Pierwsza lekcja matematyki Hilary, która jak zwykle musi dopiec komuś, np. nauczycielowi.
- Słuchajcie moi mili, Wasza wychowawczyni prosiła mnie, abym przedstawiła wam nową koleżankę w waszej klasie. poznajcie Hilary Mushbee. Powiedz klasie coś o sobie, a ja na chwilę pójdę po dziennik.
Wychodzi. Chłopacy gwiżdżą i śmieją się z Hi. Dziewczyny wyzywają od emosek i innych takich. Ona się nie odzywa.
Wchodzi nauczycielka:
- I co? Jak klasa? Może być?- mówiła, przyjaźnie się uśmiechając.
- Banda dziwek i poje***nych frajerów. Pier***ę taka klasę.
Po sali przeszło milczenie.. wszyscy patrzyli się na Hilary, a ta nie ważąc na to wszystko wyciągnęła telefon i zaczęła pisać sms'y.
- No Hilary.. Nie spodziewałam się takiego zachowania po nowej uczennicy w pierwszym dniu roku szkolnego. Niestety, jestem zmuszona wezwać rodziców do szkoły. Im szybciej zadziałamy tym lepiej.
- To wzywaj! (pokazuje fuck'a) Mam to gdzieś.- mówi nie patrząc na panią; zakłada nogi na ławkę.
- Dobrze, ty zostaniesz po lekcji. A my niestety... Zaczynamy pierwszy dział. Czy ktoś coś wie o średnicach promieni?
Zgłasza się Hilary:
- Średnica promienia zakrętki osi docisku piasty, mimośrodu sworznia, centroidy lepkości dynamicznej, wałku oporowego, przepływu naddźwiękowego, hydrolizy dopełnienia, dzielnika masy fotodiody, granitolu, naprężenia impedancji i hartowności, kompresji jednomianu jaskrawości stożka oporu, elipsoidy, kątownicy elektryzacji obiegu obrotowego, pryzmatoidy obiegu zewnętrznego resublimacji, naporu stycznego, teflonu objętości krytycznej graniastosłupa wynosi zawsze 1.
- Jestem na prawdę pod wrażeniem. Przykro, że nie zachowujesz się jak należy.
-Yhy.
- Hilary! Kultury trochę! Przynajmniej zachowaj takie teksty dla siebie.
- …
- Hę?!
- …
- Czekam na jakieś słowo!
- …
- Hilary! Co się mówi?!
- …
- Przeproś! Tak nie może być! Masz w tej chwili przeprosić klasę i mnie za to, ze nie dajesz prowadzić lekcji!
- Yhy.
- Hahahahahahaahahahahaha!- klasa wybuchła śmiechem.
- Cisza wy gówniarze! - krzyknęła nauczycielka rzucając podręcznikiem w stronę najgłośniejszego chłopaka; do sali wchodzi pani wicedyrektor.
- [milczenie klasy i pani]
- Dzień dobry! - wesoło powiedziała Hilary.
- Dzień dobry.. A co tu się wyrabia?! Pani Konstancjo! Co pani robi?! Jak się pani wyraża!!! Do uczniów nie można zwracać się...
- PO IMIENIU! - wrzasnęła Hilary, przerywając wicedyrektorce.
- Haha! - zaśmiała się- Jesteś przezabawna.. Hilary?
- Tak, Hilary. Hilary Mushbee. Miło mi to słyszeć…
- A wracając do pani.. proszę na tej przerwie przyjść do gabinetu dyrektora! Musimy porozmawiać.
- [nauczycielka wzdycha] Dobrze.. A w jakiej sprawie tu przyszłaś?
- Pani przyszła, proszę. Nie przeszłam z panią na ty, więc niech pani nie zaczyna! Nie życzę sobie tego!
- Dobrze..! [z pretensją] No więc, w jakiej sprawie tutaj pani przyszła?
- Chciałam ogłosić klasie informację o konkursie.
- Jakim konkursie? - wyrwała się Hilary.
- Konkursie Talentów. Co prawda są wywieszone ulotki, ale pozwolę sobie przeczytać, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że uczniowie nie zwracają uwagi na plakaty w szkolnych oknach. Konkurs polega na zaprezentowaniu społeczności szkoły swojego talentu. Kategorii nie ma, wygrywa ten, który zrobi największe wrażenie na publiczności. Konkurs odbędzie się w następny czwartek od godz. 10.00 do 14.00. Planowane jest, aby wszystkie klasy były obecne, aby ułatwić nam wyłonienie zwycięzcy. Jedna osoba, może wystąpić tylko raz!
- A zwycięzca nie wyjdzie na bis?
- Aa.. no to dla wygranej osoby zrobimy wyjątek. Do widzenia.
- Do widzenia - chóralnie powiedziała klasa.
- I proszę nie zapomnieć, pani Konstancjo!
- Do widzenia! ... Dziękuję ci, Hilary
- Nie, to ja dziękuję! - w tym momencie wicedyrektorka na chwile jeszcze zajrzała do sali i powiedziała 'Pani jest beznadziejną nauczycielką, tyle powiem!
- Jeszcze pyskujesz?! - krzyknęła pani do Hilary, nie słysząc słów wicedyrektorki.
- No nie! [dzwonek na przerwę, więc klasa jak dzikie zwierzęta ucieka z sal]
Hilary szła sama, pierwsza. Za nią powoli klasa… Patrzyli na każdy jej ruch i na to czy coś się stanie.. z naprzeciwka Hi szła "Królowa":
Sandra- 15 lat; farbuje się co tydzień na nienaturalne najczęściej kolory. Twarda, cięta, lekceważąca, jej pierwszy rok z normalnej szkole (inne lata spędziła w poprawczaku, który nic nie wniósł). Nie ma przyjaciół; ma 2 poddane: Ans i Judy (Ania i Judyta) , które chodzą na ślepo za nią i usługują jej w zamian za towarzystwo najprzystojniejszych chłopaków i pozorna dla nich popularność. W szkole atakuje każda dziewczynę mającą podobny styl, a podobny styl ma właśnie Hilary, lecz trochę lżejszy.
- Szmata! Wypie***laj stąd! Myślisz, że na legalu możesz żyć moim życiem?! Moim stylem?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz