środa, 16 lutego 2011

5. Nieudana ucieczka z domu.

Była 20.00 kiedy Hilary wyszła cichaczem z mieszkania. Dawid wszystko widział, ale nie zamierzał nic mówić mamie. "W końcu to jej życie. Niech się uczy, uczy na własnych błędach." myślał. Tymczasem z pokoju Hilary dobiegała jakaś muzyka (Eisblume- Iceflowers). Wszedł więc do pokoju i odebrał połączenie od Kariny:

- Tak, słucham? Tu Dawid.
- Jaki Dawid? Myślałam, że to numer do Hilary.
- Tak, owszem. To telefon Hilary. Jestem jej bratem.
- Aa.. to daj mi Hilary do telefonu, pilnie!
- Nie ma jej w domu.
- A gdzie jest? To ważne!
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć. Nie wiem kim jesteś.
- To nie ma znaczenia!
- Dla mnie ma. Hilary ma już dość problemów. Nie chcę narażać jej na więcej nieprzyjemności.
- Powiedz gdzie jest! Natychmiast, bo jak nie to może nie wrócić już do domu!
- Że co?!
- GDZIE ONA JEST!!!
- Jak to nie wróci do domu!?
- [Karina wkurzona rozłącza się]


Po 20 minutach ktoś zadzwonił do drzwi mieszkania państwa Mushbee. Otwiera zmartwiony Dawid:

- Dawid! [Karina wyciąga go za kołnierz na korytarz i zamyka drzwi] Gdzie! Jest! Hilary!
- Ale powiedz co się stało?
- Wiesz co się dzisiaj działo u nas w szkole?
- Pobiła się z jakąś laską.
- No właśnie. Ta 'laska' jest zdolna do różnych rzeczy. Słyszałam jej rozmowę z jej kolegami. Chcą ją wziąć na 'swoją stronę' albo postraszyć. Trzeba ja ostrzec!
- Żartujesz? To nie brzmi wiarygodnie.
- Nie znasz Sandry a w ogóle.. Musimy się spieszyć, ty wszystko spowalniasz, idioto!!!
- Że co?!
- Zamknij się! Musimy znaleźć Hilary!
- Dobra, pójdziemy razem. Jestem za nią odpowiedzialny..
- Ok..

Karina z Dawidem biegli po mieście krzycząc 'Hilary!' Ale nikt nie odpowiadał. Szukali jej już 2 godziny.. 2 godziny razem.. Dawid jest wrażliwy. gdy już było nieźle po 22.00 oczy zaczęły mu się szklić. Bał się o siostrę. Karinie towarzyszyło raczej przerażenie.. gdy już było ciemno, bardziej bała się o siebie niż o koleżankę.

Hilary tymczasem spacerowała po lesie. Trafiła tam przez przypadek, ponieważ nie zauważyła gwałtownego obniżenia obok chodnika. Spadła na ziemię i skaleczyła sobie nogę. Nie krwawiła mocno, ale utrudniło jej to wielce wspinaczkę z powrotem na górę. Postanowiła więc poszukać jakiś ludzi w lesie. To był błąd. Zaczęła szybko zawracać się, gdyż huczenie sowy o 23.00 w nocy wydawało się tak straszne, że nieraz Hilary przewracała się ze strachu. Była już przy chodniku. Było to miejsce, z którego widziała sklepy i była już pełna cywilizacja, no ale jak tam wejść, gdy noga boli? Nareszcie udało się i kulejąc dziewczyna szła w stronę ławki pod sklepem. Usiadła i zaczęła szukać telefonu.

- Gdzie on jest? Musiałam go wziąć..! To niemożliwe. Gdzie jest! Cholera jasna! [Płacze] Nie.. tylko nie to! I co ja teraz zrobię?! Beznadzieja..
- Cześć.. - powiedział do niej miłym głosem jakiś chłopak.
- Hej..
- Coś się stało?
- Nie nic.. Wszystko w porządku..
- Na pewno? Ty krwawisz!
- Co? Aa.. no tak.. troszkę się zadrasnęłam..
- Jestem Tom.
- Hilary..
- Miło mi się poznać..



Tom: 17 lat; chodzi do tej samej szkoły co Hilary. Nie jest popularny, wręcz przeciwnie.. jest wyrzutkiem, za jego styl. Ma kolegów, ale niewielu. Jest samotny. Również jest niezadowolony z życia i widzi wszystko na czarno. Ma czarne proste włosy, brązowe oczy i kolczyk na dolnej wardze.




- Jesteś z tej szkoły co ja? - spytała Hilary
- Tak..
- A skąd wiesz, do jakiej szkoły ja chodzę?
- Widziałem cię.
- Rzucam się w oczy?
- Podczas bójki z Sandrą.. Tak.
- Aa.. tylko takie skojarzenia wszyscy macie ze mną.
- Ja nie.
- Nie widać.
- Na prawdę.
- Niech ci będzie, ale i tak ci nie wierzę.
- Uwierzysz. Co ty tutaj robisz w środku nocy?
- Uciekłam z domu.. planowałam tylko na chwilę [teraz wstaje], ale zgubiłam się i nie mogę trafić do domu.. AŁAAA!!!
- Noga?
- Tak.. kur*a.
- Eh.
- Pff.. ała..
- Poczekaj, pomogę ci.
- Dzięki. Poradzę sobie..
- Daj mi rękę. Zawiozę cię do domu jeśli chcesz.
- Nie.. Nie wrócę teraz do domu.. Mama zwariuje..
- A co będzie jak wcale nie wrócisz?
- Mama nawet nie wie.. Dramatyzuje pewnie jeszcze po tym czego się dowiedziała od dyrektora..
- Aa.. to co ze sobą dzisiaj zrobisz?
- Nie mam pojęcia. Zostanę na ulicy, nie jest tak zimno..
- Nie. Zawiozę cię do domu, to jedyne dobre rozwiązanie.
- Proszę nie! [Tom pomaga Hilary usiąść na motorze]
- Załóż kask i podaj mi swój adres.. Hilary..
- Eh.. ul. *********** 2*/1*.
- Tam mieszkasz?! [zdziwienie]
- Nom. Coś nie tak?
- Nie.. daleko masz do szkoły.. [U Toma można zauważyć w tym momencie latające ze zdenerwowania oczy]

Pojechali.. Jadąc obok supermarketu BIEDRONKA Hilary zauważyła Karinę i Dawida. Poprosiła grzecznie Tomka, aby się zatrzymał.

- Hilary! Gdzieś ty się podziewała! Martwiłem się! Nigdy więcej! Rozumiesz! Matka się dowie!- krzyczał na nią Dawid
- Właśnie! Jak mogłaś! I jeszcze zapomniałaś telefonu! Co ci!?
- Najpierw afera szkolna! Potem uciekasz z domu i nie wracasz!- wypominał Dawid
- A na czym polega ucieczka, przepraszam bardzo?!- wcięła się Hilary. 
- Oj, młoda! Matka się wszystkiego dowie! Będziesz miała przerąbane! Zapłacisz za moje zmartwienie!
- I moje! Szukamy się 4 godziny! Krzyczymy, a ty.. A ty się zabawiasz z jakimś chłopakiem!- wypominała Karina na zmianę z Dawidem
- Kto wie gdzie on chciał ciebie zawieźć!
- Kto wie jakie miał plany!
- Kto ty jesteś!? Nie masz prawa zaczepiać mojej siostry!
- A ty Hilary dla swojego bezpieczeństwa powinnaś go spławić! Naiwna! Kto wie co chciał ci zrobić!
- Nie pozwolę, żebyś miała kłopoty! Jesteś moją młodszą siostrą! Muszę cię następnym razem pilnować!
- A ja ci radzę odwalić się od mojego życia! Tak się składa, że Tom mi pomógł! Chciał zawieźć mnie do domu!- tłumaczyła wkurzona Hilary
- Czyjego?!
- Ej, przestańcie! Ja nie jestem taki! Ja chciałem ją zawieźć do jej mieszkania! Chciałem tylko pomóc! I nie obwiniajcie jej za wszystko! Ma taki charakter, więc poszła! Jej życie, jej decyzje i jej czyny i nic wam do tego! Przestańcie! Tylko pogarszacie sprawę takimi wypominkami! Ona i tak jest zakłopotana, a wy powinniście jej pomóc!
- No chyba nie będę jej chwalił, że się wozi z jakimś podejrzanym typkiem!
- To spróbuj jej wytłumaczyć, że ma się ode mnie trzymać z daleka dając jakieś argumenty, a nie wrzeszczeć na nią! Tobie miło się czegoś słucha jak ktoś na ciebie wrzeszczy w środku miasta!?
- Skończmy to! - rzekła Karina- Ty pojedziesz sam (!) do swojego domu.. Żegnam! Ja pójdę do siebie już do domu, a ty, Hilary, pójdziesz do domu z Dawidem. Te kłótnie w środku miasta w nocy i tak nic nie wniosą! Do zobaczenia.. jutro..
- "Dzięki Karina!"- pomyślała Hi.

W drodze do domu Dawid ciągle krzyczał na Hilary, która już po 15 minutach, dalsze pretensje i wypominki miała gdzieś. Dziewczyna szła z rozmazanym makijażem, mokrymi i 'pogniecionymi' włosami, brudnymi ciuchami i z ranną nogą. Po drodze żuła gumę. Kompletnie nie słuchała przestróg brata. Do mieszkania weszła na luzie. Jej brat bardziej się zestresował tą całą sytuacją od niej samej. Wiedziała, że mama się nie dowie. Dawid bardzo martwi się o stan matki, która jest straszną dramatyczką. Jakby jej powiedział co zaszło kobieta wpadłaby w furię i miałaby myśli samobójcze jak to powiada zawsze Hi, żeby przekonać brata do tego, żeby coś stało się tajemnicą. Rana na nodze była nadal świeża i rozdrażniona przez ten 1 km drogi do domu pieszo. A przecież, mogła zostać przywieziona prosto pod klatkę! Eh.. w sumie to lepiej, że dała znać, że jeszcze żyje bo inaczej zawiadomiono by policję choć nie było jej tylko pół godziny, kiedy Karina przyszła do mieszkania i powiadomiła o wszystkim Dawida.

Tej nocy Hi nie mogła zasnąć. Myślała o tym co zrobiła, o konsekwencjach, o tym, że upodabnia się do Sandry w ten sposób. No bo- Sandra zaniża się i pali, pije i być może ćpa, bo normalny człowiek to nie atakuje niewinnego człowieka i nie zaczyna z nim bijatyki o byle co. Postanowiła, że sprawdzi czy tak jest. Całą noc obmyślała plan.. a potem myślała o Tomie. W sumie jest całkiem fajny, jest samotny i pasowałby do Hilary. Z drugiej strony- jest wyrzutkiem społeczeństwa! Już dosyć ma problemów z odmiennością, więc "nie będę pogarszać sprawy. Będę olewać Toma, nie jest wart tego, żebym zaniżała się w oczach ludzi".
Ale co innego mówi rozum, co innego serce, co innego usta i co innego piszą dłonie..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz