sobota, 19 lutego 2011

6. Drugi dzień w szkole

Hilary poszła do szkoły wesoła i uśmiechnięta jak nigdy. Szła pozytywnie nastawiona i tylko czekała na reakcję Królowej. Ubrana była w czarną koszulę oraz fluorescencyjne różowe ogrodniczki na szelki oczywiście. Włosy miała natapirowane i wpięła w nie spinki (różowe kokardki). Jej kolczyki wyglądały jak z serii "Hello Kitty". Miała również wisiorek z z różowo-czarną czachą! Na dłoniach miała czarne rękawiczki bez palców. Jej trampki były w kostkę (czarno-różową) i z czaszkami. Żeby tego było mało miała ostry makijaż (w tej szkole makijaż nie jest czymś złym, więc mogła zaszaleć). Różowiaste usta świetnie odbijały na blado wypudrowanej twarzy. Rzęsy były max. długie i czarne. Kreski cienkie, ale bardzo widoczne. Cienie były różowe, ale im bliżej rzęs tym bardziej kolor zmieniał się w czerń. Róż na policzkach też zaliczyła, ale już delikatnie. Hilary wyglądała super. W dziedzinie makijażu była profesjonalistką, a w doborze stroju sama sobie była stylistką. Wszystko wyglądało razem tak bardzo.. hmm... EMO. Uśmiech Hilary był więc szczery i piękny, ze względu na oszałamiającą biel jej zębów.

Pierwszą lekcją była plastyka. Przed dzwonkiem Hi stała sama pod oknem i słuchała muzyki, która do niej przemawia. Zapomniała o świecie bożym i ludziach.. nie zauważyła, że wszystkie spojrzenia były skierowane w jej stronę. Te wszystkie oczy patrzyły z podziwem. Dzwonek. Hilary zdejmuje słuchawki, chowa do torby (czarna w różowe czachy) i staje pod drzwiami. Wtedy zagaduje do niej Robert:

- Cześć. Robert jestem..
- Hay! Hilary..
- Ła-ładnie.. dziś wyglądasz.. ee.. no.. wiesz..
- Hej. Sylwiusz! - przedstawił się kolejny
- Hilary..
- Arek!
- Klaudiusz!
- Szymon!
- Piotrek!
- Hilary..
- Monika.- podeszła jakaś dziewczyna
- Hilary. [przychodzi nauczycielka]

Nauczycielka chciała, aby uczniom plastyka od początku kojarzyła się z czymś ciekawszym niż historia sztuki, więc na pierwszej lekcji zaproponowała klasie, żeby każdy wybrał sobie jakiegoś modela bądź modelkę  i żeby naszkicował jego portret. I nagle huk-hałas-i-harmider! Wszyscy chłopacy, którzy się przedstawili Hilary chcieli być jej partnerami w pracy. Dziewczyna zauważyła, że Monika była w kłopocie, gdyż wszystkie dziewczyny już się dobrały w pary, a ona nie była tak atrakcyjna, żeby chłopacy proponowali jej współpracę.



Monika- 15 lat; naturalna ruda dziewczyna;ma chłopaka Sławka z równoległej klasy; jest nieśmiała, ale rozrywkowa. Jak znajdzie się w swoim towarzystwie to gada, gada i gada godzinami bez końca. Cały czas prawie wisi na telefonie. Jest jedynaczką.





Olała wszystkich ubiegających się chłopaków i podeszła do owej dziewczyny. 
- Nie masz pary?
- Nie.. - odpowiedziała smutno Monika
- Bo wiesz.. no, ja też [mówi wesoło oglądając się na chłopaków]
- Hah! To możemy być razem w parze..
- Okey.

Dziewczyny całą lekcję plotkowały i chichrały się z byle czego. Zrobiły świetne portrety i za współpracę dostały na początek 6. Gdy dzwonek dotarł do uszu nauczycielki, ta pozwoliła klasie wyjść z sali na korytarz i rozkoszować się 20 minutową przerwą. Wtedy Hi przeprosiła Monikę i wyruszyła na poszukiwania Królowej Sandry. Jej planem było nie łagodzenie ran, lecz ich rozdrażnianie. Gdy szła korytarzem wszyscy się za nią oglądali ze zdziwieniem, a następnie z przerażeniem, gdy zza drzwi wyszła ona.. Sandra.. Ubrana dzisiaj była tak.. elegancko. Krótka opięta granatowa sukienka, a na tym czarne bolerko. Wspomnę to wysokich szpilkach, koku na głowie (jakby co to taka fryzura) i mocnym makijażu. Gdy wyszła zza drzwi nagle na korytarzu zrobiło się tak ciszej.. Nieco przerażona Królowa powoli rozejrzała się i w końcu zauważyła siedzącą na ławce w rogu Hilary słuchającą muzyki, która nawet nie spojrzała na nią, lecz wiedziała o jej położeniu. Gdy Sandra zobaczyła stylizację Hi zrobiła większe oczy, wyprostowała się, a na jej twarzy ukazało się zmieszanie i niepokój. Delikatnie spojrzała na swój strój i porównała go w duchu ze strojem panny Mushbee. Nareszcie w tłumie zauważyła swojego powiedzmy, że już ex'a, Norberta. Spojrzała się na niego z dziecięcym przerażeniem, a on z politowaniem podszedł do niej. "Idziemy" powiedział po cichu i schwytał Sandrę za ramię. Gdy skręcili za rogiem atmosfera opadła i wszyscy zaczęli normalnie gadać.

- Norbert! [przytula się do niego] Przepraszam..
- Ok..
- Dziękuję.. jakbyś mnie nie tknął stałabym tam jak słupek..
- Ok.. Sandra, wiesz, że cię kocham, tak?
- Ja ciebie też [całuje w policzek]. Ans! Judy! Do łazienki! A ty Norbert.. spotkajmy się tutaj podczas lekcji, ok? Zgadamy się przez gadu.. [całuje w usta]
- Ok, kochanie.

W łazience:

- Co ona sobie wyobraża?!- bulwersowała się Sandra
- Szczyt bezczelności! - Ania
- Tak i zero wyczucia stylu.. nie dorównuje ci do pięt.. - zaczęła się wymądrzać Judyta
- Słucham? - Sandra
- No mówię, że ubrała się beznadziejnie.. ty masz wyczucie stylu, ubierasz się ze smakiem.. ona się wystylizowała kiczowato!
- Kicz?!
- Tak!
- Judy.. Ans, proszę cię wyjdź kochana!
- Dobrze..!- wystraszona Ans ucieka
- No więc Judy, uważasz to za tandetę?
- No jasne..
- ?
- Chyba.. no ta-ak.. no no b-bo.. yy... [oddycha głęboko/ odsuwa się pod ścianę]
- No więc, Judyto! Mylisz się! Ta stylizacja jest zaje*ista i to JA powinnam być w tym stroju! Jak śmiesz! Myślałam, że znasz się na trendach i stylach.. Odpadasz.
- Jak to odpadam?
- Odpadasz. Tak samo jak twoje dawne koleżanki: Aś, Marti, Kara, Luz, Ewka, Karina i inne..
- Oh! Ale.. nie możesz!
- Mogę! Odpadasz, a teraz zejdź mi z oczu!
- To kogo weźmiesz na zastępstwo? Żadna z tych, które wymieniłaś nie dorastały mi do pięt! Jesteś niemożliwa!
- Poradzę sobie bez ciebie.. Jest lepsza od ciebie..
- O kim mowa?
- Mówię o Hilary durna!
- O! Nie masz prawa! Ans w takim razie tez odejdzie! Ona wcale nie jest ci posłuszna, patrz.. Ans! [nic] Ans!! [nic] Ans chodź tu natychmiast!!! [nic]
- Nie posłuszna? Ans..
- Tak? - odezwała się wołana
- Już nic kochanie.. idź pogadaj z Hilary, weźmiemy ją do nas. Ale nic słowa o mnie, jak zwykle z resztą. Judy odpada. Papa! Muszę gdzieś zadzwonić.


W tym czasie Ans rozmawiała z Hilary:

- Cześć! [:entuzjastycznie]
- Hey..? [: niepewnie]
- Co tam?
- Jesteś od Sandry.. wiem.
- Co? Aa.. yy.. nie.. ja.. ja teraz tak no wiesz.. Prywatnie!
- Ta.. prywatnie. O co chodzi? [:entuzjastycznie]
- Nic szczególnego.. Jestem na prawdę pod wrażeniem twojego image'u!
- O! Miło.. miło.. nieswojo.. O co ci chodzi? Wiem, ze przyszłaś prosto od Sandry.
- Oj tam. Mam swoje życie i zawiązuje własne znajomości. To, że się z nią trzymam nie znaczy, że poznaję ludzi, żeby ich wziąć na naszą stronę albo zmiażdżyć.. Haha!
- Hmm.. nie pomyślałam, że takie zamiary mogłabyś mieć zagadując do mnie.
- "Dlaczego nie ugryzłam się w język?!"- pomyślała
- Muszę lecieć. Bye.
- A!.. cześć.. [pufa: pff]


Lekcje się skończyły. W szatni wszyscy nadal przyglądali się z ciekawością Hilary. W końcu przyszła Ans z Sandrą. Rozmawiały o tym, że Hilary wyczuwa podstęp. Domyśliły się, że poznanie się z Ans nie wyjdzie, ale koniecznie chciały wziąć Hilary do siebie.. Judy odpadła, a z Sandrą nie będzie nawet chciała rozmawiać zapewne. Nagle przebłysk u Sandry. Sukces! Wygrana! Szaleństwo! Królowa miała genialny pomysł, który nie mógł zawieźć.. "Buahahahhahahah!"

środa, 16 lutego 2011

5. Nieudana ucieczka z domu.

Była 20.00 kiedy Hilary wyszła cichaczem z mieszkania. Dawid wszystko widział, ale nie zamierzał nic mówić mamie. "W końcu to jej życie. Niech się uczy, uczy na własnych błędach." myślał. Tymczasem z pokoju Hilary dobiegała jakaś muzyka (Eisblume- Iceflowers). Wszedł więc do pokoju i odebrał połączenie od Kariny:

- Tak, słucham? Tu Dawid.
- Jaki Dawid? Myślałam, że to numer do Hilary.
- Tak, owszem. To telefon Hilary. Jestem jej bratem.
- Aa.. to daj mi Hilary do telefonu, pilnie!
- Nie ma jej w domu.
- A gdzie jest? To ważne!
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Nie wiem kim jesteś.
- To nie ma znaczenia!
- Dla mnie ma. Hilary ma już dość problemów. Nie chcę narażać jej na więcej nieprzyjemności.
- Powiedz gdzie jest! Natychmiast, bo jak nie to może nie wrócić już do domu!
- Że co?!
- GDZIE ONA JEST!!!
- Jak to nie wróci do domu!?
- [Karina wkurzona rozłącza się]


Po 20 minutach ktoś zadzwonił do drzwi mieszkania państwa Mushbee. Otwiera zmartwiony Dawid:

- Dawid! [Karina wyciąga go za kołnierz na korytarz i zamyka drzwi] Gdzie! Jest! Hilary!
- Ale powiedz co się stało?
- Wiesz co się dzisiaj działo u nas w szkole?
- Pobiła się z jakąś laską.
- No właśnie. Ta 'laska' jest zdolna do różnych rzeczy. Słyszałam jej rozmowę z jej kolegami. Chcą ją wziąć na 'swoją stronę' albo postraszyć. Trzeba ja ostrzec!
- Żartujesz? To nie brzmi wiarygodnie.
- Nie znasz Sandry a w ogóle.. Musimy się spieszyć, ty wszystko spowalniasz, idioto!!!
- Że co?!
- Zamknij się! Musimy znaleźć Hilary!
- Dobra, pójdziemy razem. Jestem za nią odpowiedzialny..
- Ok..

Karina z Dawidem biegli po mieście krzycząc 'Hilary!' Ale nikt nie odpowiadał. Szukali jej już 2 godziny.. 2 godziny razem.. Dawid jest wrażliwy. gdy już było nieźle po 22.00 oczy zaczęły mu się szklić. Bał się o siostrę. Karinie towarzyszyło raczej przerażenie.. gdy już było ciemno, bardziej bała się o siebie niż o koleżankę.

Hilary tymczasem spacerowała po lesie. Trafiła tam przez przypadek, ponieważ nie zauważyła gwałtownego obniżenia obok chodnika. Spadła na ziemię i skaleczyła sobie nogę. Nie krwawiła mocno, ale utrudniło jej to wielce wspinaczkę z powrotem na górę. Postanowiła więc poszukać jakiś ludzi w lesie. To był błąd. Zaczęła szybko zawracać się, gdyż huczenie sowy o 23.00 w nocy wydawało się tak straszne, że nieraz Hilary przewracała się ze strachu. Była już przy chodniku. Było to miejsce, z którego widziała sklepy i była już pełna cywilizacja, no ale jak tam wejść, gdy noga boli? Nareszcie udało się i kulejąc dziewczyna szła w stronę ławki pod sklepem. Usiadła i zaczęła szukać telefonu.

- Gdzie on jest? Musiałam go wziąć..! To niemożliwe. Gdzie jest! Cholera jasna! [Płacze] Nie.. tylko nie to! I co ja teraz zrobię?! Beznadzieja..
- Cześć.. - powiedział do niej miłym głosem jakiś chłopak.
- Hej..
- Coś się stało?
- Nie nic.. Wszystko w porządku..
- Na pewno? Ty krwawisz!
- Co? Aa.. no tak.. troszkę się zadrasnęłam..
- Jestem Tom.
- Hilary..
- Miło mi się poznać..



Tom: 17 lat; chodzi do tej samej szkoły co Hilary. Nie jest popularny, wręcz przeciwnie.. jest wyrzutkiem, za jego styl. Ma kolegów, ale niewielu. Jest samotny. Również jest niezadowolony z życia i widzi wszystko na czarno. Ma czarne proste włosy, brązowe oczy i kolczyk na dolnej wardze.




- Jesteś z tej szkoły co ja? - spytała Hilary
- Tak..
- A skąd wiesz, do jakiej szkoły ja chodzę?
- Widziałem cię.
- Rzucam się w oczy?
- Podczas bójki z Sandrą.. Tak.
- Aa.. tylko takie skojarzenia wszyscy macie ze mną.
- Ja nie.
- Nie widać.
- Na prawdę.
- Niech ci będzie, ale i tak ci nie wierzę.
- Uwierzysz. Co ty tutaj robisz w środku nocy?
- Uciekłam z domu.. planowałam tylko na chwilę [teraz wstaje], ale zgubiłam się i nie mogę trafić do domu.. AŁAAA!!!
- Noga?
- Tak.. kur*a.
- Eh.
- Pff.. ała..
- Poczekaj, pomogę ci.
- Dzięki. Poradzę sobie..
- Daj mi rękę. Zawiozę cię do domu jeśli chcesz.
- Nie.. Nie wrócę teraz do domu.. Mama zwariuje..
- A co będzie jak wcale nie wrócisz?
- Mama nawet nie wie.. Dramatyzuje pewnie jeszcze po tym czego się dowiedziała od dyrektora..
- Aa.. to co ze sobą dzisiaj zrobisz?
- Nie mam pojęcia. Zostanę na ulicy, nie jest tak zimno..
- Nie. Zawiozę cię do domu, to jedyne dobre rozwiązanie.
- Proszę nie! [Tom pomaga Hilary usiąść na motorze]
- Załóż kask i podaj mi swój adres.. Hilary..
- Eh.. ul. *********** 2*/1*.
- Tam mieszkasz?! [zdziwienie]
- Nom. Coś nie tak?
- Nie.. daleko masz do szkoły.. [U Toma można zauważyć w tym momencie latające ze zdenerwowania oczy]

Pojechali.. Jadąc obok supermarketu BIEDRONKA Hilary zauważyła Karinę i Dawida. Poprosiła grzecznie Tomka, aby się zatrzymał.

- Hilary! Gdzieś ty się podziewała! Martwiłem się! Nigdy więcej! Rozumiesz! Matka się dowie!- krzyczał na nią Dawid
- Właśnie! Jak mogłaś! I jeszcze zapomniałaś telefonu! Co ci!?
- Najpierw afera szkolna! Potem uciekasz z domu i nie wracasz!- wypominał Dawid
- A na czym polega ucieczka, przepraszam bardzo?!- wcięła się Hilary. 
- Oj, młoda! Matka się wszystkiego dowie! Będziesz miała przerąbane! Zapłacisz za moje zmartwienie!
- I moje! Szukamy się 4 godziny! Krzyczymy, a ty.. A ty się zabawiasz z jakimś chłopakiem!- wypominała Karina na zmianę z Dawidem
- Kto wie gdzie on chciał ciebie zawieźć!
- Kto wie jakie miał plany!
- Kto ty jesteś!? Nie masz prawa zaczepiać mojej siostry!
- A ty Hilary dla swojego bezpieczeństwa powinnaś go spławić! Naiwna! Kto wie co chciał ci zrobić!
- Nie pozwolę, żebyś miała kłopoty! Jesteś moją młodszą siostrą! Muszę cię następnym razem pilnować!
- A ja ci radzę odwalić się od mojego życia! Tak się składa, że Tom mi pomógł! Chciał zawieźć mnie do domu!- tłumaczyła wkurzona Hilary
- Czyjego?!
- Ej, przestańcie! Ja nie jestem taki! Ja chciałem ją zawieźć do jej mieszkania! Chciałem tylko pomóc! I nie obwiniajcie jej za wszystko! Ma taki charakter, więc poszła! Jej życie, jej decyzje i jej czyny i nic wam do tego! Przestańcie! Tylko pogarszacie sprawę takimi wypominkami! Ona i tak jest zakłopotana, a wy powinniście jej pomóc!
- No chyba nie będę jej chwalił, że się wozi z jakimś podejrzanym typkiem!
- To spróbuj jej wytłumaczyć, że ma się ode mnie trzymać z daleka dając jakieś argumenty, a nie wrzeszczeć na nią! Tobie miło się czegoś słucha jak ktoś na ciebie wrzeszczy w środku miasta!?
- Skończmy to! - rzekła Karina- Ty pojedziesz sam (!) do swojego domu.. Żegnam! Ja pójdę do siebie już do domu, a ty, Hilary, pójdziesz do domu z Dawidem. Te kłótnie w środku miasta w nocy i tak nic nie wniosą! Do zobaczenia.. jutro..
- "Dzięki Karina!"- pomyślała Hi.

W drodze do domu Dawid ciągle krzyczał na Hilary, która już po 15 minutach, dalsze pretensje i wypominki miała gdzieś. Dziewczyna szła z rozmazanym makijażem, mokrymi i 'pogniecionymi' włosami, brudnymi ciuchami i z ranną nogą. Po drodze żuła gumę. Kompletnie nie słuchała przestróg brata. Do mieszkania weszła na luzie. Jej brat bardziej się zestresował tą całą sytuacją od niej samej. Wiedziała, że mama się nie dowie. Dawid bardzo martwi się o stan matki, która jest straszną dramatyczką. Jakby jej powiedział co zaszło kobieta wpadłaby w furię i miałaby myśli samobójcze jak to powiada zawsze Hi, żeby przekonać brata do tego, żeby coś stało się tajemnicą. Rana na nodze była nadal świeża i rozdrażniona przez ten 1 km drogi do domu pieszo. A przecież, mogła zostać przywieziona prosto pod klatkę! Eh.. w sumie to lepiej, że dała znać, że jeszcze żyje bo inaczej zawiadomiono by policję choć nie było jej tylko pół godziny, kiedy Karina przyszła do mieszkania i powiadomiła o wszystkim Dawida.

Tej nocy Hi nie mogła zasnąć. Myślała o tym co zrobiła, o konsekwencjach, o tym, że upodabnia się do Sandry w ten sposób. No bo- Sandra zaniża się i pali, pije i być może ćpa, bo normalny człowiek to nie atakuje niewinnego człowieka i nie zaczyna z nim bijatyki o byle co. Postanowiła, że sprawdzi czy tak jest. Całą noc obmyślała plan.. a potem myślała o Tomie. W sumie jest całkiem fajny, jest samotny i pasowałby do Hilary. Z drugiej strony- jest wyrzutkiem społeczeństwa! Już dosyć ma problemów z odmiennością, więc "nie będę pogarszać sprawy. Będę olewać Toma, nie jest wart tego, żebym zaniżała się w oczach ludzi".
Ale co innego mówi rozum, co innego serce, co innego usta i co innego piszą dłonie..

niedziela, 13 lutego 2011

4. Hilary wraca do domu.

Hilary i Karina nawet się nie przywitały. Wszystko przez tą głupią kłótnię na samym początku. Szkoda, no ale to przecież pierwsze dni znajomości! Muszą się przyzwyczaić do siebie. Tymczasem Hilary z rozcięta wargą wracała do domu. Nie uciekła z lekcji, lecz na lekcjach też nie była. Cały czas siedziała w szkolnym korytarzu zamkniętym na klucz. Wejście było zawsze zamknięte, grodziła krata. Hilary była sprytna i za pomocą spinki bez problemu otworzyła zamek i siedziała w samotności. Na korytarzu nic nie było. Żadnych drzwi, okien, rzeczy. Nie wiadomo po co ten korytarz jest. Był kręty, miał tylko jeden szlak. Droga nim była długa i zawiła jak w labiryncie. Nie było tam zasięgu. Światła też. Głucha cisza otaczała dziewczynę. Szybko się zorientowała, że ściany były bardzo zakurzone, gdyż po tym jak przejechała po ścianie dłonią spostrzegła tabliczki z napisami MAGAZYN i PIWNICA. Jednak nie znalazła żadnych drzwi. jedynie zgrubienie w miejscach, gdzie mogłaby się ich spodziewać. Czyli drzwi były, tylko zostały zamurowane. Zmęczona samotnością i ciszą postanowiła udać się do wyjścia, żeby nie przegapić dzwonka, który pozwalał jej iść do domu. Nagle przeraził ją hałas.. Wydawać by się mogło, że nagle wszyscy ludzie walą młotami w ściany zapomnianego korytarza. To było straszne! Tynk z sufitu spadał Hilary na głowę, a podłoga nieco się trzęsła. To była społeczność szkoły biegnąca ku szatni. Po chwili, gdy wszystko ucichło, Hilary doszła do szatni, odebrała kurtkę i wyszła. Była wygwizdywana przed szkołą przez jej klasę i tych spoza niej. Nic nie mówiąc wsiadła do autobusu i pojechała do swojego mieszkania w starym bloku. Żeby nie było za szaro, to pozwolę sobie wspomnieć, że w szatni spotkała się z Kariną:

- Kari!
- O.. Cześć..
- Przepraszam...
- Nic nie szkodzi. Ale tutaj nie chodzi o słowo 'Przepraszam', tu chodzi, żebyś nabrała trochę kultury i dyscypliny! Nie rób z siebie pośmiewiska!
- O co ci chodzi? Za przekleństwa nie staję się żałosnym wyrzutkiem szkoły..
- Mówię teraz o tej całej akcji z panią Konstancją i Sandrą.
- Aa..
- Już każdy wie! Dyrektor też..
- Co?!
- No..
- Kto mu powiedział! Kur*a!
- Twoja bójka z Królową miała miejsce przed gabinetem dyrka.
- Że co?!
- Twoi rodzice są ponoć już poinformowani o wszystkim.
- O ja jego.. Skąd to wiesz?
- Dyrektor to nauczyciel fizyki, uczy moją klasę. Miałam z nim lekcje zaraz po tej aferze. Przy nas wychodził zadzwonić do kogoś, a numer wziął z dziennika.. nie naszego..
- FUCK!!! A co z tą blondyną?
- Z Sandrą?
- Jeśli ma tak na imię to tak.
- Nie wiem..
- A z tej całej sprawy na matmie.. zrobili z tego aferę?!
- No.. ty będziesz to cierpiała tak, że rodzice przyjdą i za jednym razem będą poinformowani o Sandrze i p. Konstancji. A pani Konstancja zostaje zwolniona.
- Haha! Za co? To wszystko moja wina! Ona jest zaje*ista, można sobie sms'y pisać na lekcji, niech jej nie zwalniają!
- Mimo wszystko nie ma prawa rzucać w ucznia żadną rzeczą, ani wyzywać.
- "Cisza wy gówniarze!" Hahaha!
- Do śmiechu ci?
- Nie...
- Hilary.. radzę ci się uspokoić.. jest nadzieja, że nie zostaniesz wyrzucona ze szkoły, bo to jest dobra szkoła. Wiesz o tym?
- Wiem.
- No. U nas są wyznaczone osoby z naszej klasy.. wpadliśmy na pomysł Sądu Uczniowskiego.
- Sąd Uczniowski? Nie słyszałam.
- Taki jeden chłopak od nas robi sprawę sądową i..
- Karina! Takie sprawy są żałosne! Jak na bajeczkach dla dzieci.
- Ale posłuchaj! Możesz zdobyć uznanie!
- Przekonując ich, że będę grzeczna- Tylko wstawcie się za mną przed dyrektorem, a będę kolejną służącą Królowej Sandry, tylko pomóżcie mi, bo jestem niezdarne dziecko Neo!!!
- Skąd wiesz, że w ten sposób stajesz się jej podwładną?
- Nie wiedziałam. Ans i Judy tez były kiedyś na moim miejscu?
- Tak.. dokładnie na twoim położeniu!
- Ostro! Muszę z nimi pogadać.
- Nie! Nie radzę ci. Każde słowo nie tak zrozumiane dojdzie jeszcze tego samego dnia do Sandry. Będziesz miała przerąbane jak wyzwiesz Sandrę.
- One muszą mnie zrozumieć, skoro były na moim miejscu!
- Ale one się zmieniły i już nie mają litości dla nowych, szczególnie tych, których zaczepia Sandra.
- Widziałaś ich przerażenie gdy ona je woła?!
- No i co z tego?! Sama widzisz, one się jej boją! Nie sprzeciwią jej się.. wszystko donoszą..
- Czemu one się jej trzymają? Skoro się zmieniły, są normalne to nie denerwują Sandry. Mogą przecież spokojnie od niej odejść i żyć na wolności!
- Ona zapewnia im popularność i najlepsze w szkole towarzystwo, z którym pala papierosy, chodzą do klubów i piją alkohol..
- Żałosne.. Sorki, muszę lecieć. Mam autobus za.. 3 minuty. Pa!
- Papa!

Hilary dobiegła do autobusu i dojechała do domu. Tam już czekali na nią rodzice.. gdy tylko Hilary zamknęła drzwi wejściowe:

- HILARY!!! Chodź do kuchni! Musimy porozmawiać!!!!
- Cześć.. Co tam?
- O nie.. !!!! Doskonale wiesz o co mi chodzi!!!!
- Mamo..
- Milcz!!!
- Ale..
- Cisza!!!! Nawet się nie tłumacz!!!
- Mamo?
- Milcz kur*a!!! Zejdź mi z oczu!!!!

"Aha"- pomyślała Hilary.

Mama Hilary zawsze była histeryczką. Zawsze dramatyzuje, wrzeszczy, płacze, klnie, modli się, mdleje, rzuca kubkami itp. Poszła więc do pokoju gdzie zastała śmiejącego się z niej brata Dawida.

- Co się śmiejesz?
- Nie nic.. hahaha!
- Masz coś do mnie?!
- Hilary.. możemy pogadać?
- Możesz mi dać spokój?
- Nie. Usiądź.
- O co chodzi tym razem?
- Chciałem zadać ci to samo pytanie.. mama nic nie chce mówić, tylko tłucze talerze płacząc.
- Aha. Nic ciekawego. Co ci do mojego życia?
- Martwię się.
- Jasne. Cieszysz się, że jestem wplątana w aferę!
- Aha.. mów dalej..
- Wrrrr!!! Najpierw wkurzyła mnie klasa, wyzywali mnie od dzi*ek i emosek, no więc powiedziałam nauczycielce co sądzę o klasie i ma do mnie pretensje.. się pytała i do mnie pretensje kur*a!!! A potem jakaś Sandra wciągnęła mnie w bijatykę, za to, ze niby żyję jej stylem.. i jest afera u dyrektora..
- Aha.. A ty jesteś niewinna?
- Nic nie zawiniłam! Odwal się już, ok? Wypier****j z mojego pokoju!!!
- Już.. wychodzę. [wychodzi i trzaska drzwiami]
- Pff.. samotność.. Nie wytrzymam tutaj z matką.. idę. [pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i udaje się ku drzwiom wyjściowym]

sobota, 12 lutego 2011

3. Spotkanie z Sandrą.

- Szmata! Co ty sobie wyobrażasz! Tylko Ja mogę tu być taka jaka jestem!
- Taka pusta emoska? Ok, masz załatwione, że tą posadę zostawiam w całości tobie...
- O! Patrzcie jaka wygadana! Ans!
- Tak? - powiedziała przestraszona Ania.
- Judy!!! - wrzasnęła 'Królowa'
- Do usług.. - rzekła klękając Judyta
- Wytłumaczcie tej nowej [słowo 'nowej' mówi przez nos], że ma ze mną nie zadzierać! Nie zniosę widoku umalowanej emoski i pofarbowanego pustego łba!
- No to niech twoje służące przestaną nosić przed tobą lusterko. Odpier**l się i ogarnij.
- Jak śmiesz! O nie! - oddaje Judycie bransoletki, kolczyki i kamizelkę. Biegnie i zadaje kopniaka Hilary w 4.

Hilary i Sandra zaczynają bójkę. Wszyscy kibicują 'Królowej', ale i tak zawsze decydujący głos ma grupa największych przystojniaków z klasy.. Hilary! Oj, niedobrze, niedobrze..

- Co się tutaj dzieje?!- krzyknął 'Król'- chłopak 'Królowej'
- Sam spójrz.
- Sandra! Z.. Hilary?! Dziewczyny, przestańcie!
- Norbert! Weź tą świruskę ode mnie! Się uczepiła! Norbert!!!
- Hilary przestań!- odciąga dziewczynę- każdego zaczepiasz myślisz, że będziesz fajna jak sfrajerujesz nauczycielkę i pobijesz się z najlepszą dziewczyną w szkole z zazdrości?! Nie przeginaj, ok? Nie chcę tracić okazji do dni wolnych od lekcji przez to, ze w mojej klasie jest największa beznadziejna zadymiara w szkole! Odwal się od nas i zostaw nas w spokoju!
- A co ci do mnie? Nie znasz mnie i już oceniasz? Będziesz tego żałował.. obiecuję ci to.
- Nie bądź taka pewna siebie! Sandra! Idziemy..
- No nareszcie. Ans!!! Judy!!! Moje rzeczy!!!
- Proszę..

Norbert i Sandra uciekli z lekcji. On miał do niej sprawę:
- Wiem, że to ty..
- Ale co ja, kochanie?
- Że to ty zaczęłaś tę burdę z Hilary.
- Phi! Znasz jej imię?!
- Tak. Jest u nas w klasie.
- Rozumiem, że już ją powyzywaliście.
- Noo.. od razu. Ale ona jest nieugięta!
- CO?! Co ty masz na myśli?
- Przeklinała na lekcji, obrażała nauczycielkę i w ogóle.. przez nią pani Konstancja wyleci z roboty.
- Słucham?
- No tak. Wicedyrektorka weszła do sali, gdy ona na nas wrzeszczała.
- Aha... Zabiję ją.
- Sandra!
- Co?
- Bo się wyda!
- Co? Aa.. [zasłania usta dłońmi]. Zapomniałam o tamtej..
- No właśnie. Pamiętasz jaka wtedy była afera?
- Tss..
- No właśnie. Prawie się wydało!
- Ok.. ale nie zostawię tego tak!
- Czemu od pierwszego spotkania zaczęłaś ją w ogóle wyzywać!?
- No bo..
- Nawet się na ciebie nie patrzyła!
- Skąd wiesz!
- Widziałem.. pisała sms'a..
- Szłeś za nią?
- Tak.
- Aha.. To masz za nia nie chodzić jasne?!
- No właśnie nie.. Słuchaj, przez ciebie mam same problemy. Odkąd chodzimy moi rodzice zostali wezwani 6 razy. Zaczynasz się robić dziwna!
- Zrywasz?
- Nie.
- Aha. To po co mi to mówisz?
- Żebyś przemyślała i się zmieniła!
- Kochaj mnie taką jaką jestem, albo wcale.
- Ale kiedyś byłaś inna. Teraz każesz mi się wdawać w twoje bójki, palić i pić, a ja nie chcę. Nie kręci mnie to. Co cię tak zmieniło?
- I to ja jestem dziwna! Masz problemy!
- Sandra!
- Koniec! Nie kręci cię moje życie?
- Sandra..
- Ja zrywam! I tak cię zdradzam od początku związku. Nie potrzebuję cię, nara.

piątek, 11 lutego 2011

2. Pierwszy dzien w szkole.

Pierwsza lekcja matematyki Hilary, która jak zwykle musi dopiec komuś, np. nauczycielowi.

- Słuchajcie moi mili, Wasza wychowawczyni prosiła mnie, abym przedstawiła wam nową koleżankę w waszej klasie. poznajcie Hilary Mushbee. Powiedz klasie coś o sobie, a ja na chwilę pójdę po dziennik.

Wychodzi. Chłopacy gwiżdżą i śmieją się z Hi. Dziewczyny wyzywają od emosek i innych takich. Ona się nie odzywa.
Wchodzi nauczycielka:

- I co? Jak klasa? Może być?- mówiła, przyjaźnie się uśmiechając.
- Banda dziwek i poje***nych frajerów. Pier***ę taka klasę.

Po sali przeszło milczenie.. wszyscy patrzyli się na Hilary, a ta nie ważąc na to wszystko wyciągnęła telefon i zaczęła pisać sms'y.

- No Hilary.. Nie spodziewałam się takiego zachowania po nowej uczennicy w pierwszym dniu roku szkolnego. Niestety, jestem zmuszona wezwać rodziców do szkoły. Im szybciej zadziałamy tym lepiej.
- To wzywaj! (pokazuje fuck'a) Mam to gdzieś.- mówi nie patrząc na panią; zakłada nogi na ławkę.
- Dobrze, ty zostaniesz po lekcji. A my niestety... Zaczynamy pierwszy dział. Czy ktoś coś wie o średnicach promieni?

Zgłasza się Hilary:
- Średnica promienia zakrętki osi docisku piasty, mimośrodu sworznia, centroidy lepkości dynamicznej, wałku oporowego, przepływu naddźwiękowego, hydrolizy dopełnienia, dzielnika masy fotodiody, granitolu, naprężenia impedancji i hartowności, kompresji jednomianu jaskrawości stożka oporu, elipsoidy, kątownicy elektryzacji obiegu obrotowego, pryzmatoidy obiegu zewnętrznego resublimacji, naporu stycznego, teflonu objętości krytycznej graniastosłupa wynosi zawsze 1.
- Jestem na prawdę pod wrażeniem. Przykro, że nie zachowujesz się jak należy.
-Yhy.
- Hilary! Kultury trochę! Przynajmniej zachowaj takie teksty dla siebie.
- …
- Hę?!
- …
- Czekam na jakieś słowo!
- …
- Hilary! Co się mówi?!
- …
- Przeproś! Tak nie może być! Masz w tej chwili przeprosić klasę i mnie za to, ze nie dajesz prowadzić lekcji!
- Yhy.
- Hahahahahahaahahahahaha!- klasa wybuchła śmiechem.
- Cisza wy gówniarze! - krzyknęła nauczycielka rzucając podręcznikiem w stronę najgłośniejszego chłopaka; do sali wchodzi pani wicedyrektor.
- [milczenie klasy i pani]
- Dzień dobry! - wesoło powiedziała Hilary.
- Dzień dobry.. A co tu się wyrabia?! Pani Konstancjo! Co pani robi?! Jak się pani wyraża!!! Do uczniów nie można zwracać się...
- PO IMIENIU! - wrzasnęła Hilary, przerywając wicedyrektorce.
- Haha! - zaśmiała się- Jesteś przezabawna.. Hilary?
- Tak, Hilary. Hilary Mushbee. Miło mi to słyszeć…
- A wracając do pani.. proszę na tej przerwie przyjść do gabinetu dyrektora! Musimy porozmawiać.
- [nauczycielka wzdycha] Dobrze.. A w jakiej sprawie tu przyszłaś?
- Pani przyszła, proszę. Nie przeszłam z panią na ty, więc niech pani nie zaczyna! Nie życzę sobie tego!
- Dobrze..! [z pretensją] No więc, w jakiej sprawie tutaj pani przyszła?
- Chciałam ogłosić klasie informację o konkursie.
- Jakim konkursie? - wyrwała się Hilary.
- Konkursie Talentów. Co prawda są wywieszone ulotki, ale pozwolę sobie przeczytać, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że uczniowie nie zwracają uwagi na plakaty w szkolnych oknach. Konkurs polega na zaprezentowaniu społeczności szkoły swojego talentu. Kategorii nie ma, wygrywa ten, który zrobi największe wrażenie na publiczności. Konkurs odbędzie się w następny czwartek od godz. 10.00 do 14.00. Planowane jest, aby wszystkie klasy były obecne, aby ułatwić nam wyłonienie zwycięzcy. Jedna osoba, może wystąpić tylko raz!
- A zwycięzca nie wyjdzie na bis?
- Aa.. no to dla wygranej osoby zrobimy wyjątek. Do widzenia.
- Do widzenia - chóralnie powiedziała klasa.
- I proszę nie zapomnieć, pani Konstancjo!
- Do widzenia! ... Dziękuję ci, Hilary
- Nie, to ja dziękuję! - w tym momencie wicedyrektorka na chwile jeszcze zajrzała do sali i powiedziała 'Pani jest beznadziejną nauczycielką, tyle powiem!
- Jeszcze pyskujesz?! - krzyknęła pani do Hilary, nie słysząc słów wicedyrektorki.
- No nie! [dzwonek na przerwę, więc klasa jak dzikie zwierzęta ucieka z sal]

Hilary szła sama, pierwsza. Za nią powoli klasa… Patrzyli na każdy jej ruch i na to czy coś się stanie.. z naprzeciwka Hi szła "Królowa":


Sandra- 15 lat; farbuje się co tydzień na nienaturalne najczęściej kolory. Twarda, cięta, lekceważąca, jej pierwszy rok z normalnej szkole (inne lata spędziła w poprawczaku, który nic nie wniósł). Nie ma przyjaciół; ma 2 poddane: Ans i Judy (Ania i Judyta) , które chodzą na ślepo za nią i usługują jej w zamian za towarzystwo najprzystojniejszych chłopaków i pozorna dla nich popularność. W szkole atakuje każda dziewczynę mającą podobny styl, a podobny styl ma właśnie Hilary, lecz trochę lżejszy.
- Szmata! Wypie***laj stąd! Myślisz, że na legalu możesz żyć moim życiem?! Moim stylem?!