego zdecydowałem oszczędzić sobie na stresie, ale to był głupi pomysł.
- Bardzo. Szczerze.. zachowałeś się jak małe głupie dziecko, a nie jak mężczyzna.
- Wiem i przepraszam. Spanikowałem.
- Przez ta twoją taktykę jestem teraz niewyspana, zapłakana, poszukiwana i..
- Jak to poszukiwana?
- Na pewno Dawid mnie szuka.
- Chodź, odprowadzę cię do domu.
- Eii.. a jaki mamy dzisiaj dzień?
- Sobota..
- Już?! Ojej.. nie zdążę..
- Na co?
- Konkurs talentów..
- A co śpiewasz?
- Nie mam czasu na pisanie własnej piosenki.. Chyba Rihanna.. S&M mi się podoba.
- Nie wiem, nie słucham. A może zaśpiewasz coś do czego śpiewania w pewnym sensie się zadeklarowałaś?
- To znaczy?
- Coś ze starszych piosenek..
- Zastanowię się.
- Weźmy może autobus?
- Ok. Nie mam siły iść piechotą. [podchodzą do przystanku] O ja.. Za pół godziny. Przez ten czas zdążyłabym dojść piechotą.. To chodźmy skrótem, tam wśród siana. Jak kiedyś.
- Jak jesteś zmęczona to może wezmę cię na ręce?
- Nie, dzięki.
Po drodze rozmawiali, śmiali się i zachowywali jak kiedyś. Jednak żadne z nich nie czuło, że są przyjaciółmi. Śmiech i miłe słowa były sztuczne i pełne sztywności.
Gdy do drzwi mieszkania zapukała Hilary, a za nią stał Sywek, drzwi otworzył Dawid:
- HILARY?! Co ty sobie wyobrażasz?! Wchodź do domu, policję wzywaliśmy a ty co?! Znowu łazisz z jakimś typkiem! Określiłem się przecież! Zakaz rozmawiania z takimi podejrzanymi kolesiami! Mógł ci coś zrobić! - [Hilary wchodzi do środka mieszkania i zamyka się u siebie w pokoju]
- Cześć, Dawid. To ja Sylwiusz.. - mówił zakłopotany chłopak
- Oo! O! Już sobie kolegę znalazłeś?! Zaraz.. zaraz.. Sylwiusz Mesner! Przyjaciel Hilary z dzieciństwa!
- Tak.. tak..
- Przepraszam.. za te krzyki. [na ucho:] Chcę, żeby Hilary nabrała dyscypliny.. Hehe!
- Hyhyhy..
- Co?
- Nie , nic.
- Wejdź do środka. Powiesz co robiła Hilary przez cały ten czas.. Hahaha!
- Ee.. ja już pójdę. Dzięki. Na razie!
- Siema..
- Hilary.. powiesz mi co się stało? - spytał zdenerwowany brat
- Nie. Wyjdź stąd. Muszę poćwiczyć piosenkę. Aa.. właśnie! Nie pisz tamtej.. Zaśpiewam coś gotowego. Na przykład Rihannę.
- Ale.
- WYJDŹ!
- [wychodzi i trzaska drzwiami]
Hilary mocno wzięła się do pracy. Piosenkę znała na pamięć, nieco zmieniła melodię, ale to tylko dlatego, aby wypełnić czas. Nie chciała bowiem wychodzić z pokoju, aby nie stanąć z własnym bratem twarzą w twarz. Wiec zaczęła wprowadzać małe zmiany. Gdy usłyszała, że matka woła go do kuchni, wykorzystała moment i wybiegła z mieszkania. Wzięła sporą sumę i poszła na zakupy. Planowała kupić jakąś fajną kieckę do występu. Planowała kupić coś praktycznego, aby mogła wykorzystać również do innych okazji. Zmierzyła dotychczas 3 sukienki. Jedna złota, krótka, uwydatniająca kształty dziewczyny. Hi była nią zachwycona, ale przypomniała sobie, że złożyła obietnicę. Więc wyszła ze sklepu. W następnym zmierzyła 2. Pierwszym strojem była raczej tunika niż sukienka. Była w biało-czarne paski z dodatkami koloru czerwonego, ale była taka nudna, więc Hilary założyła drugą tunikę. Była to szara długa koszulka. Była na ramiączka, z dużym dekoltem, ale za to była długa- ledwo co odkrywała kolana. Jednak wyglądała trochę jak bluzka osoby bezdomnej i biednej, co grzebie w śmieciach. Wchodząc do następnego sklepu już w wejściu chciała zawrócić, ale przeszkodziła jej w tym Sandra. Również szukała stroju na występ. W jaki sposób wkurzyła i sprowokowała Hilary?:
- Za drogo?- powiedziała patrząc wrednym spojrzeniem i trzymając w dłoniach 4 wieszaki z zaje*istymi kreacjami. W tym momencie Hilary przeżegnała się w myślach i weszła do sklepu. Zaczęła udawać, że ceny jej nie przerastają. Nagle zauważyła świetną czerwoną sukienkę. Wydawała się jej idealna. Na wieszaku nie było jej rozmiaru, więc podnosząc na wieszaku czerwone cudo spytała, czy jest jej rozmiar. Pracowniczka poszła na zaplecze a Sandra zaczęła monolog:
- Słuchaj, nie ma się co łudzić. Będę lepsza, nawet jeśli chodzi o dobór stroju. Spójrz prawdzie w oczy. Tutaj wygrywa ten, kogo polubi publiczność. Jesteś lubiana? No właśnie. Więc nie udawaj przede mną, że cię stać na te ciuchy... Nie poniżaj się. Miej honor i z honorem zejdź ze sceny.. [wchodzi pracowniczka]
- Proszę bardzo. Oto pański rozmiar.
- Dziękuję. - Hilary poszła do przebieralni i założyła sukienkę. Leżała jak ulał.. jedynie cena.. 389 zł. Miała 400 a chciała kupić jakieś dodatki. Ale co? Nie poniży się przed Sandrą. Więc kupiła:
Aby nie wyglądać nazbyt elegancko postanowiła założyć emoskie rękawiczki, rajstopy 'sieć rybacka', ale buty miała pożyczyć od mamy- kolor bordowy, na obcasie. Wszystko to miała w domu, więc ulżyło jej trochę na sercu.
Po tym dniu zmęczona jak nigdy Hilary zasnęła już o godzinie 20.30. Jak dobrze, że jutro jeszcze weekend..
- Hilary..? Co ty tu robisz? Zgubiłaś się?
- Nie.. Wiem gdzie jestem, po co jestem i dlaczego.
- No to udanego wyniku twojego zachodu. Muszę iść.
- Nie, czekaj!
- Ale masz przecież coś do załatwienia. Nie będę przeszkadzał.
- Sylwiusz!
- Hilary! My jesteśmy przeszłością, nie da rady cię już zmienić. Jesteś sztuczna do szpiku kości.
- [znowu zaczyna popłakiwać]
- To cześć.
- Więc nie dasz mi już szansy?
- Mógłbym dać, ale nie sądzę, żebyś ją dobrze wykorzystała.
- Wykorzystam.
- Chyba moją naiwność.
- Na prawdę.
- Nie jestem głupi. Mnie nie oszukasz.
- Ale daj mi szansę. Jesteś dla mnie bardzo ważny.
- Nie sądzę.
- Co? Czy mam rozumieć, że tobie już wcale nie zależy na naszej przyjaźni? Że masz już to wszystko gdzieś? A mówiłeś, że się nie zmieniłeś.
- Bo nie.
- Owszem, tak! Kiedyś..
- Jak ktoś mi sprawił przykrość to tracił moje zaufanie, uznanie i szacunek.
- A co ja ci kur*a zrobiłam?!
- Nie znoszę zepsutych ludzi. A ty już taka jesteś, nie zmienię tego choćbym chciał.
- Mi zależy.
- Mi zależało.
- To przynajmniej porozmawiajmy. Nie strzelaj focha za byle co! Jezuu.. Nasza przyjaźń była zbyt silna, żebyśmy teraz udawali, że się nie znamy!
- Jestem tego samego zdania, ale ty po prostu nie jesteś sobą.
- No więc pomóż mi powrócić choć w części do dawnej mnie. Jeszcze nie wszystko stracone! Mi tu łzy lecą! [uśmiecha] Może nie będę już taka jak kiedyś, ale może zarazisz mnie swoim życiem i się zmienię. Byłeś jedyną osobą, o której myślałam lecąc do Dallas, jesteś dla mnie wyjątkowy.. Niestety kontakt się urwał, a tam gdzie mieszkałam nie miałam nawet gdzie żyć, tak jak tutaj z tobą. Tam szczęściem jest najnowszy model telefonu dotykowego z internetem, własny samochód.. taa... i to nie byle jaki! Ferrari od razu! Tutaj.. z tobą.. Szczęście nabiera innego wymiaru. Brakuje mi tego i uwierz- nie miałam na początku własnego kąta w nowym miejscu. Byłam odludkiem, aż w końcu znudziło mi się słuchanie tekstów do mnie o polskiej wieśniaczce. Nie było mi łatwo tak nagle nauczyć się szpanu i lansu, przekleństw, szaleństwa. Wtedy też nikt nie podejrzewał, że tak szybko stanę się jedną z królowych w szkole. Więc może dałbyś mi kur*a szansę, skoro Bóg sprawił, że się spotkaliśmy.. ! Dlaczego nie chcesz zaryzykować?
- Bo nie poznaję cię. Gdy z tobą rozmawiam, ani trochę nie odnoszę wrażenia, że mój rozmówca to moja przyjaciółka, Hilary Mushbee..
- Uwierz, że to ja! Zmieniłam się, ale na zewnątrz. Charakter nie zmienia się aż tak bardzo, żeby się nie zmienić. Wystarczy trochę silnej woli, chęci i motywacji. Ja to wszystko kumuluję w sobie, tylko że ty to olewasz.. [znowu jej oczy szklą się; Sywek nie odpowiada] Aha.. Ok. Rozumiem. Powiedziałam to co chciałam ci powiedzieć, ale nie- to nie. [odwróciła się i powoli ruszała z miejsca]
Hilary w tym momencie myślała, że Sylwiusz zaczepi ją i da jej szansę. Obiecała sobie, że przestanie wtedy przeklinać, przypomni sobie piosenki Anny Jantar, gdyż to ulubiona wokalistka Sywka, gry na gitarze i zmieni zachowanie wobec świata. Była na to gotowa, zależało jej jak na niczym innym. Chłopak na prawdę był jedyną osobą, która spędzała z nią dzieciństwo. Ich relacje były zadziwiająco trwałe, silne.. Hilary była już, jak myślała, dość daleko od miejsca ich rozmowy, a nie słyszała żadnego słowa. Odwróciła się więc i nikogo już tam nie było. Postanowiła, że cofnie się parę kroków.. "Może go jeszcze zobaczę". To co zobaczyła za murem złamało jej serce. Zabrakło jej słów, zasłabła i zaczęła płakać, choć nawet o tym nie wiedziała. Łzy leciały jej po policzku, a ona nie mogła ich zatrzymać, nawet nie próbowała. Widok zgubił ją w szarym świecie, a raczej w ciemnościach losu, życia.. Za murem widziała idącego Sylwiusza i biegnącą do niego dziewczynę.. On ją przytulił i się pocałowali, a potem trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy szeptali do siebie. Po chwili ruszyli w stronę wsi.
Hilary nie była w stanie opanować łez. Nie miała już odwagi spojrzeć mu w oczy, nawet przejść obok niego. Złamał jej serce. Tego dnia Hi nie poszła do szkoły.. cały dzień spędziła nad rzeką i myślała o całej tej zaszłej sytuacji. Nie miała ochoty wracać do domu.. Więc została tam na noc.
Gdy była już 23.00 a Hilary nie odbierała telefonu Dawid zadzwonił na policję. Niestety, poszukiwania mogą zostać rozpoczęte dopiero po 2 dniach nieobecności. W takim razie ojciec Hi z Dawidem poprowadzili własne śledztwo. Szukali, wołali, pytali- na marne. Nikt jej nie widział, trudno się dziwić skoro przy rzece siedzi już od 6.00 rano i nie ruszała się z miejsca płacząc i myśląc jak przekonać do siebie Sylwiusza.
Tymczasem w szkole Sandra ćwiczyła na sali gimnastycznej do występu. 'Zatrudniła' tancerki, o których mówiła "Drag Queens' ale o przyczynie nie było wiadomo. Wszyscy wtedy myśleli krytykując, że Sandra uważa siebie, tancerki i cały występ za jakieś nie wiadomo co, jakieś 'erotic&music show'. Nikt nie chciał zaś przyjść zobaczyć choć fragmentu próby, gdyż zapowiadało się katastroficznie.
Karina martwiła się nieco o Hilary. Zależało jej, aby koleżanka została w Białymstoku.
Minęło 25 godzin od wyjścia Hilary. Była wtedy ok. 6.00 rano. Na poranny spacer wyszedł Sylwiusz. Hilary wtedy spała na pomoście, w mokrych i brudnych ciuchach, z rozmazanym makijażem i nieogarniętymi czarnymi włosami. Słońce się właśnie zbudziło do końca i oświeciło trawy wokół rzeczki. W ten sposób Sywek nabrał ochoty spędzenia poranku nad wodą. I nagle widzi Hilary:
- Hilary?! Eii! Obudź się! No wstawaj! [otwiera powoli oczy; przeciąga się] Hilary.. Obudź się!
- [otwiera oczy i przerażona na widok chłopaka krzyczy; wpada do rzeki; cała jest w wodzie] Khe! Khe! Khe! Khe! Khe! Khe! [głęboki wdech] Fuuuuuuuu! Aaaaa! No zrób coś!!
- [podaje rękę] Co ty tutaj robisz?!
- To ciebie teraz tutaj miało nie być.. nie..-nieważne.
- Zimno ci? Masz moją bluzę.
- [zakłada] Dziękuję..
- [milczy]
- Możemy porozmawiać? Tak na spokojnie..
- No możemy. Mamy czas.
- [chwila milczenia] Kim jest ta dziewczyna?
- Jaka dziewczyna?
- Tamta. Wczoraj.
- Widziałaś.. ?
- A jakby nie. Jakbym nie widziała, to bym przecież nie pytała.. No więc?
- Judyta.. Z 3 gimn. Chodzi do twojej szkoły.. Jesteśmy razem od pół roku.
- Judyta .. ?
- Tak.. Choć koleżanki mówią na nią Judy. Była jedną z najpopularniejszych, ale teraz jedna z tamtych odrzuciła ją od girlsband'u i ma kryzys.
- No więc wiem, która to.. Podwładna Sandry.
Judyta- Judy. 15 lat; była podwładna Sandry; przyjaciółka Ans; dziewczyna Sylwiusza. Nikt nie rozumie wyboru Sywka, ponieważ ona nie cierpi starej muzyki, na pewno już nie lubi Anny Jantar, najważniejszy dla niej jest wygląd i reputacja. Lubi się kłócić, wyzywać. Nie liczy się z opinią innych szarych ludzi. Uważa, że ma swoją wartość i nie poniża się.
- Słuchaj.. tak mi przykro.. - usprawiedliwiał się Sylwiusz
- Nie.. to nie twoja wina. Tylko po prostu czuję się niesprawiedliwie oceniona. Ona jest jeszcze bardziej oddalona od twoich klimatów niż ja.
- Nie znasz jej.
- Bo nie chcę jej poznać! W szkole jest jędzą. Nie ma własnego zdania, co chwila do Sandry takie teksty jakby na serio tamta była kurde jakąś księżną.
- Nie obchodzi mnie to. Ko- [Hilary weszła w słowo]
- Nie mów tego .. ! Ty nie możesz jej..
- Kochać?
- Tak.
- Mogę.
- Nie.. nie wiesz co mówisz.
- Wiem. Jestem tego pewny. Kocham Judytę i chcę z nią być.
- Widzę, że nasza rozmowa nie ma sensu. Nie masz w sobie za nic sprawiedliwości i rozsądku.
- Sama nie próbujesz mnie zrozumieć..
- Ja tego nie ogarniam! Byliśmy dla siebie najważniejsi.. wyjechałam, zmieniłam się, spotkaliśmy się, odrzucasz mnie mimo naszych zerwanych więzi, ale się staram, chcę wykorzystać szansę. Ale ty mi jej nie dajesz, bo twierdzisz, że nie zmienię już się.. Że nie będę taka jak kiedyś. Poznajesz jakąś zwyczajną nastolatkę. Jest samolubna, nadmiar próżna, słucha rapu i innych piosenek, które nie mają sensu, nie ZNOSI piosenek Anny Jantar, ani Krzysztofa Krawczyka, ani Gąsowskiego, ani Dżemu, Lady Pank, Perfect i tak dalej, i tak dalej. Chodzi w obcisłych, wyzywających ciuchach, jest chodzącym plastikiem. Kochasz ją i nie krytykujesz. Gdzie tu logika..?
- W sercu.
- Ot wymyśliłeś..
- Ale to prawda.
- Za co ty ją kochasz?
- Pff...
- No pytam. Żądam odpowiedzi.
- Za nic.. Kocham ją całą.
- To gratuluję naiwności. Kupiłeś ją, ona ci się dobrze sprzedała, oszukuje cię! Czemu nie dasz mi szansy?
- Bo ci nie ufam. [cios w serce dla Hi]
- Myliłam się co do ciebie. Myślałam, że.. już sama nie wiem. [patrzy mu w oczy]
- Po prostu nasza przyjaźń to przeszłość. Czasy się zmieniły, a teraz nasza przyjaźń będzie teraz taka 'odgrzewana'. Chcesz NAS na mus. Nie możesz poczekać..? Powoli stwórzmy więzi. Niech one będą szczere!
- Jakbyś chciał.. to bym nie musiała czekać. Powiedz mi jak nie chcesz się ze mną zadawać. Jesteś dla mnie za ważny, abym po prostu się z tobą miała kolegować. Przyjaźń jak kiedyś.. albo nic. Sam zawsze mówiłeś, że jak już coś robić.. to na 100%. Dlaczego teraz sam sobie zaprzeczasz?
- Przez te 5 lat wiele się nauczyłem.
- Ale nie byłeś przy mnie. Praktycznie nie wiesz jaka teraz jestem. Oceniłeś mnie.. w sumie to po tym jak zaśpiewałam zepsutą piosenkę chwaląc ją. Od razu sobie nie wiadomo co strzeliłeś do głowy i nie chcesz tego zmienić.
- [zamyślony]
- [patrzy mu w oczy]
- [zamyślony; milczy]
- Pójdę już. [wstała i ruszyła]
- [gdy Hi zeszła już z pomostu] Hilary..
- Hę?
- Przepraszam. Za szybko cię skreśliłem. Tak szczerze, to ja się ciebie wstydzę.
- Że przyniosłabym ci wstyd w towarzystwie?
- Nie. Mówię o tym, że boję się jakby ciebie, wstydzę z tobą rozmawiać i czuję się nieswojo.
- Dlaczego?
- Mam jakoś dziwnie tak.. mam wyrzuty podczas rozmowy z tobą. To samo uczucie, gdy dziewczyna chce się odkochać w chłopaku. Nie chce z nim rozmawiać, aby to przerwać to co do niego czuje.. Ponieważ, gdy o nim zapomni zniknie to krępujące uczucie na widok tej osoby,ale w głębi chciałaby się z nim przyjaźnić.
- A czemu ty tak.. ? Chcesz zerwać kontakt?
- Nie wiem. Boję się twojego nowego charakteru. Obawiam się wielce twojej krytyki i tego, że mam dziewczynę. Gdy już wiesz, czuję się strasznie winny, mam wyrzuty i wolałbym jej nie mieć. Dziwnie mi tak po prostu z tobą rozmawiać. Nie wierzę, że moja najlepsza i najważniejsza przyjaciółka wróciła i ja nie widzę w tobie ciebie.
- Nic z tego nie rozumiem. Powiedz jedno krótkie zdanie a konkretne.
- Zależy mi na tobie, ale boję się ciebie.
- Nie rozumiem, dlaczego się mnie boisz.
- Takie uczucie jakby cicha dziewczyna nagle musiała rozmawiać z najpopularniejszą, najfajniejszą w szkole. Ten stres, żeby się nie wygłupić. Dlatego zdecydowałem oszczędzić sobie na stresie, ale to był głupi pomysł.
- Bardzo. Szczerze.. zachowałeś się jak małe głupie dziecko, a nie jak mężczyzna.
- Wiem i przepraszam. Spanikowałem.
- Przez ta twoją taktykę jestem teraz niewyspana, zapłakana, poszukiwana i..
- Jak to poszukiwana?
- Na pewno Dawid mnie szuka.
- Chodź, odprowadzę cię do domu.
- Eii.. a jaki mamy dzisiaj dzień?
- Sobota..
- Już?! Ojej.. nie zdążę..
- Na co?
- Konkurs talentów..
- A co śpiewasz?
- Nie mam czasu na pisanie własnej piosenki.. Chyba Rihanna.. S&M mi się podoba.
- Nie wiem, nie słucham. A może zaśpiewasz coś do czego śpiewania w pewnym sensie się zadeklarowałaś?
- To znaczy?
- Coś ze starszych piosenek..
- Zastanowię się.
- Weźmy może autobus?
- Ok. Nie mam siły iść piechotą. [podchodzą do przystanku] O ja.. Za pół godziny. Przez ten czas zdążyłabym dojść piechotą.. To chodźmy skrótem, tam wśród siana. Jak kiedyś.
- Jak jesteś zmęczona to może wezmę cię na ręce?
- Nie, dzięki.
Po drodze rozmawiali, śmiali się i zachowywali jak kiedyś. Jednak żadne z nich nie czuło, że są przyjaciółmi. Śmiech i miłe słowa były sztuczne i pełne sztywności.
Gdy do drzwi mieszkania zapukała Hilary, a za nią stał Sywek, drzwi otworzył Dawid:
- HILARY?! Co ty sobie wyobrażasz?! Wchodź do domu, policję wzywaliśmy a ty co?! Znowu łazisz z jakimś typkiem! Określiłem się przecież! Zakaz rozmawiania z takimi podejrzanymi kolesiami! Mógł ci coś zrobić! - [Hilary wchodzi do środka mieszkania i zamyka się u siebie w pokoju]
- Cześć, Dawid. To ja Sylwiusz.. - mówił zakłopotany chłopak
- Oo! O! Już sobie kolegę znalazłeś?! Zaraz.. zaraz.. Sylwiusz Mesner! Przyjaciel Hilary z dzieciństwa!
- Tak.. tak..
- Przepraszam.. za te krzyki. [na ucho:] Chcę, żeby Hilary nabrała dyscypliny.. Hehe!
- Hyhyhy..
- Co?
- Nie , nic.
- Wejdź do środka. Powiesz co robiła Hilary przez cały ten czas.. Hahaha!
- Ee.. ja już pójdę. Dzięki. Na razie!
- Siema..
- Hilary.. powiesz mi co się stało? - spytał zdenerwowany brat
- Nie. Wyjdź stąd. Muszę poćwiczyć piosenkę. Aa.. właśnie! Nie pisz tamtej.. Zaśpiewam coś gotowego. Na przykład Rihannę.
- Ale.
- WYJDŹ!
- [wychodzi i trzaska drzwiami]
Hilary mocno wzięła się do pracy. Piosenkę znała na pamięć, nieco zmieniła melodię, ale to tylko dlatego, aby wypełnić czas. Nie chciała bowiem wychodzić z pokoju, aby nie stanąć z własnym bratem twarzą w twarz. Wiec zaczęła wprowadzać małe zmiany. Gdy usłyszała, że matka woła go do kuchni, wykorzystała moment i wybiegła z mieszkania. Wzięła sporą sumę i poszła na zakupy. Planowała kupić jakąś fajną kieckę do występu. Planowała kupić coś praktycznego, aby mogła wykorzystać również do innych okazji. Zmierzyła dotychczas 3 sukienki. Jedna złota, krótka, uwydatniająca kształty dziewczyny. Hi była nią zachwycona, ale przypomniała sobie, że złożyła obietnicę. Więc wyszła ze sklepu. W następnym zmierzyła 2. Pierwszym strojem była raczej tunika niż sukienka. Była w biało-czarne paski z dodatkami koloru czerwonego, ale była taka nudna, więc Hilary założyła drugą tunikę. Była to szara długa koszulka. Była na ramiączka, z dużym dekoltem, ale za to była długa- ledwo co odkrywała kolana. Jednak wyglądała trochę jak bluzka osoby bezdomnej i biednej, co grzebie w śmieciach. Wchodząc do następnego sklepu już w wejściu chciała zawrócić, ale przeszkodziła jej w tym Sandra. Również szukała stroju na występ. W jaki sposób wkurzyła i sprowokowała Hilary?:
- Za drogo?- powiedziała patrząc wrednym spojrzeniem i trzymając w dłoniach 4 wieszaki z zaje*istymi kreacjami. W tym momencie Hilary przeżegnała się w myślach i weszła do sklepu. Zaczęła udawać, że ceny jej nie przerastają. Nagle zauważyła świetną czerwoną sukienkę. Wydawała się jej idealna. Na wieszaku nie było jej rozmiaru, więc podnosząc na wieszaku czerwone cudo spytała, czy jest jej rozmiar. Pracowniczka poszła na zaplecze a Sandra zaczęła monolog:
- Słuchaj, nie ma się co łudzić. Będę lepsza, nawet jeśli chodzi o dobór stroju. Spójrz prawdzie w oczy. Tutaj wygrywa ten, kogo polubi publiczność. Jesteś lubiana? No właśnie. Więc nie udawaj przede mną, że cię stać na te ciuchy... Nie poniżaj się. Miej honor i z honorem zejdź ze sceny.. [wchodzi pracowniczka]
- Proszę bardzo. Oto pański rozmiar.
- Dziękuję. - Hilary poszła do przebieralni i założyła sukienkę. Leżała jak ulał.. jedynie cena.. 389 zł. Miała 400 a chciała kupić jakieś dodatki. Ale co? Nie poniży się przed Sandrą. Więc kupiła:
Aby nie wyglądać nazbyt elegancko postanowiła założyć emoskie rękawiczki, rajstopy 'sieć rybacka', ale buty miała pożyczyć od mamy- kolor bordowy, na obcasie. Wszystko to miała w domu, więc ulżyło jej trochę na sercu.
Po tym dniu zmęczona jak nigdy Hilary zasnęła już o godzinie 20.30. Jak dobrze, że jutro jeszcze weekend..


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz