niedziela, 13 lutego 2011

4. Hilary wraca do domu.

Hilary i Karina nawet się nie przywitały. Wszystko przez tą głupią kłótnię na samym początku. Szkoda, no ale to przecież pierwsze dni znajomości! Muszą się przyzwyczaić do siebie. Tymczasem Hilary z rozcięta wargą wracała do domu. Nie uciekła z lekcji, lecz na lekcjach też nie była. Cały czas siedziała w szkolnym korytarzu zamkniętym na klucz. Wejście było zawsze zamknięte, grodziła krata. Hilary była sprytna i za pomocą spinki bez problemu otworzyła zamek i siedziała w samotności. Na korytarzu nic nie było. Żadnych drzwi, okien, rzeczy. Nie wiadomo po co ten korytarz jest. Był kręty, miał tylko jeden szlak. Droga nim była długa i zawiła jak w labiryncie. Nie było tam zasięgu. Światła też. Głucha cisza otaczała dziewczynę. Szybko się zorientowała, że ściany były bardzo zakurzone, gdyż po tym jak przejechała po ścianie dłonią spostrzegła tabliczki z napisami MAGAZYN i PIWNICA. Jednak nie znalazła żadnych drzwi. jedynie zgrubienie w miejscach, gdzie mogłaby się ich spodziewać. Czyli drzwi były, tylko zostały zamurowane. Zmęczona samotnością i ciszą postanowiła udać się do wyjścia, żeby nie przegapić dzwonka, który pozwalał jej iść do domu. Nagle przeraził ją hałas.. Wydawać by się mogło, że nagle wszyscy ludzie walą młotami w ściany zapomnianego korytarza. To było straszne! Tynk z sufitu spadał Hilary na głowę, a podłoga nieco się trzęsła. To była społeczność szkoły biegnąca ku szatni. Po chwili, gdy wszystko ucichło, Hilary doszła do szatni, odebrała kurtkę i wyszła. Była wygwizdywana przed szkołą przez jej klasę i tych spoza niej. Nic nie mówiąc wsiadła do autobusu i pojechała do swojego mieszkania w starym bloku. Żeby nie było za szaro, to pozwolę sobie wspomnieć, że w szatni spotkała się z Kariną:

- Kari!
- O.. Cześć..
- Przepraszam...
- Nic nie szkodzi. Ale tutaj nie chodzi o słowo 'Przepraszam', tu chodzi, żebyś nabrała trochę kultury i dyscypliny! Nie rób z siebie pośmiewiska!
- O co ci chodzi? Za przekleństwa nie staję się żałosnym wyrzutkiem szkoły..
- Mówię teraz o tej całej akcji z panią Konstancją i Sandrą.
- Aa..
- Już każdy wie! Dyrektor też..
- Co?!
- No..
- Kto mu powiedział! Kur*a!
- Twoja bójka z Królową miała miejsce przed gabinetem dyrka.
- Że co?!
- Twoi rodzice są ponoć już poinformowani o wszystkim.
- O ja jego.. Skąd to wiesz?
- Dyrektor to nauczyciel fizyki, uczy moją klasę. Miałam z nim lekcje zaraz po tej aferze. Przy nas wychodził zadzwonić do kogoś, a numer wziął z dziennika.. nie naszego..
- FUCK!!! A co z tą blondyną?
- Z Sandrą?
- Jeśli ma tak na imię to tak.
- Nie wiem..
- A z tej całej sprawy na matmie.. zrobili z tego aferę?!
- No.. ty będziesz to cierpiała tak, że rodzice przyjdą i za jednym razem będą poinformowani o Sandrze i p. Konstancji. A pani Konstancja zostaje zwolniona.
- Haha! Za co? To wszystko moja wina! Ona jest zaje*ista, można sobie sms'y pisać na lekcji, niech jej nie zwalniają!
- Mimo wszystko nie ma prawa rzucać w ucznia żadną rzeczą, ani wyzywać.
- "Cisza wy gówniarze!" Hahaha!
- Do śmiechu ci?
- Nie...
- Hilary.. radzę ci się uspokoić.. jest nadzieja, że nie zostaniesz wyrzucona ze szkoły, bo to jest dobra szkoła. Wiesz o tym?
- Wiem.
- No. U nas są wyznaczone osoby z naszej klasy.. wpadliśmy na pomysł Sądu Uczniowskiego.
- Sąd Uczniowski? Nie słyszałam.
- Taki jeden chłopak od nas robi sprawę sądową i..
- Karina! Takie sprawy są żałosne! Jak na bajeczkach dla dzieci.
- Ale posłuchaj! Możesz zdobyć uznanie!
- Przekonując ich, że będę grzeczna- Tylko wstawcie się za mną przed dyrektorem, a będę kolejną służącą Królowej Sandry, tylko pomóżcie mi, bo jestem niezdarne dziecko Neo!!!
- Skąd wiesz, że w ten sposób stajesz się jej podwładną?
- Nie wiedziałam. Ans i Judy tez były kiedyś na moim miejscu?
- Tak.. dokładnie na twoim położeniu!
- Ostro! Muszę z nimi pogadać.
- Nie! Nie radzę ci. Każde słowo nie tak zrozumiane dojdzie jeszcze tego samego dnia do Sandry. Będziesz miała przerąbane jak wyzwiesz Sandrę.
- One muszą mnie zrozumieć, skoro były na moim miejscu!
- Ale one się zmieniły i już nie mają litości dla nowych, szczególnie tych, których zaczepia Sandra.
- Widziałaś ich przerażenie gdy ona je woła?!
- No i co z tego?! Sama widzisz, one się jej boją! Nie sprzeciwią jej się.. wszystko donoszą..
- Czemu one się jej trzymają? Skoro się zmieniły, są normalne to nie denerwują Sandry. Mogą przecież spokojnie od niej odejść i żyć na wolności!
- Ona zapewnia im popularność i najlepsze w szkole towarzystwo, z którym pala papierosy, chodzą do klubów i piją alkohol..
- Żałosne.. Sorki, muszę lecieć. Mam autobus za.. 3 minuty. Pa!
- Papa!

Hilary dobiegła do autobusu i dojechała do domu. Tam już czekali na nią rodzice.. gdy tylko Hilary zamknęła drzwi wejściowe:

- HILARY!!! Chodź do kuchni! Musimy porozmawiać!!!!
- Cześć.. Co tam?
- O nie.. !!!! Doskonale wiesz o co mi chodzi!!!!
- Mamo..
- Milcz!!!
- Ale..
- Cisza!!!! Nawet się nie tłumacz!!!
- Mamo?
- Milcz kur*a!!! Zejdź mi z oczu!!!!

"Aha"- pomyślała Hilary.

Mama Hilary zawsze była histeryczką. Zawsze dramatyzuje, wrzeszczy, płacze, klnie, modli się, mdleje, rzuca kubkami itp. Poszła więc do pokoju gdzie zastała śmiejącego się z niej brata Dawida.

- Co się śmiejesz?
- Nie nic.. hahaha!
- Masz coś do mnie?!
- Hilary.. możemy pogadać?
- Możesz mi dać spokój?
- Nie. Usiądź.
- O co chodzi tym razem?
- Chciałem zadać ci to samo pytanie.. mama nic nie chce mówić, tylko tłucze talerze płacząc.
- Aha. Nic ciekawego. Co ci do mojego życia?
- Martwię się.
- Jasne. Cieszysz się, że jestem wplątana w aferę!
- Aha.. mów dalej..
- Wrrrr!!! Najpierw wkurzyła mnie klasa, wyzywali mnie od dzi*ek i emosek, no więc powiedziałam nauczycielce co sądzę o klasie i ma do mnie pretensje.. się pytała i do mnie pretensje kur*a!!! A potem jakaś Sandra wciągnęła mnie w bijatykę, za to, ze niby żyję jej stylem.. i jest afera u dyrektora..
- Aha.. A ty jesteś niewinna?
- Nic nie zawiniłam! Odwal się już, ok? Wypier****j z mojego pokoju!!!
- Już.. wychodzę. [wychodzi i trzaska drzwiami]
- Pff.. samotność.. Nie wytrzymam tutaj z matką.. idę. [pakuje najpotrzebniejsze rzeczy i udaje się ku drzwiom wyjściowym]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz